Potrafiła łagodnie wpłynąć na Ryszarda Dziopaka, wszechwładnego dyrektora FSM. Gdy szła na urlop, musiało ją zastępować pięć sekretarek. Anna Ogórek nie bała się nikogo i niczego.

- Jego bali się wszyscy. Bo był stanowczy. Ale jak coś obiecał, to dotrzymał słowa - wspomina swojego szefa Anna Ogórek, która dziś ma 91 lat. Była sekretarką dyrektora FSM Ryszarda Dziopaka. Wszystkie sprawy przechodziły przez jej ręce. Ludzie wiedzieli, że może wiele pomóc.

- Był bardzo konkretny. Może to sprawiało, że ludzie się go obawiali. Jednak jak komuś obiecał mieszkanie, to choćby miał czekać na nie rok, to je dostawał - opowiada.

Jako pierwsza na osiedlu Słonecznym miała założony telefon w mieszkaniu. - Gdy wybuchł pożar w fabryce, to dostałam późnym wieczorem telefon. Gdzie jest Hanka, bo się wszystko pali? - usłyszałam tylko w słuchawce. Przyjechała po nią czarna limuzyna, która zrobiła spore zamieszanie na osiedlu.

Cała opowieść o Annie Ogórek do przeczytania w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”. E-wydanie jest dostępne na stronie www.prasabeskidzka.pl.

WM