Konflikt restauratorów na Rynku wisi w powietrzu. Zapłacą klienci ogródków?
Jutro ruszą konsultacje społeczne w sprawie ustalenia zasad usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych na terenie Bielska-Białej. Chodzi o zwiększenie odległości ogródków gastronomicznych od ogólnodostępnego wejścia do punktu sprzedaży z 30 do 50 m. Część restauratorów z Rynku zaskoczona jest projektem, który oznacza dla nich realny spadek dochodów. Za wzrost cen wynajmu ogródków ostatecznie zapłacą klienci w formie wyższych rachunków za kawę czy piwo.
Niedawno nasz portal pisał o petycji restauratorów (zob. TUTAJ) dotyczącej zwiększenia odległości ogródków gastronomicznych od ogólnodostępnego wejścia do punktu sprzedaży z 30 do 50 m. Restauratorzy argumentowali swoją prośbę trudną sytuacją branży gastronomicznej spowodowaną pandemią koronawirusa (pismo datowane jest na 5 maja br.) oraz zwiększeniem bezpieczeństwa klientów korzystających z usług gastronomicznych na świeżym powietrzu, a nie w lokalu gastronomicznym.
Skutki utraty płynności finansowej
Jak dowiadujemy się w biurze prasowym Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej prezydent Jarosław Klimaszewski uznał zasadność petycji i polecił przygotowanie projektu zmiany uchwały Rady Miejskiej w tej sprawie. Prezydent uważa, że w obecnej sytuacji epidemicznej istnieje konieczność wprowadzenia szczególnych rozwiązań, które umożliwią przedsiębiorcom podjęcie działań minimalizujących skutki utraty płynności finansowej. Jutro ruszą konsultacje społeczne w sprawie projektu uchwały.
Jak zwiększenie odległości ogródka od wejścia do lokalu ma poprawić bezpieczeństwo klientów, nie wiemy. Część restauratorów posiadających lokale gastronomiczne na Rynku zaskoczona jest projektem, bowiem w połowie maja wystosowali do Miejskiego Zarządu Dróg pismo, w którym zwracają się o zgodę na powiększenie ogródków bez podnoszenia czynszów tak, aby zapewnić bezpieczną odległość między klientami bez zmniejszania ilości stolików. Obecne, restrykcyjne przepisy sanitarne sankcjonują zachowanie odległości między stolikami, ograniczając liczbę klientów przebywających w lokalu.
Istnieje niebezpieczeństwo, że w rezultacie zwiększenia odległości ogródka od wejścia do lokalu do 50 m, przy utrzymaniu dotychczasowej liczby ogródków, obecni restauratorzy realnie odczują spadek dochodów po dwumiesięcznym lockdownie w branży. Do przetargu będą bowiem dopuszczone podmioty z zewnątrz, które do tej pory nie spełniały kryterium posiadania lokalu oddalonego 30 m od ogródka. Sytuacja jest o tyle trudna, że restauratorzy próbują utrzymać i miejsca pracy, i swoje biznesy, a perspektywa wzrostu konkurencji i windowania cen wynajmu ogródków może im to uniemożliwić.
Druga petycja będzie procedowana?
Jak prezydent miasta rozstrzygnie tę drażliwą kwestię? Czy restauratorzy utrzymają dotychczasowe status quo? Jak potoczy się wiszący w powietrzu konflikt restauratorów? Zapewne najbliższe tygodnie przyniosą odpowiedzi na te pytania. Na tę chwilę nie mamy jeszcze informacji, czy druga petycja będzie procedowana. Tymczasem rozpoczynają się konsultacje społeczne projektu uchwały zwiększającej odległość ogródka gastronomicznego od lokalu do 50 m.
Przeprowadzenie konsultacji polegać będzie na kierowaniu przez wszystkich mieszkańców miasta oraz organizacje prowadzące działalność pożytku publicznego opinii, wniosków i uwag w sprawie projektu na adres poczty elektronicznej wydziału spraw obywatelskich i przedsiębiorczości Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej [email protected]. Formularze w wersji elektronicznej można pobrać ze strony www.um.bielsko.pl.
Opinie, uwagi i wnioski można zgłaszać również pisemnie w ratuszu (pokój nr 117, plac Ratuszowy 6), gdzie będą dostępne formularze w wersji papierowej. Konsultacje zostaną przeprowadzone w okresie od 5 do 15 czerwca 2020.
Agnieszka Ściera-Pytel
Foto: archiwum
Oceń artykuł:
18 58
Autor: Agnieszka Ściera-Pytel
Dziennikarka portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 49
Bardziej się cieszycie z czyjegoś nieszczęścia niż swojego szczęścia...chyba ze go nie macie wiec zawiść pada na innych???
Jak to możliwe, że za małą porcje i zupę dla trzech osób z napojami płaci się 130zł albo za piwo marnej jakości 10zł.
Żenada i brak rozsądku! Dla kogo to jest? Chyba dla Prezesów a nie dla ludzi żyjących w normalnych rodzinach z kredytem na mieszkanie i standardowymi opłatami.
Wszyscy chętniej by z wszystkiego korzystali gdyby nie windowanie ceny w barach, restauracjach czy innych obiektach typu schroniska górskie, itp.

Klauzula informacyjna ›