Bielscy przedsiębiorcy, których płynność finansowa uległa pogorszeniu w wyniku pandemii koronawirusa nie uzyskają na razie zwolnienia z podatku od nieruchomości. Udzielenie przedsiębiorcom ulg w czynszach za dzierżawę lokali kosztowałoby budżet miasta ok. 4 mln zł.

Na początku kwietnia Janusz Buzek skierował do prezydenta miasta Jarosława Klimaszewskiego interpelację w sprawie potrzeby sporządzenia uchwały Rady Miejskiej dotyczącej zwolnienia z podatku od nieruchomości grupy przedsiębiorców, których płynność finansowa uległa pogorszeniu w wyniku pandemii koronawirusa. Radny powołał się na przepisy ustawy o zapobieganiu, przeciwdziałaniu i zwalczaniu COVID-19, która dopuszcza takie rozwiązania.

Teraz do wniosku odniósł się pisemnie skarbnik miasta Dominik Pawiński. Urzędnik zwrócił uwagę, że wprowadzenie ulgi wymaga przeprowadzenia analizy możliwości finansowych miasta, co dziś nie jest możliwe. Miasto na obecnym etapie nie posiada danych o ile spadną wpływy m.in. z subwencji ogólnej. Zdaniem skarbnika, bezpiecznym poziomem udzielenia wsparcia finansowego przedsiębiorcom jest poziom 10 proc. nadwyżki operacyjnej miasta na dany rok.

- W Bielsku-Białej jest to ok. 5 mln zł na udzielenie pomocy, a ulgi wprowadzone w samych czynszach dzierżawnych to kwota ok. 4 mln zł - wylicza Dominik Pawiński. Urzędnik zapewnił, że miasto rozważy możliwość udzielenia ulgi podatkowej po otrzymaniu z Ministerstwa Finansów najnowszych danych o planowanych na ten rok wpływach z budżetu państwa (musi to nastąpić nie później niż 14 dni po zakończeniu stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii).

bak