Podróżni stojący na przystanku autobusowym przy dworcu PKP w Bielsku-Białej oglądają zasłoniętą rusztowaniami kamienicę usytuowaną w ciągu ul. 3 Maja. Remontowany budynek jest obecnie niezamieszkany. Po wojnie układ pomieszczeń w kamienicy zmieniał się w zależności od potrzeb lokatorów i „odgórnych” wytycznych. W planie jest przywrócenie jej pierwotnych funkcji użytkowych, w czym pomogą konsultacje z osobami, które tam kiedyś mieszkały.

To okazały budynek wzniesiony w 1897 roku przez architekta Aleksandra Neumanna dla jego krewnego, właściciela młyna parowego w Białej Michaela Neumanna. Kamienica została nabyta od ostatnich żyjących spadkobierców Neumannów. Remontowany budynek jest obecnie niezamieszkany. - W planie mamy przywrócenie jego pierwotnych funkcji. Na dolnej kondygnacji będą usługi, na wyższych część mieszkalna. Przywracamy historyczny układ tych lokali - mówi współwłaściciel Tomasz Janosz.

Odwzorowanie pierwotnego wyglądu

Aleksander Neumann zaprojektował dla swojej rodziny duże i wygodne mieszkania. Po wojnie ich układ zmieniał się w zależności od potrzeb lokatorów i „odgórnych” wytycznych. Nowi mieszkańcy otrzymają apartamenty w wysokim standardzie i w pierwotnym układzie zachowującym oryginalny metraż. Dlatego remont obiektu pochłonie kilka milionów złotych.

Prace remontowe kamienicy poprzedzone zostały żmudnymi badaniami mającymi na celu jak najwierniejsze odwzorowanie pierwotnego wyglądu kamienicy. W przypadku każdego z obiektów wpisanych do rejestru zabytków program działań konserwatorskich przygotowuje się przed rozpoczęciem prac projektowych. Jednym z jego elementów są badania, podczas których szuka się oryginalnych kolorów i warstw oraz informacji na temat historii obiektu.

Każdy by tam chętnie widział tramwaj

Obecni właściciele kamienicy przy ul. 3 Maja 29 mieli kontakt z osobami, które tam kiedyś mieszkały, co pomogło im w stworzeniu programu działań konserwatorskich. Za kilka miesięcy kamienica odzyska dawny splendor tak na zewnątrz, jak i wewnątrz. Budynek po remoncie będzie mocno odstawać wyglądem od pozostałych obiektów, które są zaniedbane.

Zapytaliśmy działającą na zlecenie inwestora Marię Osielczak, właścicielka firmy konserwatorskiej, co by jeszcze zmieniła w okolicy. - Gdybym to ja mogła planować inwestycje długofalowe, i nie jest to tylko moje zdanie, chciałabym wrócić do stanu sprzed lat 70. Każdy by tam chętnie widział tramwaj, szosę dwujezdniową, deptak, zieleń. Generalnie wszyscy mówią o tym, że fajnie byłoby puścić główny ruch obwodnicami, a tutaj żeby zrobić taką ulicę mniej ruchliwą. Wtedy budynki byłyby chętniej remontowane, zyskałyby też znacznie na wartości. Teraz panuje tu piekielny hałas, jest to najbardziej ruchliwa ulica w centrum miasta. Niestety, są to tylko marzenia - pani konserwator wraca do pracy.

Agnieszka Ściera-Pytel