- Trzeba pamiętać, że głosowali na mnie nie tylko mieszkańcy Bielska-Białej, ale wyborcy z całego okręgu 27, czyli Żywiecczyzny i powiatów pszczyńskiego, żywieckiego, cieszyńskiego, a to są duże tereny rolnicze, które z pewnością będą mogły liczyć na moje wsparcie. Poza tym, jeżeli chodzi o aspekt bielski, to tak się składa, że Lasy Państwowe na terenie Bielska-Białej mają bardzo dużą powierzchnię. Liczę na to, że jedną z wizytówek naszego miasta, którą powinna być leśniczówka w Lipniku, w końcu uda się wyremontować.

Z Grzegorzem Pudą, ministrem rolnictwa i rozwoju wsi, rozmawia Agnieszka Ściera-Pytel

Wczoraj otrzymał pan z rąk prezydenta Andrzeja Dudy oficjalną nominację na stanowisko ministra rolnictwa. Jak się pan czuje w nowej roli?

- Z pewnością poczułem ogromny ciężar odpowiedzialności. Poczucie wyróżnienia zdecydowanie ustąpiło miejsca wielkiej determinacji.

Kluczowa decyzja w życiu

Wylało się na pana sporo hejtu. Słuchając wypowiedzi w prasie i radio, można odnieść wrażenie, że nominację tę różne środowiska przyjęły z niedowierzaniem, a nawet niechęcią.

- Każdy ma jakiś punkt w życiu, w którym podejmuje pewną decyzję, o której wie, że dla niego jest kluczowa. Kiedy premier zaproponował mi stanowisko ministra, przyjąłem to wyróżnienie z pokorą. Świadomie mówię tu o pokorze. Zdaję sobie sprawę, ile ciężkiej pracy przede mną. Z pewnością są osoby, które z mojej decyzji nie są zadowolone. W polityce to wręcz normalne. Jest też bardzo duża grupa osób, która mnie wspiera. Za co jestem bardzo wdzięczny.

Niezadowoleni rolnicy dają panu miesiąc na stanowisku ministra rolnictwa.

- Trzeba pamiętać, że rolnictwo nie składa się tylko z hodowców zwierząt futerkowych. Rozumiem oczywiście, że ta branża jest obecnie w protestach bardzo aktywna. Natomiast temat rolnictwa i leśnictwa w Polsce jest tak szeroki, że akurat tak mała grupa osób nie może zdominować działań całego Ministerstwa Rolnictwa. Rolnicy od wieków żyją w symbiozie z przyrodą. Nikt lepiej od nich nie rozumie jej praw. Zwierzęta, można tak powiedzieć, są kluczową częścią życia wsi. Wielu rolników nie pochwala branży, w której traktuje się zwierzęta bardzo nieetycznie. Więc to nie jest wcale tak, że całe środowisko rolnicze jest niezadowolone.

Dialog z niezadowolonymi

Jak będzie pan chciał tę niezadowoloną grupę przekonać do ustawy? Ma pan dla nich jakąś rekompensatę? Przedsiębiorcy zaciągnęli kredyty na działalność, ludzie stracą pracę. Co im pan zaproponuje w zamian?

- Przede wszystkim te przedsiębiorstwa, co trzeba sobie uzmysłowić, to grupa zatrudnionych, odprowadzających składki ZUS w całej Polsce, liczy 846 osób. Jeżeli nawet dodamy, że drugie tyle pracuje, ale bez zatrudnienia na umowę o pracę, to powiedzmy, że jest to około dwóch tysięcy osób w branży. Jedna z poprawek, która została zgłoszona na etapie prac legislacyjnych dotyczy rekompensat. W tej chwili ustawa jest w Senacie. Więc tak naprawdę będziemy mogli rozmawiać o czymś konkretnym, kiedy ustawa wejdzie w życie. Cały czas prowadzimy dialog, do którego zapraszam również tych niezadowolonych. Jestem otwarty na wszystkie sugestie zmian, które mogą sprawić, że ustawa będzie jeszcze lepsza.

