Za kilka lat znacząco zwiększy się liczba zgonów na nowotwory - prognozują lekarze onkolodzy. W warunkach pandemii pacjenci opóźniają diagnostykę, bojąc się zakażenia koronawirusem. Dlatego onkolodzy apelują o porzucenie obaw i zgłaszanie się do lekarzy rodzinnych ze wszystkimi niepokojącymi objawami, jak choćby symptomami infekcji, ale bez gorączki, guzkiem na piersi bądź krwawieniem z przewodu pokarmowego. POZy nie powinny bać się przyjmowania pacjentów z pozytywnym wynikiem testu na covid, a tacy pacjenci ze zmianami onkologicznymi też zgłaszają się do poradni.

Od połowy marca, kiedy znaleźliśmy się w warunkach pandemii, o około 60 proc. spadła liczba pacjentów, którym przyznawana jest tzw. zielona karta DILO (Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego). Odnotowuje się także nawet 50 proc. spadek diagnoz kardio-onkologicznych. Lekarze specjaliści z Bielskiego Centrum Onkologii prognozują, że w statystykach umieralności zobaczymy to dopiero za dwa trzy lata, gdy pacjenci, którzy teraz nie zgłaszają się na badania profilaktyczne mimo niepokojących objawów, trafią do leczenia onkologicznego w mocno zaawansowanych już stadiach raka, w wielu przypadkach już nie do wyleczenia.

Badania profilaktyczne są bezpłatne

Tak znaczący spadek liczby wydawanych kart DILO bardzo niepokoi lekarzy onkologów. Przypuszczają, że wpływ na to ma m.in. sytuacja pandemiczna w kraju. Pacjenci opóźniają diagnostykę z obawy przed zakażeniem covidem. Dlatego onkolodzy apelują o porzucenie obaw i zgłaszanie się do lekarzy rodzinnych ze wszystkimi niepokojącymi objawami, jak choćby symptomami infekcji, ale bez gorączki, guzkiem na piersi bądź krwawieniem z przewodu pokarmowego.

Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje badania profilaktyczne, m.in. mammografię, cytologię czy kolonoskopię. Jednak wielu pacjentów nie korzysta z badań sądząc, że są one płatne. Część lekarzy pierwszego kontaktu niechętnie kieruje z pozoru zdrowego człowieka na badania. Przy niepokojących zmianach, które obserwujemy, należy podczas teleporady maksymalnie dokładnie je opisać i poprosić o skierowanie na badania bądź wizytę. Lekarz w takim przypadku ma obowiązek nas przyjąć.

POZy nie powinny bać się przyjmowania pacjentów z pozytywnym wynikiem testu na covid, a tacy pacjenci z onkologicznymi zmianami też zgłaszają się do poradni. Jeśli lekarz ma świadomość, że przyjmuje pacjenta z covidem, to tym lepiej dla niego, bo wie, że musi się odpowiednio zabezpieczyć. Lekarze z BCO podkreślają, że POZy dysponują narzędziami do wstępnej diagnostyki nowotworowej - USG, tomograf, badania krwi. Zachęcają lekarzy rodzinnych do częstszego korzystania z tych narzędzi tym bardziej, że są dla POZów bezpłatne.

Chorzy nie muszą być hospitalizowani

Lekarz rodzinny robi wstępny wywiad, a potem kieruje pacjenta do specjalisty. W przypadku ewidentnych objawów nowotworowych od razu zakłada zieloną kartę DILO i kieruje pacjenta do poradni onkologicznej. Od chwili rejestracji do przyjęcia pacjenta mija kilka dni. Wtedy odbywa się konsylium, które decyduje o sposobie ewentualnego leczenia.

Obecnie leczenie nowotworów jest znacznie nowocześniejsze i maksymalnie ukierunkowane na komfort pacjenta. Zmieniły się metody podawania leków onkologicznych. Od niedawna w BCO funkcjonuje oddział dzienny onkologii, do którego trafia niemal 70 proc. pacjentów z nowotworami. Chorzy poddani terapii nie muszą być hospitalizowani, wielu normalnie pracuje.

4 października jest Światowym Dniem Onkologii. To tylko pretekst, dla którego lekarze z bielskiego szpitala onkologicznego apelują o porzucenie obaw związanych z zarażeniem się covidem i zgłaszanie niepokojących objawów lekarzowi pierwszego kontaktu. Czasem warto dopominać się o swoje prawo do badań profilaktycznych. Lekarze apelują także do kolegów z POZ o zwiększenie liczby skierowań na badania profilaktyczne oraz przyjmowanie większej liczby pacjentów, którzy są szczególnie zaniepokojeni swoim stanem zdrowia lub są w grupie ryzyka.

Agnieszka Ściera-Pytel