Kubańskie rytmy na bielskim Rynku nocą zamieniły się w muzykę odtwarzaną przez DJ’a. Impreza przeszkadzała turystce, która zatrzymała się na nocleg na starówce. Jak tłumaczą w Ratuszu, muzyka grała do późnych godzin nocnych za zgodą prezydenta Bielska-Białej.

- Jesteśmy w Bielsku przejazdem, zatrzymaliśmy się na nocleg w okolicach Rynku i... nici z noclegu, jest pół godziny po północy, a jakieś techno ryczy w niebogłosy. Łupanka na Rynku trwa - napisała do portalu turystka. Z jej relacji wynika, że impreza zakończyła się dopiero o godz. 3.00, a ona sama bezskutecznie interweniowała u muzyków, którzy poinformowali ją, że to miejska impreza.

Koncert trwał do późnych godzin nocnych za zgodą prezydenta Bielska-Białej. - Było to wyjście naprzeciw mieszkańcom, bo w tym roku nie było tradycyjnego pożegnania lata, a także przychylenie się do prośby restauratorów prowadzących działalność w rejonie Rynku. Ekipa techniczna zadbała, by nocą dźwięki muzyki nie były dokuczliwe poza obrębem Rynku. Przepraszamy wszystkie osoby, którym mimo to muzyka przeszkadzała - brzmi komunikat, który otrzymaliśmy z Ratusza.

Żadnego zakłócenia ciszy nocnej na Rynku i w jego okolicach nie zgłoszono na policji i Straży Miejskiej.

bak