Uda się panu zrównać dopłaty dla polskich rolników z ich europejskimi odpowiednikami?

- Myślę, że to jest jeden z kluczowych argumentów, aby można było mówić, że jesteśmy w Europie równo traktowani. Liczę, że takie zrównanie będzie, choć zdajemy sobie wszyscy sprawę, że to będzie bardzo trudne zadanie, bo kraje „starej” Unii zawsze promują swoje rozwiązania. W tym temacie jeszcze przed nami długa droga. Będziemy robić wszystko, aby do tego celu się zbliżyć.

Jak Pana rodzina, najbliżsi odbierają ten ogromny awans? Cały zgiełk wokół pana osoby?

- Na szczęście, cała rodzina mnie bardzo mocno popiera, choć wiadomo, że nie we wszystkim się zawsze zgadzamy, ale staramy się o tym dyskutować. Najważniejsze, że mogę na nich liczyć w łatwych, ale i trudnych sytuacjach. Tutaj mam pełne wsparcie. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że wyzwanie jest duże i jak wspomniałem, przyjmuję go z pełną pokorą, bo wiele pracy przede mną.

Sympatia do kotów

Czy ktoś szczególnie pana wspiera? Jakaś piękna, mądra posłanka lub przystojny poseł?

- (śmiech) Moja cała rodzina, wszyscy posłowie, którzy pod tym projektem (ustawa „Piątka dla zwierząt” - przyp. red.) się podpisali.

Miałam na myśli bardziej kogoś, kto skradł serce ministra.

- A, to już jest temat na inny wywiad (śmiech)

Lubi pan zwierzęta. Czy ma pan swoje zwierzę?

- Mam kota. Teraz opiekują się nim rodzice. Bycie właścicielem zwierzaka to duża odpowiedzialność. Trzeba mu poświęcać czas, opiekować się, dbać o jego zdrowie. Nie będę miał niestety teraz czasu i siły na to, choć bardzo żałuję, bo kocham zwierzęta. Mam wielką nadzieję, że na emeryturze przeprowadzę się do swojego domu na wsi. Znajdzie się tam miejsce dla wielu zwierząt.

Poznał pan kota prezesa Kaczyńskiego?

- Nie. Tak jak wszyscy zwyczajnie wiem, że lubi koty i że ma jednego lub dwa.

Serce na Podbeskidziu

Co z pana wyborcami, którzy w większości są mieszkańcami Bielska-Białej? Problemy rolnictwa są im odległe. Czy nie obawia się pan, że odejdą, bo nie zrozumieją pana decyzji?

- Nawet się nad tym zastanawiałem, ale w sobotę byłem na Magurce podczas biegu zorganizowanego przez jedno ze stowarzyszeń i muszę powiedzieć, że ten odbiór był bardzo dobry. Oczywiście, mam świadomość, że być może nie będę już nie tak często przyjeżdżał do Bielska-Białej, jak bywałem dotychczas. Ale prawda jest taka, że gdy obejmowałem najpierw urząd wiceministra w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju, a później w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, to ten sam dylemat każdorazowo się pojawiał, a udało się to połączyć i za pierwszym, i za drugim razem. Myślę, że za trzecim także się uda. To tylko pokazuje, że da się łączyć funkcje posła wybranego przez mieszkańców szeroko rozumianego Podbeskidzia czy mieszkańców Bielska-Białej i teką ministerialną. Zresztą zawsze powtarzam przy takich okazjach, że ciałem jestem w Warszawie, a sercem zawsze w rodzinnych stronach. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że tak jest.

Jak pan wytłumaczy swoim wyborcom, że zajmuje się pan teraz dziedziną, o której nie wspominał pan w kampanii wyborczej?

