Wbiegli na pięć szczytów jednego dnia. Komplementy dla Bielska-Białej - foto
Aż 272 km biegu, 18 746 metrów przewyższeń. Trójka biegaczy z Warszawy kilka dni temu rozpoczęła wyprawę „Szczyt za szczytem”. Cel jest jeden - w sto godzin zdobyć 33 szczyty we wszystkich polskich pasmach górskich. W środę można ich było spotkać na beskidzkich szlakach.
Anna Szloser, Joanna Mostowska i Mariusz Bartosiński to pasjonaci biegów wyczynowych i turystyki górskiej. Wszyscy mają w życiorysach wybitne osiągnięcia sportowe, lecz ciągle są głodni przygód. - Na pewnym etapie życia nasze pasje skrzyżowały się, co zaowocowało wspólnymi wyjazdami w góry, treningami i startami w zawodach - tłumaczą.
Tym razem postanowili przerwać rutynę spowodowaną epidemią i wspólnie wpadli na pomysł, aby podjąć arcytrudne wyzwanie zdobycia w rekordowym czasie jak najwyższych i najbardziej atrakcyjnych ich zdaniem szczytów we wszystkich polskich pasmach górskich.
Po długich przygotowaniach załoga wyprawy „Szczyt za Szczytem” wyruszyła w poniedziałek z Tarnicy w Bieszczadach (1346 m n.p.m.) i ma już za sobą ponad połowę wyznaczonej trasy. Po drodze nie mogło oczywiście zabraknąć Beskidów uchodzących za jedne z ciekawszych gór w naszym kraju. - Wybraliśmy najwybitniejsze szczyty Polski, takie, które wyróżniają się ze swojego otoczenia. Kolejnym z ważnych czynników decydującym o wyborze była wysokość. Chcemy wbiec na jak najwyższe szczyty we wszystkich polskich górach - uzasadniają swój wybór.
W środę, 22 lipca całą trójką zdobyli aż pięć beskidzkich gór - Klimczok i Skrzyczne (Beskid Śląski), Czupel (Beskid Mały) oraz Babią Górę i Wielką Raczę (Beskid Żywiecki).
- Szlaki w okolicach Bielska-Białej oceniamy jako bardzo dobrze przygotowane. Nie mieliśmy żadnych problemów ze znajdywaniem właściwej drogi. Szlaki są dobrze oznaczone. Okolice miasta przyjazne, ładnie zagospodarowane przepiękną infrastrukturą, idealne na wypoczynek. W projekcie nie zakładaliśmy jednak odwiedzania miast, skupiliśmy się tylko na górach. Niewykluczone, że do Beskidów jeszcze wrócimy - komentowali po ukończeniu beskidzkiego etapu.
Całość trasy chcą pokonać w jednym ciągu bez przerw na noclegi. Ich tymczasowym domem stał się samochód, którym przemieszczają się pomiędzy poszczególnymi pasmami górskimi. Ich zmagania można śledzić na bieżąco dzięki GPS-tracking oraz relacjom online na portalach społecznościowych.
Adam Kanik
Oceń artykuł:
40 11
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl




Klauzula informacyjna ›