Bielskie teatry przeniosły swoją działalność do mediów społecznościowych, aktorzy występują np. w scenkach sytuacyjnych albo czytają lektury, ale pieniędzy z tego nie będzie Czy placówki kultury przetrwają epidemię koronawirusa? Na pewno, ale pytanie brzmi - w jakim stanie?

Instytucje kultury podległe władzom samorządowym są teoretycznie w nieco lepszej sytuacji od tych prywatnych, bo miasto łoży - bez względu na okoliczności - na ich utrzymanie. W przypadku bielskich teatrów samorząd dotuje co prawda ich działalność, lecz sporo pieniędzy, jakimi dysponują, zarabiają same.

Od lat spektakle zarówno Teatru Polskiego, jak i Banialuki cieszą się ogromną popularnością i wyprzedawane są do ostatniego miejsca. Teatry wciąż biją własne rekordy w ilości wystawianych przedstawień (grają ich po około 400 w ciągu roku!), a to generuje spore dochody ze sprzedaży biletów. Witold Mazurkiewicz, dyrektor Teatru Polskiego mówi, że w ub. roku dochody te były na poziomie 3,8 mln zł. Teraz biletowe źródełko wyschło.

Bielskie teatry przeniosły swoją działalność do mediów społecznościowych, aktorzy występują np. w scenkach sytuacyjnych albo czytają lektury, ale pieniędzy z tego nie będzie. Co dalej? W jakim stopniu pomoże miasto? O tym można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika pojawi się w sprzedaży w czwartek. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.

WM

Foto: Dorota Koperska