Piłka nożna na godziny. Spór o boisko przy bielskim liceum - foto
- W dzisiejszych czasach kiedy propagujemy ruch i zdrowy tryb życia zamknięcie jedynego obiektu sportowego w centrum miasta jest jakimś absurdem - napisał w liście do redakcji zbulwersowany Czytelnik. Chodzi o boisko szkolne przy LO im. Stefana Żeromskiego, które wcześniej było otwarte dla wszystkich i o każdej porze, a dziś świeci pustkami.
Choć wszyscy chcielibyśmy wreszcie wrócić na normalne tory życia, nadal w wielu dziedzinach obowiązują obostrzenia wynikające z sytuacji epidemiologicznej w kraju. Do redakcji napisał rozgoryczony Czytelnik, który jest niezadowolony z ograniczeń w korzystaniu ze szkolnego boiska przy popularnym „Żeromie”.
- Chciałbym zwrócić uwagę na boisko szkolne przy liceum im. Stefana Żeromskiego w Bielsku-Białej przy ulicy Bohaterów Warszawy. Mianowicie boisko to było nieczynne w okresie obostrzeń z powodu Covid-19. Po zniesieniu powyższych boisko otwierane jest tylko w tygodniu na kilka godzin. Po godz. 15 oraz w weekendy jest całkowicie zamknięte i niedostępne dla nikogo. Z przykrością obserwuje się rodziców z dziećmi, którzy odbijają się od zamkniętej bramy, a jeszcze gorzej patrzy się na dzieci i młodzież, która przechodzi przez ogrodzenie, ryzykując upadek. Przed okresem epidemii boisko było otwarte 24 godziny na dobę. W dzisiejszych czasach kiedy propagujemy ruch i zdrowy tryb życia zamknięcie jedynego obiektu sportowego w centrum miasta jest jakimś absurdem - czytamy w liście.
W odpowiedzi na pytanie portalu Miejski Zarząd Oświaty potwierdził, że korzystanie z obiektu jest bardzo ograniczone i odbywać się może jedynie pod pewnymi warunkami. Wszystko przez koronawirusa. - W związku z obecnymi obostrzeniami wszyscy dyrektorzy szkół dysponujących tego typu miejscami zmuszeni byli zmienić regulaminy ich użytkowania. Boisko musi być regularnie dezynfekowane, na chwilę obecną przebywać na nim mogą tylko grupy zorganizowane, z określoną liczbą osób i w wyznaczonych godzinach. Obiekt przy LO im. Stefana Żeromskiego jest otwarty w godzinach pracy szkoły - informuje zastępca dyrektora MZO Krzysztof Bańczyk.
W MZO zapewniono portal, że grać w piłkę na obiekcie szkolnym mogą nie tylko licealiści. Wystarczy skontaktować się z dyrekcją liceum i umówić na dogodny termin, oczywiście w zorganizowanej grupie nieprzekraczającej dozwolonej liczby uczestników. W przypadku tego konkretnego boiska może to być 12 osób + dwóch opiekunów.
Adam Kanik
Oceń artykuł:
13 11Galeria:
Komentarze 14
Jeżeli obiekt sportowy znajduje się na terenie placówki oświatowej, to za korzystanie z obiektu - a więc także za dezynfekcję - odpowiada dyrektor szkoły. Sformułowanie "odpowiada" oznacza, że każdy użytkownik, tj. madka bombelka, sportowiec, lokalna grupa grających emerytów - słowem KAŻDY - ma prawo oczekiwać, że korzystanie z boiska będzie bezpieczne. Kuratorium oświaty, MZO, NIK, władze miasta i inne uprawnione podmioty z lubością kontrolują sposób, w jaki dyrektorzy dbają m. in. o dezynfekcję. Ślą stosy ankiet, aktualizują procedury, etc. Dołóżmy do tego niezadowolonych mieszkańców, którzy wszelkie uwagi zgłaszają nie Policji albo Straży Miejskiej, tylko paniom w sekretariacie szkolnym lub dyrektorowi, a mamy odpowiedź dlaczego boisko jest otwarte w tak ograniczonym zakresie.
Po prostu podane godziny prawdopodobnie są jedynym możliwym czasem, w którym dyrektor może/chce wziąć odpowiedzialność za sprawowanie nadzoru nad korzystaniem z boiska, w tym - za regularną dezynfekcję. Otwarcie boiska np. do 20 naraziłoby go na skargi i kontrole. "Jak pan/pani zadbał/a o funkcjonowanie obiektu w reżimie sanitarnym?" I cyk - kontrola.
Może rozwiązaniem byłoby przekazanie ww. obiektów pod zarząd miasta w tym czasie (podwyższonego reżimu sanitarnego) i przerzucenie obowiązku dezynfekowania np. na BBOSiR, prywatną firmę albo inny podmiot? Natomiast nie mam pojęcia, czy jest to prawnie do zorganizowania.




Klauzula informacyjna ›