Dwór w centrum Bielska. Remont kamienicy ze śladami po kulach ZDJĘCIA
Kamienica przy ul. Pankiewicza 7 jest elementem dawnego Dworu Pilzneńskiego, Pilsnerhof. Niemy świadek dawnej kultury mieszczańskiej Bielska niebawem odzyska dawny blask. Obecnie jest już tylko częściowo zamieszkana. W przeszłości w budynku nie przeprowadzano większych remontów, jedynie kilka lat temu wymieniono stolarkę okienną. Remontu wymagają także ciągi sanitarne. Do niedawna lokatorzy korzystali z ubikacji na korytarzu.
Na kwietniowej sesji Rady Miejskiej przyjęto aktualizację Programu Rewitalizacji Obszarów Miejskich w Bielsku-Białej na lata 2014-2020, do którego wprowadzono zapis o remoncie dziesięciu budynków należących do Miasta. Wśród wytypowanych obiektów znajduje się kamienica przy ul. Pankiewicza 7.
Komunizm zabił mieszczaństwo
Swoją świetność budynek utracił wraz z odejściem dawnych właścicieli. Do dewastacji wnętrz w niemałym stopniu przyczyniła się zawierucha wojenna. Uciekający niemieccy mieszkańcy Bielska zabierali z sobą co tylko mogli, rozkradzione zostało pożydowskie mienie. Po wojnie w kamienicy kwaterowano repatriantów, robotników i powracających polskich mieszkańców Bielska i Białej.
Do mieszczańskich niegdyś wnętrz komunistyczne władze wprowadzały osoby, dla których najważniejszym celem było posiadanie dachu nad głową. Na kilkudziesięciu metrach mieszkały duże rodziny zanim otrzymały godniejsze kwatery. Z czasem centrum miasta z przedwojenną zabudową stało się enklawą marginesu społecznego. Mieszkali tu także ludzie, których zwyczajnie nie było stać na własne M.
Właściciel winnic w Austrii
Dzięki bielskiemu historykowi Piotrowi Kenigowi dowiadujemy się, że kamienica przy Pankiewicza 7 to oficyna budynku Rynek 11 (dawniej 11-12), zwanego Pilsnerhof (Dwór Pilzneński), wzniesionego w 1912 w miejscu dwóch starszych kamieniczek. Wybudowano ją zapewne również około 1912.
Przed 1904 w tym miejscu na dwóch historycznych działkach znajdowały się dawne domy Miasto 55 i Miasto 56, które już w 1836 miały niewielkie oficyny murowane i drewniane od strony ul. Pankiewicza. Właścicielem obu posesji był Richard Bichterle, restaurator, który posiadał winnice w Dolnej Austrii. W 1912 na obu działkach od strony Rynku stanął Pilsnerhof (Rynek 11), a w tym samym czasie lub nieco później kamienica na jego zapleczu: Pankiewicza 7. Co najmniej do 1914 oba nowe budynki należały do tego samego właściciela.
Korzystali z toalet w korytarzu
Obecnie kamienica jest częściowo zamieszkana. W większości znajdują się w niej pustostany. Możemy tylko sobie wyobrazić, jak wyglądało jej wnętrze, gdy właścicielem był bielski restaurator. Te bankiety, obiady, wystawne podwieczorki... Dzisiaj obiekt wymaga gruntownego remontu, choć stoi w całości, ma pokrycie dachowe i trzymają się stropy.
W przeszłości w budynku nie przeprowadzano większych remontów, jedynie kilka lat temu wymieniono stolarkę okienną - dowiadujemy się od miejskiego konserwatora zabytków Jacka Koniecznego. Modernizacji wymaga nie tylko przestarzała instalacja, ale i elewacja, która nosi ślady po kulach chyba z czasów II wojny światowej. Remontu wymagają także ciągi sanitarne. Jeszcze do niedawna lokatorzy korzystali z ubikacji ulokowanej na korytarzu.
Kamienica przy Pankiewicza 7 nie jest wpisana do ewidencji jako zabytek. Podlega jednak ochronie konserwatorskiej ponieważ znajduje się na obszarze urbanistycznym objętym ochroną konserwatorską. Oznacza to, że jest elementem układu urbanistycznego wpisanego do rejestru zabytków, przy czym podlega ochronie, gdyż stanowi jego element. Jako zabytek nie ma natomiast wystarczającej rangi, aby zostać wpisaną indywidualnie do rejestru.
Może korzystniej byłoby sprzedać?
Dzięki swojemu położeniu tuż przy Rynku kamienica stanowi ważny element architektonicznej tkanki miasta. Tym bardziej zasadne jest jej remontowanie. Koszty remontu będą na pewno ogromne. Oczywiście, rodzi się pytanie, czy nie byłoby korzystniejszym rozwiązaniem sprzedanie jej prywatnemu inwestorowi, tak jak stało się to z kilkoma sąsiednimi nieruchomościami. Ale, jak tłumaczy konserwator zabytków, nie zawsze sprzedaż jest najlepszym wyjściem, choć zbycie prywatnym inwestorom kilku kamienic przy Rynku okazało się dobrym posunięciem i dlatego dzisiaj bielski Rynek wygląda bardzo okazale.
Ważne jest, aby - niezależnie, czy obiekt jest prywatny, czy gminny - remonty czy to elewacji, czy adaptacje odbywały się w uzgodnieniu z władzami konserwatorskimi, szczególnie, że zabudowa Bielska-Białej nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Na tym powinno władzom miasta zależeć, aby w przyszłości móc pochwalić się rzetelnością i dbałością o substancję zabytkową będącą naszym wspólnym dziedzictwem.
Agnieszka Ściera-Pytel
Oceń artykuł:
69 10
Autor: Agnieszka Ściera-Pytel
Dziennikarka portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:

Komentarze 19
Niektorzy ludzie w palacowych salonach nie maja takich balustrad. Super









Klauzula informacyjna ›