Od jutra w całej Polsce wróci obowiązek noszenia maseczki w przestrzeni publicznej. Zwolnione z tego obowiązku będą jedynie osoby posiadające aktualne zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający niepełnosprawność. Policja zapowiada, że będzie stanowcza w egzekwowaniu prawa. Ten kto odmówi przyjęcia mandatu powinien wiedzieć, że jego sprawa trafi do sądu.

Szykuje się nagły powrót do sytuacji z wiosny, kiedy policja masowo pouczała obywateli w sprawie obowiązku noszenia maseczki na ulicy, a niektórzy ukarani zostali mandatem. Tym razem wygląda na to, że mniej będzie pouczeń, a częściej posypią się kary.

- W momencie, gdy przepisy zaczną obowiązywać, policja z pewnością będzie obecna tam, gdzie prawo nie jest przestrzegane i będzie je egzekwować. Mogę powtórzyć za komendantem głównym policji, że skoro pouczenia są nieskuteczne, to trzeba powziąć bardziej zdecydowane działania z mandatem karnym włącznie. Zawsze jest to indywidualna decyzja policjanta - mówi oficer prasowy bielskiej policji asp. sztab. Roman Szybiak.

Podstawa prawna dyscyplinowania obywateli w kwestii obowiązku zakrywania ust i nosa jest od początku pandemii często kwestionowana przez obywateli. - Policjant nie jest od tego, żeby rozstrzygać konstytucyjność przepisów. Dla nas rozporządzenie w tej sprawie jest wiążące. Jeśli ktoś nie zgadza się z decyzją o ukaraniu mandatem, uważa, że takie działanie jest niezgodne z Konstytucją, nieadekwatne czy niezasadne, zawsze może odmówić przyjęcia mandatu. Wtedy sprawę będzie rozstrzygał sąd - tłumaczy aspirant Szybiak.

AK