Ważne argumenty za przywróceniem województwa bielskiego. Głos mają eksperci
Z udziałem ekspertów - prof. Krystiana Heffnera i dr. Łukasza Zaborowskiego w sobotę, 14 marca w Bielsku-Białej odbyło się seminarium i debata „Województwo Bielskie Reaktywacja". Z powodu zagrożenia epidemicznego spotkanie było transmitowane on-line. Prezentujemy krótkie podsumowanie dyskusji, w której akcentowano, że w interesie Bielska-Białej jest zmiana podziału administracyjnego kraju na 20-21 województw lub co najmniej wywalczenie statusu miasta wojewódzkiego w ramach województwa śląskiego.
Dr Łukasz Zaborowski - krótkie podsumowanie wystąpienia
Obecny układ województw jest niespójny wewnętrznie - nie powstał jako całościowa koncepcja, lecz w wyniku politycznych targów. Niektórym udało się "wyrwać" dodatkowe województwo, innych pominięto. Takie nierówne traktowanie podobnych ośrodków bądź regionów jest nie do przyjęcia.
Konieczna jest korekta podziału na województwa. Powinna zmierzać do zrównoważenia wielkościowego jednostek. W każdym wariancie korekty należy uzupełnić siatkę miast wojewódzkich. Przy czym status miasta wojewódzkiego nie jest równoznaczny z oddzielnym województwem. Należy szerzej zastosować model województwa policentrycznego, w którym jest więcej niż jedno miasto wojewódzkie (jak np. kujawsko-pomorskie: Bydgoszcz i Toruń).
Niezbędna jest też korekta granic województw, tak by obszary funkcjonalne dużych miast nie były przecięte granicami. Obecna sytuacja, kiedy leżące w pobliżu Bielska-Białej Andrychów i Kęty są odcięte granicą, utrudnia choćby organizację transportu publicznego.
Poważnym problemem do rozwiązania jest też sprawa nazewnictwa i symboliki województw. Czy mieszkańcy Żywiecczyzny, Zagłębia bądź Częstochowy mogą utożsamiać się z województwem noszącym nazwę "śląskie"? Przecież oni mieszkają w Małopolsce. Słuszny jest pojawiający się od kilku postulat, by nazwa województwa została zmieniona na "śląsko-małopolskie". W każdym województwie powinny zostać uszanowane - w nazewnictwie, w narracji historyczno-kulturowej - wszystkie regiony, które je współtworzą. Inaczej wspólnota samorządowa, którą z mocy prawa jest województwo będzie fikcją.
Czy mamy prawo domagać się takich zmian? Czy są one realne? Moim zdaniem tak. W sytuacji podobnej do Bielska-Białej jest kilka dużych miast: Częstochowa, Kalisz, Koszalin, Radom, Tarnów. Mamy prawo domagać się, by te ośrodki nie były traktowane gorzej niż Kielce, Opole czy Zielona Góra. Trzeba łączyć siły na forum krajowym. Racjonalna korekta podziału terytorialnego to nie kwestia partykularnych interesów - będzie ona korzystna dla równowagi rozwoju Rzeczpospolitej.
Janusz Buzek - skrót wystąpienia
W jednym z artykułów pisanych dla portalu bielsko.biala.pl użyłem sformułowania, że nasze miasto jest prymusem w pułapce strategicznej. Ma wyróżniającą się sytuację ekonomiczną, o której za chwilę więcej, ale zarazem ograniczone zasoby rozwojowe, bo wepchnięte jest w kąt województwa śląskiego i nie czerpie korzyści z bycia obszarem rdzeniowym województwa.
Czy wspólnota mieszkańców Bielska-Białej i bielskiego obszaru funkcjonalnego pragnie swą pomyślność budować w oparciu o własne siły i możliwości, czy orientując się na Katowice albo Kraków? Czy chce być podmiotem czy przedmiotem polityki regionalnej? Nikt w Krakowie i Katowicach nie jest zainteresowany budową kolei regionalnej scalającej i ożywiającej gospodarczo oraz społecznie obszar od Wadowic i Suchej Beskidzkiej po Cieszyn i Zebrzydowice oraz od Zwardonia po Czechowice-Dziedzice.
