Wirus w ratuszu. To nie jest wstydliwa choroba!
- Choroba przewodniczącego Rady Miejskiej Janusza Okrzesika odbiła się w Bielsku-Białej szerokim echem i wywołała falę burzliwych komentarzy - czytamy w lokalnym tygodniku. - Internet żył tym przez długi czas. I nie poszło o to, że zaraził się groźnym patogenem, bo w tym przypadku można mu tylko współczuć i życzyć szybkiego powrotu do zdrowia. Wszystko rozbiło się o pewien wpis w mediach społecznościowych, w którym poinformował o swoim zakażeniu.
Jak pisze Kronika Beskidzka (dostęp TUTAJ), komentując sprawę w mediach społecznościowych, Janusz Okrzesik nie omieszkał przy okazji napiętnować tych, którzy nie przestrzegają zasad rygoru epidemicznego, bo najwyraźniej uznali - jak to ujął - że wirus to „ściema”. Nie noszą więc masek i nie przestrzegają zasad dystansu. Natomiast tych - w tym i jego osobę - którzy zwracają im uwagę na „nonszalanckie” zachowanie, sami zasłaniając twarz i zakładając rękawiczki w sklepie czy w urzędzie (aby chronić innych), uważają za dziwaków. Dostało się więc klientom sklepów czy radnym, którzy patrzyli krzywo na przewodniczącego, gdy apelował, aby podczas sesji zakładali maseczki i zachowywali dystans.
- Skrytykowani bardzo szybko wytknęli mu niekonsekwencję (aby nie powiedzieć - hipokryzję) - czytamy w artykule pt. "Wirus w ratuszu". - Przywołali tu zdarzenie z 15 lipca, gdy TS Podbeskidzie grało u siebie z Odrą Opole. Przewodniczący jako zagorzały kibic był na meczu. Jako oficjel przebywał w strefie VIP i jak twierdzą obecni, nie nosił maseczki... Spotykał się tam z innymi z osobami z bielskiej śmietanki towarzyskiej (radni, władze miasta, prezesi spółek, itp.). To, że maski nie miał, nic nie znaczy, bo na ponad 200 osób w strefie VIP, tych co mieli je założone można było policzyć na palcach.
- To jednak, że kilka dni później tak bardzo napiętnował w swym internetowym wpisie tego typu lekkomyślne zachowanie, nie widząc własnego „grzechu”, nie mogło przejść bez echa - kończy Kronika Beskidzka. - Jeśli ktoś prowadzi krucjatę musi być jak żona Cezara - poza wszelkimi podejrzeniami. Krytykujesz, pouczasz - nie daj powodów, aby inni mogli krytykować ciebie. Inaczej można narazić się na śmieszność i brak wiarygodności. A tego internet nie wybacza.
Portal bielsko.biala.pl jako pierwszy poinformował o pozytywnym wyniku testu na COVID-19 u przewodniczącego Rady Miejskiej (zob. TUTAJ). Wiadomość ta szybko obiegła media lokalne, co jest oczywiste, bo sprawa dotyczyła osoby publicznej, z racji swoich obowiązków służbowych spotykającej się na co dzień z wieloma osobami. Krótko po publikacji artykułu rozmawialiśmy z Januszem Okrzesikiem, który nie wykluczył, że sprawa zakończy się… w sądzie.
- Mój wpis na FB ukazał się dopiero w reakcji na informacje w mediach o wynikach mojego testu. Ja tych informacji mediom nie przekazałem ani nie udzielałem zgody na ich publikację. Mam nadzieję, że policja potrafi nie tylko straszyć moich sąsiadów na ulicy włączonym kogutem i syreną ale potrafi też ustalić sprawcę takiego wycieku wrażliwych danych osobowych - podkreślał w kolejnym wpisie w mediach społecznościowych.
Niezależnie od przyszłego finału sprawy chcemy zapewnić, że portal bielsko.biala.pl będzie tak jak dotąd pisał prawdę bez względu na to, kogo ona dotyczy. To, co dla jednych jest „wyciekiem wrażliwych danych osobowych”, dla innych może być informacją ratującą życie.
rok
Foto: archiwum
Oceń artykuł:
47 22