Zmarła mieszkanka Szczyrku. Powikłania okazały się śmiertelne
Nie żyje 78-letnia mieszkanka Szczyrku, której badania pod kątem obecności w organizmie koronawirusa dały wynik ujemny. Kobieta zwalczyła zakażenie, ale powikłania choroby COVID-19 okazały się śmiertelne. Pacjentka zmarła dziś przed południem w szpitalu w Tychach.
Początkowo służby wojewody śląskiego poinformowały, że 78-letnia kobieta zwalczyła groźne zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 i została wyleczona (jej wczorajsze wyniki badań dały wynik negatywny) - zob. TUTAJ. Pacjentka ze Szczyrku zmarła jednak dziś przed południem szpitalu w Tychach w wyniku niewydolności wielonarządowej, co potwierdza Urząd Wojewódzki w Katowicach.
To drugi zgon mieszkańca Szczyrku i piąty na terenie działalności Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bielsku-Białej w następstwie zakażenia koronawirusem.
bak
Artykuł wyświetlono 4324 razy.
Oceń artykuł:
5 12
Średnia ocena 2.2/5 dla "Zmarła mieszkanka Szczyrku. Powikłania okazały się śmiertelne" bazuje na 17 głosach.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 7
Gogot
Koronawirus niszczy podobno serce i narządy. Na świecie powoduje udar. Skąd zatem każdy ma mieć pewność ze przeżyje? Nie narażajmy siebie i innych. Ceńmy i doceniajmy dar życia dar rodzin i ten czas izolacji.
Gggggg
Jeszcze ad. komentarz Luiz: porównaj jeszcze jakość powietrza na Śląsku i na Pomorzu - a od początku tej epidemii wiadomo, że najbardziej wrażliwi są pacjenci długotrwale narażeni i obciążeni skutkami zanieczyszczenia powietrza.
Luiz
Wczoraj wyzdrowiała a dzisiaj zmarła. No to super ją wyleczyli. W Tychach coś zastanawiajaco dużo zgonów jest, podobnie Warszawa, porównajcie sobie woj.mazowieckie czy śląskie z pomorskim gdzie zarażonych jest około 150 osób a zmarł dosłownie jeden zarażony! Czyżby tam mieli lepsze standardy leczenia, czy to jod w powietrzu bo nie rozumiem. RIP.
kokos
Bo w porownaniu do pomorskiego sląskie i mazowieckie mają dużo większą gęstość zaludnienia, tym samym będzie więcej zarażonych, a co za tym idzie zgonów - to nie kwestia powietrza
koń
bo tak naprawdę nie leczą, bo nie mają czym, na to nie ma leku, ten na malarię to tylko półśrodek, jedyne co mogą zrobić to pomóc organizmowi zwalczyć chorobę, standardy leczenia nie mają tu nic do rzeczy. A co szpitala w Tychach, to byłem jego pacjentem i mam jak najlepsze wspomnienia. Tam nie siedziałem godzinami na izbie przyjęć czekając na przyjęcie. Trwało to dosłownie pół godziny i byłem w łóżku na sali. Choć przyznaję był to planowany zabieg a nie nagły przypadek.
Piotrek
Tego nie da sie wyleczyc tzn nie ma zadnego lekarstwa.Jezeli sam tego nie zwalczysz to jestes bez szans.Te leki o ktorych sie mowi to po pierwsze wszystko jeat w fazie prob i bledow bo to sa leki na inne choroby a po drugie wirus dewastuje nieodwracalnie pluca powodujac ich zwloknienie i tego sie juz nie naprawi.Tak ze wszystko zalezy od odpornosci kazdego z nas.

Klauzula informacyjna ›