Substancje ropopochodne, tłuszcze, odpady po przerobie tworzyw sztucznych. To wszystko trafia - mimo zakazów i kar - do rzeki Białej. Każde takie zdarzenie to dramat dla życia biologicznego rzeki.

Naturalny skarb miasta, jakim jest rzeka wciąż jest systematycznie podtruwany z reguły przez nieznanych sprawców wypuszczających do Białej szkodliwe dla bogactwa życia biologicznego substancje. Na naszą prośbę Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska podliczył przypadki zanieczyszczeń rzeki w ciągu minionych dwunastu miesięcy. Okazało się, że Biała podtruwana była aż dwanaście razy. Czyli średnio raz na miesiąc!

Z analizy przesłanych nam informacji wynika, że do zanieczyszczeń dochodzi głównie na odcinku, wzdłuż którego zlokalizowane są zakłady przemysłowe. - W tym roku najgorzej było na początku roku - powiedział nam Roman Gola z Czechowic-Dziedzic, przyrodnik z zamiłowania, który niemal każdego dnia wędruje wzdłuż Białej, poszukując okazji do fotografii przyrodniczej. - Raz w wodzie zauważyłem granulat z przerobu tworzyw sztucznych, innym razem coś oleistego. To zabójstwo dla ryb i przyrody.

Sprawcy zanieczyszczeń rzeki najczęściej pozostają bezkarni. Trudno bowiem dociec, skąd dana substancja dostała się w nurt rzeki. W tym roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ujawnił zaledwie jednego winnego - to bielska firma specjalizująca się w przerobie tworzyw sztucznych. Więcej o sprawie można przeczytać w nowej „Kronice Beskidzkiej”. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.

WM