Otwierają galerie handlowe i hotele. Rząd znosi kolejne obostrzenia
Od 4 maja będą mogły znów działać hotele i miejsca noclegowe, a także galerie handlowe w nowym reżimie sanitarnym. Dwa dni później otwarte zostaną żłobki i przedszkola. - Konsekwentnie otwieramy gospodarkę, ale o centymetr nie luzujemy zasad bezpieczeństwa - mówił dziś na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.
Otwierane po majówce sklepy w galeriach handlowych będą posiadały podobne obostrzenia, jakie obowiązują w sklepach spożywczych. Jednocześnie będzie mogła w niej przebywać odpowiednia liczba klientów - jedna osoba na 15 mkw. Otwarte zostaną niektóre instytucje kultury (biblioteki i muzea). W nowym reżimie sanitarnym od 4 maja zaczną funkcjonować hotele i inne miejsca noclegowe.
Dwa dni później organy założycielskie będą mogły podejmować decyzje o otwarciu i organizacji opieki nad dziećmi uczęszczającymi do żłobków, klubów dziecięcych oraz przedszkoli.
W trzecim etapie rządowego programu otwierania gospodarki planowane jest przywrócenie opieki w szkołach podstawowych w klasach I-III, uruchomienie restauracji i kawiarni w trybie stacjonarnym (z ograniczeniami) oraz salonów kosmetycznych i fryzjerskich. Czwarty etap przewiduje uruchomienie siłowni, klubów fitness, salonów masażu, solariów oraz kin i teatrów (w nowym reżimie sanitarnym). Na dzisiejszej konferencji nie określono terminów wejścia w życie kolejnych etapów programu rozluźniania obostrzeń.
bak
Oceń artykuł:
22 65Komentarze 55
2. Zachowanie dystansu — to jest większy problem, tu już najwięcej zależy po prostu od klientów... Ja w ostatnich czasach z większych sklepów byłem tylko w tym dyskoncie przy Gazowniczej, przyznam, że nie zauważyłem problemów, w ogóle było luźno i nikt się do nikogo przesadnie nie zblizał... A jeśli jednak ktoś się będzie źle zachowywał, to teoretycznie w dużych sklepach i galeriach są ochroniarze, więc oni tego powinni pilnować, choć wiemy oczywiście, że ich pracą tak naprawdę jest ochranianie sklepowych towarów przed kradzieżą, a nie ochranianie klientów...
Ale też nie spodziewałbym się wielkich problemów po tych zmianach, i tak najwięcej ludzi będzie w już otwartych sklepach ogólnospożywczych, nie spodziewam się tłumów w sklepach z wyposażeniem wnętrz albo telewizorami...
W każdym razie może na to też pozwolą od 4 maja.
Jeśli miałeś na myśli „ocierać”, to zdradzę Ci, że tego nie można było robić nawet w czasach przed pandemią. Miałeś szczęście, że nigdy w galerii handlowej nie próbowałeś się ocierać np. o mnie lub o moją dziewczynę, bo mógłbyś tego nie przeżyć.
Teraz nic się nie zmienia, nadal nie można się o obce osoby ocierać, natomiast dochodzi dbanie o zachowanie dystansu fizycznego i ograniczanie liczby osób znajdujących się w zamkniętej przestrzeni (maks. 1 osoba na 15 m² powierzchni sklepowej, czyli bez korytarzy etc.); dodatkowo początkowo zamknięte będą galeryjne restauracje i bary.
Nie przejmuj się, szkoda Twojego czasu. Na serio, piszesz z sensem, ale ludzie mają klapki na oczach i nie rozumieją jak działa państwo.
Nie rozumieją, że jak nie będziemy pracować, to za jakiś czas np (w dużym uproszczeniu) osoba chora na raka nie będzie poddana terapii, bo NFZ finalnie nie będzie stać na wykupienie chemioterapii, bo nie opłacamy składek i tak dalej i tak dalej.
Ludzie panicznie boją się pandemi, która jest, nie mówię, że jej nie ma, ale powodowuje śmierć w specyficznej grupie ludzi i używając wyświechtanego do słowa 'solidarnosc', ludzie którzy nie są w grupie ryzyka muszą pracować, by utrzymać tych słabszych. To jest prawdziwa solidarność, a nie medialny #zostan w domu i tytuły w stylu 'ludzie nie trzymają zakazów!' - to tylko medialny clickbait.
