Trudna sytuacja finansowa Bielska-Białej. Czas na niepopularne decyzje
Bielski samorząd od lat prowadzi bardzo racjonalną politykę finansową, dzięki czemu miasto nigdy nie przekroczyło ustawowych wskaźników zadłużenia. Niestety, w ostatnim czasie sytuacja finansowa Bielska-Białej diametralnie się pogorszyła. Już teraz wiadomo, że dochód miasta z udziału w podatku PIT będzie miał w tym roku poziom sprzed dwóch lat, a dochód z podatku CIT - poziom sprzed czterech lat.
Na tę trudną sytuację wpływ ma przede wszystkim pandemia koronawirusa, ale także narzucone samorządom do realizacji zadania, z których najtrudniejszymi okazały się zapewnienie podwyżki płac nauczycielom i sfinansowanie wzrostu pensji minimalnej. Na to wszystko nakładają się wprowadzone w ub. roku zmiany podatkowe. Ich skutki w przypadku Bielska-Białej szacuje się na ponad 40 mln zł. Z powodu tych zmian uszczuplone zostały bowiem miejskie udziały w podatku PIT, który stanowi aż połowę dochodów własnych miasta.
Sytuacja związana z pandemią negatywnie odbiła się także na zyskach przedsiębiorców. Ich obniżenie przekłada się z kolei na mniejszy udział miasta w podatku CIT. Szacunkowo będzie to co najmniej 15 mln zł. Już teraz wiadomo, że dochód miasta z udziału w podatku PIT będzie miał w tym roku poziom sprzed dwóch lat, a dochód z podatku CIT - poziom sprzed czterech lat.
W tegorocznym budżecie miasta zaplanowano dochody w wysokości 1 mld 428 mln zł i wydatki w wysokości 1 mld 569 mln zł, w tym na inwestycje 423 mln zł. Budżety z roku 2018 i 2016 wynosiły odpowiednio w sferze dochodów: 1 mld 69 mln zł i 914 mln zł. Tymczasem wydatki z roku na rok są coraz większe, o czym mieszkańcy Bielska-Białej doskonale wiedzą. Miliony złotych pochłonęła też walka z pandemią, prowadzona właściwie bez wsparcia ze strony rządu.
Budżet miasta obciąża dodatkowo wprowadzony przez władze centralne program Pracowniczych Planów Kapitałowych, co oznacza zwiększenie funduszu wynagrodzeń w Urzędzie Miejskim o 1,5 proc. W tej trudnej sytuacji miasto podejmuje działania, których celem jest „załatanie „dziury budżetowej” - o czym w szczegółach piszemy w artykule Podwyżki cen biletów MZK i podatków. Za bilet jednorazowy zapłacimy 4 zł.
bb
Oceń artykuł:
22 53Komentarze 40
Nie będzie spalarni.
Jeśli miasto nie będzie nakręcać spirali długu co spowoduje wzrost corocznej obsługi zadłuzenia miasta to rozumiem. Ale w innym przypadku to jest działanie na naszą szkodę!
Za chwilę zobowiązania dla banków urosną o kolejne kilkadziesiąt milionów złotych, a ten wydatek dla miasta mógłby załagodzić spadki w PIT oraz w CIT. A tu bankom trzeba oddać coraz więcej a PIT i CIT będzie leciał na tyłek także w 2021 roku. Tak wiec aby sprostać w utrzymaniu miasta, obsłudze długu i dziurze budżetowej my sie musimy na to składać i to w czasie kryzysu gospodarczego. Tak zawsze najłatwiej. Banki zabierają nam miliony złotych. Zamiast gadać o spalarni czy przebudowie wezła przesiadkowego ( po to były na to środki z UE na lata 2007-13 oraz 2014-20 ) to lepiej zadbać o wykonanie wielu drobnych inwestycji + remont wiaduktu na Kwiatkowskiego niż pchanie się z mega inwestycjami w czasie kryzysu który zaczyna być podobny do tego z 1929 roku.

Klauzula informacyjna ›