Zawalił się dach narzędziowni kolejowej. Kto uratuje dewastowany zabytek? ZDJĘCIA
Kilkanaście lat temu w pobliżu bielskiego dworca PKP istniało otwarte muzeum starych lokomotyw. Pojazdy nie były pilnowane w związku z czym często padały ofiarą wandali. Ostatecznie lokomotywy przeniesiono i już nie możemy ich w mieście oglądać. Być może obecnie dewastowana narzędziownia mogłaby pełnić rolę muzeum kolejnictwa? Jej potencjał muszą jednak dostrzec władze miejskie, aby uratować zespół przed ostateczną ruiną.
Choć znajduje się prawie w centrum Bielska-Białej, to tak naprawdę tylko nieliczni bielszczanie wiedzą o jej istnieniu. Powstały pod koniec XIX wieku zespół narzędziowni kolejowej do niedawna znajdował się w dobrym stanie technicznym, a budynków pilnował wynajęty przez PKP ochroniarz. Niestety, ochroniarza już nie ma, a nad głównym budynkiem - halą wachlarzową - zawalił się dach. Reszta zespołu powoli jest dewastowana i nie widać nadziei na poprawę. Gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, budynków w ogóle już mogłoby nie być. Jak się bowiem okazuje, PKP planowały wyburzyć halę.
Dawni architekci w przeciwieństwie do wielu współczesnych budowniczych starali się, by nawet proste budynki fabryczne prezentowały pewien poziom estetyki. Nie inaczej było w przypadku narzędziowni. W rękach inwestora z pomysłem zespół mógłby zmienić się w kolejną bielską perełkę architektury. Nie tak dawno przecież w Bielsku-Białej wyremontowano budynek dawnej przędzalni przy ul. Powstańców Śląskich. Na Komorowickiej drugie życie otrzymuje ''Fabryka Filcu'', a w Białej trwa remont fabryki likierów Grossa.
Kilkanaście lat temu w pobliżu bielskiego dworca PKP istniało otwarte muzeum starych lokomotyw. Pojazdy nie były pilnowane w związku z czym często padały ofiarą wandali. Ostatecznie lokomotywy przeniesiono i już nie możemy ich w mieście oglądać. Być może narzędziownia mogłaby pełnić rolę muzeum kolejnictwa, w której można by podziwiać m.in. stare lokomotywy? Być może gdyby potencjał narzędziowni dostrzegły władze miejskie zespół udałoby się uratować. Z pożytkiem dla miasta i jego mieszkańców.
Tekst i foto: Krzysztof Czyż
Oceń artykuł:
41 10Galeria:
Komentarze 18
Smutne jest to, że dzisiaj można było w tym miejscu zbudować serwis albo zakład utrzymania floty PKP IC oraz IC Premium, na terenie południowym. Zamiast zagospodarować te upadające tereny, interes podchwyciło Opole. A nam pozostają rudery chyba na tyle zasługujemy. Z czegoś taki stan rzeczy wynika. PKP nie ma kasy na szlaki kolejowe na Podbeskidziu tym bardziej nie maja kasy na zabawę w muzea czy utrzymanie opuszczonych pofabrycznych hal, które nie spełniają juz swojej funkcji jak dawniej.
Raczej najzwyczajniej w świecie nie mieli technologii stawiania tanich,blaszanych baraków jak obecnie. Również ówczesna technika oświetleniowa była prymitywna. Dlatego dawne hale fabryczne są z cegły i mają duże okna, co akurat dziś po kosztownej renowacji może wyglądać efektownie.
Co do oświetlenia budynków przemysłowych to trochę racji jest, że technika oświetleniowa była na nieporównywalnie niższym poziomie, natomiast współcześnie dochodzi do patologii na tym punkcie. Pamiętacie za PRLu sklepy "SAM"? Przecież tam praktycznie cały dzień obiekt funkcjonował przy naturalnym oświetleniu. Cała jedna ściana była przeszklona. Przyjemniej dla pracowników, przyjemniej dla kupujących..... w późniejszych latach remonty tych obiektów zakładały niemal całkowitą likwidację okien i przez cały dzień korzysta się ze światła sztucznego. Ani to ekologiczne, ani zdrowe. Pomijając, że re PRL-owskie SAMy z ścianą okien wyglądały o niebo lepiej niż po remoncie, gdzie estetyka się nie liczy zupełnie.
Z zabytków może zostać zamek i ratusz. Ruderom mówimy nie.










Klauzula informacyjna ›