A gdy człowiek sugeruje, że chce iść do pracy to w komentarzach inni zarzucają mu że w przenośni i dosłownie chce ich zabić.
Nie dajmy się ogłupiać.
Tak jak mówisz, może minąć rok do odkrycia szczepionki.
Trzeba zachować jakaś tam ostrożność i próbować żyć.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Ale wtedy po pierwsze wszyscy byśmy ześwirowali i popadali zamknięcia z powodu braku ruchu, po drugie padłaby gospodarka. Nie ma cudów, pracować trzeba. A właśnie zamknięcie przedszkoli ma bardzo negatywny wpływ na gospodarkę, bo ludzie nie mogą pracować, gdyż muszą się opiekować swoimi dziećmi.
Trzeba wyważać, to nie jest proste. Niewykluczone, że na skutek otwarcia przedszkoli zakazi się 100 osób, z czego 2 umrą. To brutalne, ale jeśli taki będzie koszt uratowania np. 500 tys. miejsc pracy, to może jednak warto...
Jeśli jako rodzic jesteś ze względu na swoje schorzenia w grupie wysokiego ryzyka, to chyba nie musisz dziecka do przedszkola posyłać, ale jak długo chcesz to robić? Jest bardzo mało prawdopodobne, by ta epidemia sama z siebie wygasła albo by szybko wprowadzono szczepionkę. Jeśli się masz zarazić, to się zarazisz, a akurat w przedszkolach będą przestrzegane zasady higieniczne, teraz zresztą pogoda jest ładna (rolnicy mają inne zdanie), dzieci będą mogły dużo czasu spędzać na zewnątrz, to im na zdrowie dobrze zrobi, a zakazić można się tak dużo trudniej, niż w pomieszczeniach zamkniętych.
Przypominam, że te wszystkie ograniczenia nie są wprowadzane po to, by wirusa zlikwidować, tego się raczej nie da zrobić (do wynalezienia szczepionki, o ile to nastąpi). Te ograniczenia są tylko po to, by spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa, by nie było zbyt wielu jednocześnie chorych, bo to się przekłada na możliwość ich leczenia. Np. jeśli w jakimś szpitalu jest 10 respiratorów, to nie wystarczy ich dla setki potrzebujących jednocześnie chorych; ale jeśli ta sama setka zachoruje na przestrzeni wielu miesięcy, to nigdy nie będzie ich więcej, niż dostępnych respiratorów, więc więcej przeżyje. W końcu tak czy inaczej społeczeństwo nabędzie odporność zbiorową, chodzi o to, by w tym procesie zmarło jak najmniej osób przechodzących to ciężko.
Uważać należy, ale unikanie zakażenia za wszelką cenę jest absurdalne, chore i niebezpieczne! Jak długo chcesz dziecko trzymać w zamknięciu? Do wynalezienia szczepionki? A jeśli to nastąpi za 5 lat? A jeśli nie nastąpi nigdy? Do końca życia zakażesz dziecku wychodzić z domu i kontaktować się z rówieśnikami, żeby Ci zarazy nie przyniosło?
Rozumiem, że jesteś jednostką patologiczną żyjącą z zasiłków z naszych podatków; ale wierz mi, spora część rodziców to osoby, które uczciwą ciężką pracą zarabiają na życie (i płacąc podatki utrzymują nierobów żyjących z zasiłków). Dla takich osób jest bardzo ważne, by ktoś się ich dziećmi opiekował, gdy są w pracy!
— tak, to chyba logiczne? Dzieci tę chorobę przechodzą bardzo lekko, przeważnie zakażenie jest wręcz bezobjawowe. Natomiast osoby starsze chorują bardzo ciężko, nierzadko nawet umierają (im starsi, tym częściej).
Otwarcie przedszkoli i szkół dla małych dzieci jest o tyle ważne, że pozwoli rodzicom pracować i odbudowywać gospodarkę (która już ledwo zipie). W Polsce tradycyjnie często to dziadkowie w takich sytuacjach opiekują się dziećmi, ale właśnie przy tym wirusie należy unikać kontaktów między dziećmi (po których nawet nie widać, czy są zarażone), a starszymi osobami...

Klauzula informacyjna ›