Sytuacja na rynku węglowym jest coraz trudniejsza, epidemia przynosi dodatkowe straty. W związku z tym główny inwestor PG Silesia w Czechowicach-Dziedzicach rozważa sprzedaż udziałów mniejszościowych prywatnym przedsiębiorcom bądź Skarbowi Państwa. Właściciel jest gotów utrzymać funkcjonowanie kopalni do końca 2021 roku, ale pod pewnymi warunkami.

Spółka stoi przed arcytrudnym wyborem - albo kopalnia zostanie zamknięta już teraz, co pociągnie za sobą ogromne straty społeczne, albo będzie finansowana do końca przyszłego roku. W tym drugim przypadku nie będzie to jednak możliwe bez dobrej woli pracowników, którzy musieliby zgodzić się na obniżkę wynagrodzeń o 10 proc.

Weryfikacja planów wydobywczych

Silesia nie wyklucza przekazania mniejszościowych udziałów np. Skarbowi Państwa, ale na kolejne propozycje spotkań ze stroną rządową właściciel kopalni nie uzyskał odpowiedzi. Jak informują przedstawiciele czechowickiej kopalni, na ten moment PG Silesia nie jest w stanie zaciągnąć nowych kredytów. Weryfikacja planów wydobywczych, dalsze wsparcie właściciela i obniżka wynagrodzeń mogą zagwarantować ciągłość pracy do końca 2021 roku. Co dalej? Nie wiadomo.

PG Silesia zatrudnia obecnie ponad 1700 osób i tworzy setki dodatkowych miejsc pracy w firmach wykonujących usługi na terenie kopalni, a co za tym idzie jest jednym z największych pracodawców w regionie. Generuje też olbrzymie przychody dla Skarbu Państwa (tylko w 2019 do krajowego budżetu wpłynęło ponad 88 mln zł).

Kopalnia w Czechowicach-Dziedzicach może pochwalić się również szeregiem najnowocześniejszych dla branży wydobywczej rozwiązań technologicznych wdrożonych w ostatnich dziesięciu latach. Mimo to nie przynosi inwestorowi zysków, a niekorzystne zmiany na rynku węgla powodują, że zdaniem ekspertów prowadzenie dalszych działań operacyjnych w przedsiębiorstwie jest ekonomicznie nieuzasadnione.

Jeden przypadek zarażenia

Obecne przychody wystarczają zaledwie na bieżące utrzymanie zakładu. Może to spowodować jego likwidację i falę zwolnień grupowych, co z kolei poskutkuje znacznym wzrostem bezrobocia na Podbeskidziu. Straci na tym również budżet państwa, przede wszystkim poprzez brak wpływów podatkowych i większe wypłaty zasiłków dla bezrobotnych.

- Epidemia nie dotknęła nas personalnie - tłumaczy rzecznik PG Silesia Małgorzata Bajer. - Mieliśmy jeden potwierdzony przypadek zarażenia wśród pracowników, ale wszystkie przebadane później próbki miały wynik negatywny. Dotknęła nas za to ekonomicznie. Elektrownie odmawiają odbioru węgla, ponieważ zmalało zapotrzebowanie. Materiał zalega na zwałach, a koszty jego przechowywania również są ogromne. Nic nie jest jeszcze pewne, cały czas trwają negocjacje. Nie wyobrażam sobie Czechowic bez tej kopalni - dodaje.

Adam Kanik

Foto: www.pgsilesia.pl