Z Beskidzką Drogą Integracyjną jest podobnie. Uczelnią rangi uniwersyteckiej, centrum badań naukowych oraz Filharmonią Beskidzką także. Nie doszukuję się tutaj spisków, czy niechęci do nas hanysów oraz krakusów. Przysłowie mówi: bliższa koszula ciału. Po co komuś w Krakowie czy Katowicach myśleć o inwestycjach obsługujących społeczny i ekonomiczny wzrost bielskiego obszaru funkcjonalnego, jeśli prymarnie i w naturalny sposób interesuje go wzrost własnego ośrodka. Jednocześnie w Warszawie w opracowaniach planistycznych i strategicznych nie dostrzega się dużych ośrodków niewojewódzkich. Nie alokuje się tutaj dużych kwot na inwestycje o skali regionalnej. Takie miasta jak Częstochowa, Radom i Bielsko-Biała nie doczekają się poważnego traktowania przez władze centralne, dopóki nie odzyskają statusu ośrodków wojewódzkich. Inaczej zawsze będziemy musieli udowadniać, że nie jesteśmy Krosnem bądź Piotrkowem, tylko czymś znacznie więcej.
Moja diagnoza jest taka, że im dalej od 1998 - likwidacji województwa bielskiego - tym bardziej elity polityczne Bielska-Białej będą brnąć w mało ambitne gospodarowanie swoim podwórkiem oraz podczepianie się pod zewnętrzne ośrodki decyzyjne. Coraz silniej nastawione będą na takie sobie trwanie czy też dryfowanie od jednego roku budżetowego do następnego. Nic dziwnego, bo jeśli rok 1998 granice naszego oddziaływania spakował do ciasnego pudełka, to nasze myślenie podążyło, a raczej zwinęło się w ślad za tym.
Województwo śląskie jest silnie zróżnicowane pod względem społeczno-gospodarczym i historyczno-kulturowym. Wielkością (mierzoną liczbą ludności) kilkukrotnie przewyższa najmniejsze województwa (np. opolskie), a jego główne ośrodki miejskie (poza konurbacją) istotnie przewyższają mniejsze miasta wojewódzkie. To sprawia, iż subregiony województwa śląskiego są porównywalne z mniejszymi województwami.
Wychodząc poza ramy narzucane granicami województw, aglomeracja bielska, na którą składają się także zachodnie gminy województwa małopolskiego jest największą w kraju aglomeracją niewojewódzką. Bielsko-Biała stanowi stolicę dla obszaru funkcjonalnego liczącego ponad 850 tys. osób. W tej konkurencji zostawiamy w tyle np. Bydgoszcz, Częstochowę, Kielce, Olsztyn, Opole i Radom.
Nasze miasto pod względem poziomu i dynamiki rozwoju gospodarczego zdecydowanie wyróżnia się in plus na tle podobnej wielkości ośrodków. Przykłady. Mamy jedno z najniższych wskaźników bezrobocia w kraju. Znajduje się u nas aż 44 firm zatrudniających powyżej 250 osób. W Radomiu takich przedsiębiorstw jest 23, w Częstochowie – 36, w wojewódzkich Kielcach - 45, z kolei w peryferyjnych miastach wojewódzkich Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze - odpowiednio 20 i 23. Wiedziemy prym wśród miast niewojewódzkich i kilku wojewódzkich, jeśli chodzi o wartość środków trwałych przedsiębiorstw. Majątek trwały naszych przedsiębiorców łącznie wynosi 24 mld, w Częstochowie i Tarnowie po 13 mld.
Bielsko-Biała powinna więc celować wyżej niż stawka miast średnio-dużych. Oznacza to, że jeśli mamy ambicje i planujemy rozwój miasta w perspektywie 10, 20 i 50 lat powinniśmy porównywać się z miastami wojewódzkimi i to tymi większymi.
