Tylko trzy murowane domy. Nieudana próba przyłączenia Straconki do miasta
W latach 20. XX wieku pojawił się pomysł przyłączenia Straconki w granice Białej. Przemawiać za tym miały przede wszystkim względy klimatyczne oraz bliskość do miasta. Przeciwni temu pomysłowi byli jednak niektórzy radni. Jak ostatecznie rozstrzygnięto tę kwestię? Dość powiedzieć, że nawet próba przymusowego przyłączenia wsi okazała się wtedy nieudana.
21 maja 1927 roku do Starostwa w Białej wpłynęło sprawozdanie bialskiego magistratu na temat przyłączenia niewielkiej Straconki do miasta. Wieś liczyła wówczas ok. 1500 dusz, posiadała trzy murowane domy, ponad tysiąc hektarów trudnej w uprawie kamienistej ziemi i dysponowała symbolicznym budżetem. Gminna kasa ledwo opłacała pensję wójtowi, sekretarzowi i lokalnemu proboszczowi. Wieś posiadała jednak kamieniołomy, w których mieszkańcy wydobywali kruszec niezbędny do budowy dróg. Mieszkańcy Straconki trudnili się przede wszystkim rolnictwem, a niektórzy pracowali w miejskich fabrykach. Jak twierdzili ówcześni bialscy radni, mieszkał tam „zatem naród biedny”.
Prawdziwa żyła złota w Straconce?
Za przyłączeniem Straconki do miasta opowiadali się bialscy socjaliści na czele z radnym Pająkiem. Wskazywali przede wszystkim na mikroklimat, jaki panuje na wsi. Z uwagi na to, że jest otoczona 800-metrowym wałem gór i chroni przed zimnymi wiatrami, może stanowić konkurencje dla pobliskiej uzdrowiskowej Bystrej, która z roku na rok przyjmowała coraz to większą liczbę letników. Tych w Straconce w sezonie było ledwo kilkudziesięciu. Mieszkali w surowych warunkach u lokalnych gospodarzy.
Radni przekonywali, że utworzenie górskiego kurortu w tym miejscu jest nie tylko w interesie obywateli Białej, lecz także mieszkańców całego Górnego Śląska. Uważali, że skoro Biała i tak korzysta z wodociągu znajdującego się w Straconce, to lepiej byłoby, gdyby infrastruktura znajdowała się w granicach miasta. Co więcej, istniejące kamieniołomy w perspektywie kilku lat miały być prawdziwą żyłą złota i miejscem pracy dla dziesiątek, jak nie setek okolicznych mieszkańców.
Powyższe argumenty radni przesłali do Starostwa w Białej, które pozytywnie wypowiedziało się na temat tego pomysłu. Zobowiązano radę miejską do jak najszybszego zrealizowania sprawy, wysłuchania opinii mieszkańców i pozostałych radnych. Jednakże przeciwni pomysłowi byli radni z klubu niemieckiego. Wskazywali przede wszystkim na to, że ludność Straconki jest wiejska i znacząco różni się od miejskiego charakteru Białej.
Miasto straci na tym przedsięwzięciu?
I o ile duże miasta mogą sobie pozwolić, by przyłączać podmiejskie wsie w swoje granice, o tyle Biała określana była biednym miasteczkiem we wschodniej Małopolsce. Wysuwano także argumenty natury gospodarczej, twierdząc, że miasto straci na tym przedsięwzięciu. Tereny straceńskie trzeba byłoby znacząco doinwestować: wybudować drogi, dostarczyć elektryczność, gaz czy system wodociągów. Co więcej, radni ze Straconki domagali się także codziennych, regularnych kursów miejskich autobusów.
Przeciwko projektowi przyłączenia wsi do Białej byli także radni z koła polskiego. Podobnie jak niemieccy przedstawiciele, również wskazywali na negatywne skutki gospodarcze tej operacji. Zaznaczyli jednak, że jeśli tylko Straconka zyska lepsze wskaźniki gospodarcze, to przyłączenie będzie sensowne.
Jedynym argumentem za przyłączeniem wsi do Białej, który przemawiał do prawie wszystkich radnych był kamieniołom. Problemem jednak była prymitywna technologia, w której wydobywano tłuczeń. Wyliczono, że aby zmechanizować pracę, trzeba było zainwestować co najmniej 50 tys. zł. Argumentowano, że miasto może wydzierżawić jedną z kopalń zamiast włączać w swoje granice całą wioskę.
