Gazeta jako odbicie czasu przeszłego ma niesamowitą wartość, gdyż powstaje „na gorąco”. Redaktor opisujący zdarzenie pisze co widzi i w konkretnej chwili ocenia, nie mając możliwości z perspektywy czasu na „zimno” zweryfikować poszczególnych zjawisk. Z tego powodu informacje z dzienników nie tylko przekazują co się stało, ale oddają klimat historii. Dodatkowo stosowane wtedy barwne opisy sprawiają, że można wejść w nurt ówczesnego życia i świadomości mieszkających tu ludzi.

Trzeba mieć jednak przy tym pełną świadomość, że przedstawione tu wydarzenia to tylko wycinek ówczesnego życia. Bowiem prasa, podobnie jak i dzisiaj, więcej miejsca poświęcała na zdarzenia sensacyjne i ciekawostkowe. Nie była nigdy pełną kroniką wydarzeń. Z tego powodu czasami błahe sprawy zamieszczane są na pierwszych stronach, a rzeczy istotne odnotowywane są drobnym drukiem gdzieś na dalszych stronach. Taki już był, jest i zapewne będzie urok mediów. Jednak wiedząc o tej specyfice, możemy poszerzyć swoją wiedzę historyczną. Proponuję zatem podróż sentymentalną, by dowiedzieć się, czym żyli nasi przodkowie w maju 1911 roku.

Szczyt łajdactw, czyli modernizacja hymnu

Przegląd prasy z maja 1911 rozpoczniemy od polskojęzycznej gazety „Ślązak”. W tym miesiącu wszystkie środowiska narodowe tradycyjnie wspominały uchwalenie konstytucji 3 Maja. Podczas tych uroczystości śpiewano oprócz polskich pieśni również hymn austriacki. Polscy patrioci wpadli na wielce oryginalny pomysł, jak zadrwić z nie znających języka polskiego austriackich urzędników. Trudno też się dziwić, że wspomniany wcześniej „Ślązak” artykuł na ten temat okrasił wielce wymownym tytułem „Szczyt łajdactw”.

Gazeta ze szczerym oburzeniem donosi: - Otóż na melodię hymnu austryackiego ułożyli i śpiewają„hymn ludu polskiego”. Hymn ten jest tak podrobiony, że podczas śpiewania trudno rozeznać, czy śpiewający śpiewa austryjacki czy polski hymn; wiersze i zwrotki zaczynają się od tych samych słów co oryginał. To też młodzież z zapałem śpiewa na nutę hymnu austryackiego „Hymn ludu polskiego”. Ta polska „modernizacja” w dalszej części artykułu spotyka się z wielką krytyką.

W przeciwieństwie do innych terenów Polski, które dostały się pod zabory nasz region mniej celebrował rocznice powstań, a z wielkim rozmachem świętował rocznice bitwy pod Grunwaldem czy też odsieczy wiedeńskiej. Co roku też wspominano uchwalenie konstytucji 3 Maja. Tak świętowano w maju 1911 roku.

Czysta prowokacja niemieckiej ludności

- O godzinie 9 ½ rano na boisku (w Białej - przyp. J.K.) uformował się pochód manifestacyjny, który otwierały dzieci ze szkoły ludowej i wydziałowej, wychowankowie gimnazyum i seminaryum TSL, szły dalej straże pożarne, miejscowe towarzystwa polskie, drużyna sokola, liczna inteligencja i setki ludu polskiego. W pochodzie grały dwie orkiestry. Uczestnicy pochodu udali się do kościoła parafialnego, gdzie o godzinie 10 odbyło się uroczyste nabożeństwo. Podczas nabożeństwa śpiewał chór sokoli. Po mszy przemawiali Podgórski, Stein i Matuszewski (prezes „Sokoła”), a następnie na boisku rozegrano mecz piłki nożnej. Wieczorem w Czytelni odbył się wieczorek połączony z odegraniem trzeciej części „Dziadów” Adama Mickiewicza.

Takie obchody Trzeciego Maja „Ostschlesiche deutsche Zeitung” w numerze 51 nazwał czystą prowokacją niemieckiej ludności i ironicznie pytał, do czego tą paradą zmierzają Polacy? W odpowiedzi „Dziennik Cieszyński” napisał: - Dlaczego Niemcy w Białej swoich świąt narodowych nie obchodzą na naszą modłę, to do nas nie należy. Faktem jest, że ostatnia ich jak i każda zresztą wszechniemiecka uroczystość - zjazd Schulverinu ozdobił nam miasto znienawidzonymi trójbarwnymi chorągwiami, które mogliśmy w tej samej mierze uważać za prowokacye.

Dom Polski w Bielsku również zorganizował obchody ku uczczeniu 120-letniej rocznicy Konstytucji 3 Maja. W zapowiedzi gazeta poinformowała, że uroczystość odbędzie się w Bielsku w dużej sali nowo zakupionego domu polskiego pod nr. 38 na Blichu. Program bardzo ładny i uroz­maicony: przemowa wstępna, śpiew chóru pań z Białej i przedstawienie sztuki teatral­nej w pięciu aktach pt. „Trzeci maja". Podczas pauz przygrywać będzie orkiestra. Podobne uroczystości rocznicowe zorganizowano w Leszczynach, Mikuszowicach, Lipniku, Komorowicach, Kozach i Straconce.

Intensywna walka na wszystkich frontach

Drążąc nadal sprawy walki narodowej, warto odnotować sytuację, jaka wytworzyła się na terenie Lipnika. Po ostatnim spisie okazało się, że Polaków gwałtownie przybyło, przez co rozpoczęła się intensywna walka na wszystkich frontach. O tym, że przybierała coraz bardziej karykaturalny obraz świadczy konflikt związany ze śpiewem kościelnym. Do tej pory był ustalony rytm, w którym dominowali Niemcy, teraz przyszedł czas na zmianę, a przynajmniej równowagę. To jednak nie mieściło się w mentalności Niemców.

- Solą w oku Niemców jest śpiew chóru robotników polskich w czasie sumy polskiej na cztery głosy, podczas gdy oni śpiewają na jeden głos (...). Starają się Niemcy utrudnić śpiew polski w kościele. Gromadzą się więc wcześniej na chórze w takiej ilości, że brak miejsca dla Polaków lub też wprost chór zamykają i nie dopuszczają tam Polaków, mówiąc, że to kościół niemiecki. Polacy szanując dom Boży unikają awantury, lecz czy miarka kiedyś nie przebierze się, to trudno przewidzieć (...). Swoją drogą Niemcy swoimi napadami uświadamiają nasz lud. Najobojętniejsi bowiem dotychczas Polacy, widząc bezczelne zaczepki Niemców, stają karnie w szeregach polskich do obrony - pisał „Dziennik Cieszyński”.

Jacek Kachel

Na zdjęciu tytułowym: gmach starostwa w Bielsku, ok. 1911 rok