Wróciliśmy do biur, szkół, sklepów, a mimo to lekarze nadal w ogromnym stopniu diagnozują pacjentów telefonicznie. Dlaczego boją się przyjmować pacjentów? - Dla wygody - przypuszcza lekarka prowadząca prywatną praktykę. Ale pacjenci korzystają z tego, że personel medyczny dba o swoje bezpieczeństwo. Bo kto będzie nas leczył, jeśli przychodnie zostaną zamknięte, a lekarze i pielęgniarki będą na kwarantannie?

- Na początku faktycznie wszystkie poradnie, także prywatne były zamknięte - mówi lekarka prowadząca prywatną praktykę w Bielsku-Białej. - Nikt nie wiedział, jak postępować w stanie pandemii, gdy z mediów dochodziły informacje o wielu zachorowaniach i zgonach. Ale kiedy obostrzenia zostały zniesione, w przychodniach pozostała procedura diagnozowania pacjenta przez telefon. Okazało się, że większość pacjentów można „obsłużyć” online, wydawane są także tzw. e-recepty, z czego skwapliwie korzystają lekarze.

Telefon zanim dojdzie do wizyty

Według lekarki przyjmującej w poradni rodzinnej w Komorowicach, krzywdzące są obiegowe opinie, że lekarze nie chcą pacjentów diagnozować w gabinetach. - W naszej poradni przyjmujemy dziennie dwustu pacjentów, mamy ich w naszej kartotece 8 tys. Dla dobra pacjentów i naszego, zanim dojdzie do wizyty, telefonicznie przeprowadzany jest wywiad - tłumaczy.

Na tej podstawie lekarz podejmuje decyzję co dalej. Jeśli pacjent wymaga osłuchania, to wizyta umawiana jest na daną godzinę. Jeżeli zachodzi podejrzenie covidu, to tym bardziej lekarz musi się przygotować, ubrać w fartuch ochronny, maskę i przyłbicę. Pacjent jest badany i przyjmowany w rygorze sanitarnym. O jego dalszym losie decyduje już lekarz na miejscu.

Nasza rozmówczyni nie ukrywa jednak, że dzięki pandemii została z korzyścią uregulowana sprawa wydawania recept. - Przed pandemią do poradni zgłaszało się wiele osób, które nie powinny się tu nawet znaleźć wśród faktycznie chorych osób. W ten sposób jeden drugiego zaraża. Często starsze osoby przychodziły do poradni tylko po to, żeby sobie z kimś porozmawiać. Teraz funkcjonują e-recepty - przekonuje.

System minimalizuje ryzyko

Czy lekarze rodzinni boją się przyjmować chorych? To tylko ludzie, którzy także mają swoje rodziny. Boją się jak każdy inny. System zapisów telefonicznych minimalizuje ryzyko zakażenia tak pacjentów, jak i personelu medycznego. Pacjenci przyjmowani są o umówionej porze i nie czekają godzinami w zatłoczonej poczekalni, ryzykując kontakt z chorą osobą.

Nie jest też prawdą, że pacjent w nagłej potrzebie nie jest w ogóle przyjmowany. Jest badany przez lekarza dyżurnego w specjalnej izolatce, aby zminimalizować ryzyko zakażenia personelu przychodni. Czy we wszystkich przychodniach system tak działa - pewnie nie. Ale na korzyść pacjentów na pewno jest fakt, że personel dba o swoje bezpieczeństwo w pierwszej kolejności. Bo kto będzie nas leczył, jeśli przychodnie zostaną zamknięte, a lekarze i pielęgniarki będą na kwarantannie?

Agnieszka Ściera-Pytel