Koniec pobłażliwości dla osób unikających deklaracji lub zaniżających opłatę za odbiór śmieci. Urząd Miejski w Bielsku-Białej tylko do końca września daje mieszkańcom czas na złożenie deklaracji lub ich korektę. Następnie ruszą kontrole nieruchomości. Urzędnicy wytypowali już 51 „czerwonych punktów”, w których ilość śmieci jest niewspółmierna do liczby zamieszkujących je osób.

Miasto rozpoczyna kontrolę deklaracji śmieciowych, wobec których zachodzi podejrzenie zaniżenia opłaty za odbiór odpadów. - Najpierw dajemy szansę mieszkańcom. Do końca września każdy ma możliwość złożenia nowej lub aktualizacji deklaracji do stanu faktycznego - powiedział portalowi wiceprezydent Piotr Kucia. Po tym terminie urzędnicy rozpoczną wzywanie właścicieli nieruchomości oraz weryfikację danych zawartych w deklaracjach.

Wytypowano już 51 „czerwonych punktów”, gdzie zachodzi podejrzenie zaniżania liczby osób zamieszkujących nieruchomość lub w ogóle nie złożono deklaracji. - Wiemy, ile średnio wytwarza śmieci mieszkaniec miasta w skali roku (na jednego mieszkańca objętego system gospodarowania odpadami rocznie przypada średnio 320 kg odpadów komunalnych - red.) i widzimy ile powstaje w tych punktach. Mówimy punktach, bo pod tym hasłem znajdują się domy jednorodzinne, ale także nieruchomości wielolokalowe - wyjaśnia zastępca prezydenta Bielska-Białej.

W przypadku, gdy obowiązany nie złoży deklaracji o wysokości opłaty lub też przedstawia dane nieprawdziwe zaniżające opłatę, możliwe jest nałożenie grzywny na podstawie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Korzystając ze swoich uprawnień, organ gminy ma kierować do sądu wnioski o nałożenie grzywny i to sąd będzie orzekał jej wysokość. Zgodnie z kodeksem wykroczeń, grzywna wynieść może nawet 5 tys. zł.

bak