Sprawa odpadów niebezpiecznych zalegających przy ulicy Pionkowej 8 w Czechowicach-Dziedzicach trafiła na ministerialne biurko. Ale likwidacją bomby ostatecznie zająć ma się bielski starosta.

Po artykule „Kroniki Beskidzkiej” o gromadzonych nielegalnie odpadach niebezpiecznych interpelację w tej sprawie złożył poseł Przemysław Koperski. Z odpowiedzi ministra klimatu i środowiska Michała Kurtyki wyłania się długa historia gromadzenia przy Pionkowej odpadów, które zagrażają środowisku naturalnemu i mieszkańcom.

Teren należy do Skarbu Państwa i został oddany w wieczystą dzierżawę krakowskiej spółce D10, która z kolei wydzierżawiła go spółce EKO-MILBIT z siedzibą w Bolesławiu. W okresie od stycznia 2011 do końca czerwca 2012 roku firma gromadziła na Pionkowej odpady niebezpieczne.

Kontrola dokonana przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie wypadła pomyślnie. W efekcie firma nie uzyskała pozwolenia na utylizację, a WIOŚ ukarał ją grzywną w wysokości blisko 450 tys. zł. Kara była też podstawą do cofnięcia przez starostę bielskiego pozwolenia na gromadzenie przy Pionkowej odpadów niebezpiecznych. Ale EKO-MILBIT nie zaprzestał działalności. Sprawa trafiła do sądu. Kolejny raz posypały się kary, a WIOŚ zobowiązał spółkę do usunięcia odpadów, czego ta nie zrobiła.

W tej sytuacji, twierdzi minister Kurtyka, skoro to starosta cofnął pozwolenie na działalność spółki, musi on teraz doprowadzić swoimi działaniami, do likwidacji uciążliwości. - Trochę to wygląda na umywanie rąk - zauważa poseł Koperski, a starosta bielski Andrzej Płonka dodaje: - Na to muszą być pieniądze z zewnątrz. Żaden samorząd samodzielnie nie poradzi sobie z takim problemem.

Więcej o sprawie można przeczytać w nowej „Kronice Beskidzkiej” - w tradycyjnej sprzedaży jak zawsze od czwartku. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.

KJ

Na zdjęciu: składowisko niebezpiecznych odpadów przy ul. Pionkowej, fot. Kuba Jarosz