- Trzeba pamiętać, że głosowali na mnie nie tylko mieszkańcy Bielska-Białej, ale wyborcy z całego okręgu 27, czyli Żywiecczyzny i powiatów pszczyńskiego, żywieckiego, cieszyńskiego, a to są duże tereny rolnicze, które z pewnością będą mogły liczyć na moje wsparcie. Poza tym, jeżeli chodzi o aspekt bielski, to tak się składa, że Lasy Państwowe na terenie Bielska-Białej mają bardzo dużą powierzchnię. Liczę na to, że jedną z wizytówek naszego miasta, którą powinna być leśniczówka w Lipniku, w końcu uda się wyremontować.

Pomysły do dopracowania

Mam nadzieję, że to bielszczan ucieszy. Niedawna próba wycięcia przez PKP drzew wzdłuż linii kolejowej w centrum miasta została skutecznie zablokowana dzięki pana interwencji. Czy bielszczanie mogą nadal liczyć na pomoc w tej sprawie?

- Mogę zapewnić, że będę zabiegał o to, żeby drzewa, o których wówczas była mowa, ale także drzewa przy dworcu w Cieszynie, które wtedy udało się ochronić, nadal nas wszystkich cieszyły. Sprawa pokazała, że nie ma tutaj rzeczywistego zagrożenia dla przejeżdżających pociągów, przynajmniej jeżeli chodzi o drzewa przy tunelu, jak wielu to podnosiło. Dużo łatwiej jest wyciąć niż zadbać o tę piękną polską zieleń. Będę stał na stanowisku, że warto dbać o stare, zabytkowe, piękne drzewa. Żeby ich dotychczasowy status pozostawić. To jest ważne nie tylko dla przyrody, ale również dla kultury. Te drzewa są żywą historią.

Pańskie biuro poselskie będzie dla bielszczan nadal otwarte?

- Tak, oczywiście. Biuro poselskie będzie funkcjonować w tych samych porach. Zmieni się tylko to, że będę osobą, która jest w ministerstwie już nie zastępcą, a szefem i w nowym resorcie - Ministerstwie Rolnictwa.

Od czego rozpocznie pan pracę w Ministerstwie Rolnictwa?

- Pierwsze kroki skieruję na spotkania ze wszystkimi dyrektorami oraz z moim poprzednikiem, ministrem Ardanowskim. Muszę z nim odbyć szczerą rozmowę. Porozmawiać o jego dobrych pomysłach, które warto kontynuować. Oczywiście, mam już swoje konkretne pomysły, ale wymagają one jeszcze dopracowania, analiz, konsultacji. Również z samymi rolnikami. O wszystkim będę informował.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Ściera-Pytel

Foto: Krystian Maj/KPRM

Biografia Grzegorza Pudy opublikowana na stronie premier.gov.pl.

Urodzony 13 lipca 1982 roku w Bielsku-Białej. Menedżer, samorządowiec, wykładowca.
Studia wyższe ukończył z tytułem magistra-inżyniera z zakresu zootechniki na Akademii Rolniczej w Krakowie.

Doświadczenie zawodowe zdobywał zarówno w Polsce, jak i za granicą, gdzie pracował dla wiodących firm. W Polsce kilka lat pracował w jednej z największych instytucji finansowych w Europie. Zanim objął mandat posła jako menedżer z powodzeniem rozwijał jedną z bielskich spółek. Był także wykładowcą akademickim na jednej z bielskich uczelni.

Doświadczenie samorządowe zdobył m.in. jako koordynator w starostwie powiatowym i radny Rady Miejskiej Bielska-Białej. Mandat radnego wykonywał niemal przez trzy kadencje, do czasu wyborów do Sejmu w 2015 roku. Poseł VIII i IX kadencji. W Sejmie pełnił funkcje wiceprzewodniczącego Komisji Infrastruktury oraz Sekretarza Sejmu.

15 lipca 2019 został powołany na stanowisko Sekretarza Stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju. Tę samą funkcję pełnił w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, które powstało w wyniku przekształcenia Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. Od 23 lipca 2019 r. był również pełnomocnikiem rządu do spraw organizacji Światowego Forum Miejskiego w 2022 roku w Katowicach.

Prywatnie pasjonat żeglarstwa oraz miłośnik zwierząt działający na ich rzecz w sejmowym zespole.