Przedostatnie miejsce w tabeli i tylko dwa punkty na koncie. Podbeskidzie, które z grona beniaminków w ekstraklasie piłkarskiej miało prezentować się najlepiej, jak na razie najbardziej rozczarowuje. Trener Krzysztof Brede nie ma żelaznej jedenastki i ciągle rotuje składem. Zawodnik, który popełnia błąd, w kolejnym meczu siada na ławce lub odsyłany jest na trybuny. Chaos i niepewność skutkuje kryzysem, który trzeba szybko opanować zanim sytuacja w tabeli stanie się beznadziejna. Ale jak to zrobić?

Po rozegraniu pięciu kolejek Podbeskidzie obok Piasta Gliwice i Wisły Kraków jest drużyną bez zwycięstwa. Zespół spod Klimczoka zanotował dwa remisy i trzy porażki i jest w przedostatni w tabeli. „Górale” stracili najwięcej goli w lidze - w pięciu kolejkach Martin Polacek aż szesnaście razy wyciągał piłkę z siatki. Dla porównania druga pod tym względem Stal Mielec straciła dziesięć bramek.

Popełniasz błąd i wypadasz z gry

We wszystkich spotkaniach w wyjściowym składzie wybiegali na murawę tylko lewy obrońca Kacper Gach i stoper Aleksander Komor. Ten drugi tworzył duet środowych obrońców najczęściej z Milanem Rundiciem (trzykrotnie), a po jeden raz z Kornelem Osyrą i Dmytro Baszłajem. Na prawej stronie defensywy po dwa mecze zagrali Bartosz Jaroch i Szymon Mroczko, a raz Filip Modelski. Co rzuca się w oczy to fakt, że ani razu obrona nie wybiegła w takim samym składzie w dwóch kolejnych meczach.

Zastanawiające jest także, że ani razu Krzysztof Brede nie zdecydował się na zestawienie pary stoperów z duetu Osyra - Baszłaj. To dwóch piłkarzy, którzy w ubiegłym sezonie rozegrali wspólnie najwięcej spotkań. „Górale” mieli wtedy trzecią defensywę pod względem szczelności w pierwszej lidze. Teraz obaj piłkarze są zdrowi i gotowi do gry, ale najprawdopodobniej pokutują za błędy z Górnikiem Zabrze (Baszłaj) i Cracovią (Osyra).

Napastnik zamiast skrzydłowego

Nerwowe ruchy widać także w zestawianiu drugiej linii. Spokojni o miejsce w składzie mogli być dotychczas tylko skrzydłowy Karol Danielak i grający za napastnikiem Tomasz Nowak. Na drugim skrzydle najczęściej grał Łukasz Sierpina, ale kapitan „Górali” jest teraz w słabej formie i w przedostatniej kolejce do składu wskoczył Maksymilian Sitek, który odniósł kontuzję. W tej sytuacji z Lechią na boku zagrał… nominalny napastnik Marko Roginić, a nie Sierpina czy Mateusz Marzec.

Dużo rotacji jest również w środku pomocy na pozycjach nr 6 i 8. W wyjściowym składzie w tym sezonie wybiegali już Michał Rzuchowski, Rafał Figiel, Gergo Kocsis oraz Jakub Bieroński. Wszystkie spotkania w wyjściowym składzie zaczynał Kamil Biliński, ale na początku sezonu uraz leczył jeszcze Roginić.

Nie ma jakościowych wzmocnień

Przed sezonem zapowiadano wzmocnienie składu kilkoma piłkarzami i do Bielska-Białej ściągnięto defensywnego pomocnika Gergo Kocsisa z węgierskiej ekstraklasy oraz stopera Milana Rundicia z czeskiej ekstraklasy. Ale na razie obaj zawodnicy na boiskach polskiej ekstraklasy różnicy nie robią. Z kolei młody Dominik Frelek narzeka na uraz, a Maksymilian Sitek odniósł kontuzję w meczu z Rakowem. Dlatego Podbeskidzie planuje pozyskać skrzydłowego, który ostatni sezon grał w hiszpańskiej LaLiga2.

Przed bielskim zespołem są teraz dwa bardzo ważne mecze. W najbliższej kolejce Podbeskidzie zmierzy się ze Stalą Mielec, a po przerwie na mecze reprezentacji - z Wartą Poznań. Oba spotkania rozegrane zostaną w Bielsku-Białej. „Górale” muszą zacząć punktować zanim sytuacja w tabeli stanie się beznadziejna.

Bartłomiej Kawalec