Próba przymusowego wcielenia
Jako przykład udanej inwestycji wskazywano przyłączenie Lipnika do Białej w 1925 roku. Za ideą przemawiała przede wszystkim rosnąca liczba mieszkańców Białej. Celem była więc budowa domów na niezagospodarowanych terenach wiejskich leżących tuż obok miasta. Ale niektórzy radni i tak wciąż uznawali, że przyłączenie wsi nie jest najlepszym pomysłem i zaznaczali, że w przeciwieństwie do Straconki Lipnik miał już wtedy przynajmniej częściowo miejski charakter.
18 marca 1929 roku na sesji rady miejskiej, po wielomiesięcznych dyskusjach, wnioskach, rozmowach i raportach specjalnych komisji, pod obrady poddano wniosek dotyczący przyłączenia Straconki do miasta. Za pomysłem opowiedziało się siedmiu radnych, przeciwnych zaś było 29. Ostatecznie postulat socjalistów upadł.
Wieś próbowano przymusowo włączyć do miasta. Bialskie starostwo poinformowało jednak, że nie może zwrócić się z taką prośbą do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ponieważ nie ma odpowiednich warunków przewidzianych prawem. Ustawa z 1 sierpnia 1923 dotycząca dokonywania zmian granic miejskich jasno wskazywała, że przyłączone do miasta gminy podmiejskie mają mieć charakter przede wszystkim miejski i być mocno związane gospodarczo. W tym przypadku taka sytuacja nie zachodziła.
***
Ostatecznie Straconka podzielona pomiędzy cztery gminy została włączona do Bielska-Białej kilkadziesiąt lat później, w 1973 roku.
Alan Jakman
Na zdjęciu tytułowym: widok ze stoków Pośredniego w kierunku Straconki rok 1902, fot. M. Cwikowska-Broda, W. Cwikowski, Bielsko-Biała i okolice. Historia pocztówką pisana
Oceń artykuł:
62 8
Autor: Alan Jakman
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl
Galeria:

Komentarze 11
dzięki za odpowiedź, przy czym "także .. mieszkańców całego Górnego Śląska" brzmi inaczej od źródłowego "jeszcze bardziej ... w interesie mieszkańców Górnego Śląska" brzmi inaczej. W tamtym okresie ruch turystyczno-wypoczynkowy dla mieszkańców polskiej części Górnego Śląska, w tym sąsiedniego Bielska, był tak jak i dzisiaj pożądany i ma aspekt czysto ekonomiczny.
Co do "Małopolski Wschodniej" to zakładam, że nie należny przepisywać tego błędu, tym bardziej jak się cytuje, i wskazywać zachodnią Małopolskę, co jest poprawne, również dzisiaj.
To samo tyczy się określenia "biedne" co nie ma pokrycia w rzeczywistości i w danych statystycznych (również do wglądu w Archiwum przy Piłsudskiego)
tekst napisany na podstawie teczki o sygnaturze 543 "Przyłączenie Straconki do Białej" znajdującą się w zespole nr 10 "Akta miasta Białej" w Archiwum Państwowym w Katowicach Oddział w Bielsku-Białej. Informacje dot. "biednego miasteczka w Małopolsce wschodniej" (tak wschodniej) wprost napisane są na stronie nr 55 w powyższej dokumentacji.
W tej samej dokumentacji można zapoznać się z argumentami bialskich radnych, którzy chcieli przyłączenia Straconki do miasta. Te informacje znajdują się na stronie nr 3 w piśmie Magistratu miasta Białej z 19 maja 1927 roku do Starostwa w Białej, gdzie napisano: "(...) W interesie zatem nie tylko mieszkańców wiosek podgórskich w dolinach tych rzecz położnych, ale jeszcze więcej w interesie mieszkańców Górnego Śląska leży jak najszybsza celowa rozbudowa tych miejsc klimatycznych".
Dokumenty, jak wspomniałem, znajdują się w bielskim archiwum. Każdy może iść zamówić, obejrzeć, przeczytać.
również sądzę, że to brednie. Jedyne ciągoty w kierunku "oberszajsu" mogli mieć niemieccy mieszkańcy Straconki, co wydaje się wysoko prawdopodobne. Sam jestem ciekawy źródeł autora artykułu.
Prawa strona miasta - zawsze polska, zawsze krakowska, zawsze małopolska.



Klauzula informacyjna ›