Na trawnikach w centrum Bielska-Białej trwa eksperyment. Własne badania nad łąkami prowadzi wydział gospodarki miejskiej Urzędu Miejskiego. Przechodzący tamtędy mieszkańcy miasta mogą zauważyć trzy różne rodzaje utrzymania trawników - w zależności od częstotliwości koszenia trawy. Już teraz wiadomo, że tam, gdzie trawniki pełnią funkcję użytkową, np. w parkach, trawa będzie koszona regularnie.

- Ostatnio mamy modę na niekoszenie miejskich trawników, głównie ze względu na suszę. Trawnik niekoszony mniej się nagrzewa i zatrzymuje więcej wody - powiedział Magazynowi Samorządowemu ogrodnik miejski Dariusz Gajny. - Problemem jest to, że nie istnieją opracowania i doświadczenia innych miast dotyczące łąk miejskich. Dlatego postanowiliśmy zrobić własne badania.

Dzięki obfitym opadom

Eksperyment polega na tym, że trawniki między ul. Sempołowskiej i PCK są koszone według trzech częstotliwości. Możemy tam zaobserwować trawnik skoszony wiosną, po pierwszym wzroście i zostawiony do tego momentu bez koszenia - ten znajduje się najbliżej ulicy. Po drugiej stronie chodnika, od strony ul. PCK, mamy łąkę miejską. To teren niekoszony w tym roku w ogóle. Łąka rośnie naturalnie bez dosiewania. Wysoka na kilkadziesiąt centymetrów trawa kwitnie, ma kolor żółty i jest sucha. W kierunku torów kolejowych ciągnie się trawnik dywanowy koszony regularnie. Dzięki obfitym opadom trawa jest soczyście zielona.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że wyniki naszego badania mogą być w tym roku zachwiane, bo przez ostatnie miesiące mamy bardzo dużą wilgotność i jest stosunkowo mokro. Gdyby trafił się nam taki lipiec jak w zeszłym roku, trawnik dywanowy nie wyglądałaby tak dobrze, po skoszeniu byłaby całkowicie żółty. W tym roku nie będziemy w stanie sformułować wyników naszych badań, bo nie mamy skali porównawczej. Myślę, że proces testowania potrwa. Przed nami jeszcze parę lat obserwacji w różnych warunkach, które ostatecznie pozwolą wypracować jakiś model - mówi Gajny.

Walczymy ze skutkami suszy

Już wiadomo jednak, że możliwość dopuszczenia uprawy łąk miejskich w Bielsku-Białej nie będzie dotyczyła wszystkich terenów zielonych, którymi zarządza miasto. Tam, gdzie trawniki pełnią funkcję użytkową, np. w parkach, trawa będzie koszona regularnie. Ale są takie miejsca w mieście, jak rejon eksperymentu, w których metoda utrzymania zieleni jest kwestią dyskusyjną.

- Czy łąka miejska jest ładna, czy mniej ładna niż regularny trawnik, to kwestia gustu - przekonuje ogrodnik miejski. - Na pewno jest bardziej ekologiczna, bo mamy na niej kwiaty. Nigdy nie mielibyśmy kwiatów na trawniku. One same dosiewają się do trawy. Kwiaty siejemy na łąkach kwietnych, tam gdzie robimy enklawy, ale to jest zupełnie inny rodzaj utrzymania zieleni. Nie ma sensu robić łąk kwietnych w całym mieście, bo to jest czasochłonne, energochłonne i kosztochłonne.

Większa powierzchnia zielona oznacza skuteczniejsze oczyszczanie miasta i działalność antysmogową, produkcję tlenu i obniżenie temperatury przy gruncie. Ze skoszonego trawnika po deszczach woda odparuje bardzo szybko, a w wysokiej trawie zostanie dłużej. Zostawiając wilgoć w gruncie, walczymy ze skutkami suszy. Oczywiście, każdy ma prawo do swojej opinii. Sceptycy podkreślają m.in., że wysokie trawy są doskonałym siedliskiem dla kleszczy i doradzają unikanie sadzenia wysokich traw ozdobnych.

bb

Foto: Urząd Miejski w Bielsku-Białej