Czytelnicy zwracają nam często uwagę na istniejące w mieście i rzucające się w oczy absurdy drogowe. Tym razem na tapet wzięto bielskie chodniki, których zdaniem wielu bielszczan brakuje tam, gdzie być powinny, a jeśli już istnieją, to zbudowano je z przesadnym rozmachem. Najświeższy przykład dotyczy przebudowanego zbiegu ulic Karpackiej, Kochanowskiego i Żywieckie Przedmieście.

Na zbieg ulic Kochanowskiego, Żywieckie Przedmieście i Karpackiej po przebudowie wskazali Czytelnicy, którym nie podoba się zbyt szeroka strefa ruchu pieszych wybudowana, jak zaznaczają, kosztem zmotoryzowanych. Z pieszej, dodają, nikt nie korzysta. Co ciekawe kilkanaście metrów dalej, zarówno na Żywieckim Przedmieściu, jak i Kochanowskiego chodnika nie ma już wcale.

Nie ma nawet kawałka chodnika

- Chodnik przy skrzyżowaniu Żywieckiego Przedmieścia z Karpacką jest niezasadnie szeroki. Nie jest on na tyle uczęszczany przez pieszych, aby wymagana była aż taka szerokość. Skutecznie ogranicza za to płynne poruszanie się samochodów, zmniejsza przepustowość skrzyżowania i uniemożliwia swobodnie wymijanie się pojazdów - skarży się Czytelnik portalu.

W podobnym tonie wypowiada się inny mieszkaniec osiedla. - Wiele jest miejsc, gdzie spokojnie można byłoby zmniejszyć chodnik o połowę, a i tak byłby wystarczający. Zamiast budować takie ogromne warto pomyśleć o miejscach, gdzie chodnika nie ma w ogóle. Weźmy na przykład bielskie lotnisko. Wokół niego mamy wspaniałe dróżki dla pieszych, rolkarzy i rowerzystów, a już na uliczkach prowadzących do lotniska zarówno z Kamienicy, Wapienicy czy osiedla Beskidzkiego nie ma nawet kawałka chodnika.

Zapytaliśmy więc w Miejskim Zarządzie Dróg, z czego wynika taki stan rzeczy, biorąc za przykład wspomniany chodnik przy ul. Karpackiej.

Szerokie chodniki po obu stronach

- Priorytetem w ustanawianiu geometrii skrzyżowania ulic Kochanowskiego-Karpacka nie było kształtowanie chodnika, lecz spełnienie wymagań i zasad kształtowania skrzyżowań zgodnie z obowiązującymi przepisami w celu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu. Podczas przebudowy został zastosowany zabieg zmiany kąta włączenia wylotu drogi podporządkowanej na zbliżony do prostego. Stąd zmiana w szerokości chodnika. Taki sam zabieg zastosowano na wlocie ul. Sterniczej do ul. Karpackiej. Dodatkowo geometria skrzyżowania nie naraża kierowców na najechanie na chodnik i spełnia wymogi przy zachowaniu przejezdności.

Podobne wątpliwości mają użytkownicy ul. Sobieskiego, a dokładnie odcinka między placem Zwycięstwa i ul. Piastowską, mniej więcej na wysokości Szpitala Pediatrycznego. Tam z kolei mamy do czynienia z szerokimi chodnikami po obu stronach jezdni, które w takim kształcie powstały w wyniku przebudowy drogi. Na odcinku Sobieskiego ruch pieszych jest niewielki. Wiele powodów do narzekań mają kierowcy, gdyż dojazd do ul. Piastowskiej jest bardzo wąski, a ruch utrudniają zaparkowane wzdłuż chodnika pojazdy. Efekt końcowy jest taki, że niektórzy kierowcy zatrzymują swoje samochody, aby bez obawy otarcia karoserii mogły je wyminąć auta jadące z naprzeciwka.

Sytuacja raczej się nie polepszy, o czym dowiedzieliśmy się w Miejskim Zarządzie Dróg. - Znamy problem występujący na tej drodze, jednak nie planujemy tam żadnych inwestycji, ponieważ wiązałoby się to z ogromnymi kosztami wykupu gruntów. Jest stara wąska zabudowa i zdajemy sobie sprawę, że przejazd jest problematyczny, ale przebudowa wiąże się z wejściem na teren szpitala, co na ten moment nie jest możliwe albo wyburzaniem pobliskich budynków, co jest jeszcze mniej realne - tłumaczą w MZD.

Tekst i foto: Adam Kanik