Aby móc realizować podmiotową politykę regionalną, musimy mieć narzędzia instytucjonalne i prawne, które daje statut wojewódzki. Do ustawowych zadań samorządu wojewódzkiego należą m.in. sprawy z zakresu: 1) edukacji publicznej, w tym szkolnictwa wyższego; 2) promocji i ochrony zdrowia oraz pomocy społecznej i polityki prorodzinnej; 3) kultury i ochrony jej dóbr; 4) modernizacji terenów wiejskich i ochrony środowiska oraz gospodarki wodnej, w tym ochrony przeciwpowodziowej; 5) zagospodarowania przestrzennego; 6) transportu zbiorowego i dróg publicznych; 7) kultury fizycznej i turystyki.
Puśćmy wodze fantazji i pomyślmy co by było, gdyby … Zatem co by było, gdyby przez ostatnie dwie dekady w Bielsku-Białej decydowano o alokacji obfitych środków europejskich np. w zakresie szkolnictwa wyższego, transportu kolejowego, dróg wojewódzkich oraz kultury?
Dodam inny ważny argument dla przywrócenia województwa bielskiego. Wspomniany przeze mnie obszar funkcjonalny Bielska-Białej rozdarty jest obecnie między dwa województwa, co obniża jego potencjał. To jest właśnie sytuacja prymusa w pułapce strategicznej, o czym wspomniałem na początku. Obawiam, że w długiej perspektywie będziemy wyczerpywać obecne źródła względnej zasobności i wzrostu. Prof. Jan Wendt z Uniwersytetu Gdańskiego twierdzi, że w świetle badań ponadregionalnych ośrodków władzy uzasadniony byłby podział kraju na 10-11 województw albo 20-21. Powinniśmy celować w to drugie rozwiązanie. To cel maksimum. Cel minimum to wywalczenie statusu miasta wojewódzkiego w ramach województwa śląskiego.
Po co dzisiejsze spotkanie? Podam jeden z powodów. Chodzi o zbieranie merytorycznych argumentów i pozyskiwanie sojuszników, aby gdy nadejdzie dogodny moment zagrać o stawkę maksimum albo minimum. Tym momentem może być dowolna reforma podziału administracyjnego, np. polegająca na likwidacji powiatów, scalaniu gmin w większe organizmy oraz zmniejszeniu czy zwiększeniu liczby województw.
Kilka zdań na koniec. Naszym obowiązkiem jest nie godzić się na bycie peryferią klamkującą w Katowicach czy gdziekolwiek indziej, ale znającym swą wartość ośrodkiem pomnażającym bogactwo nie tylko swoje, bo całego regionu. Obok obowiązków gospodarczych w tymże regionie mamy jeszcze edukacyjne, naukowe i kulturalne. Na razie jednak abdykujemy z przywództwa. Czy winny jest tylko obecny podział administracyjny i otocznie prawne? Może także nasze, czyli reprezentacji politycznej mapy mentalne?
Prof. Krystian Heffner - fragment referatu
Najczęściej uzasadnienia proponowanych zmian sugerują - nieuwzględnianie i pomijanie inicjatyw płynących z ośrodków miejskich, które w przeszłości reprezentowały regionalne lub subregionalne środowiska (m. in. Koszalin, Słupsk, Częstochowa, Bielsko-Biała, Płock). Liczne także są głosy sugerujące niewystarczający potencjał niektórych miast do pełnienia roli centrów regionów administracyjnych i postulujące podział ich regionów lub przyłączenie do sąsiednich, podlegających zwykle większym układom metropolitalnym struktur (zwykle chodzi o Opole, Zieloną Górę i Gorzów Wlkp.).
Charakter permanentny (praktycznie od lat 50.) ma dyskusja nad kształtem relacji administracyjnych Warszawy i regionu znajdującego się w strefie oddziaływania stolicy. Aktualnie miasto jest częścią woj. mazowieckiego, ale miasto Warszawa już wcześniej było jego częścią (wówczas woj. warszawskie), było też wydzielone jako osobne województwo miejskie (do 1975 r.) obejmujące mniej więcej aglomerację miejską Warszawy (1975-1998 - tzw. woj. stołeczne warszawskie).
Wiele ciągłych kontrowersji budzi także aktualny kształt woj. śląskiego, którego zasięg przestrzenny ani nie nawiązuje do układów historycznych (praktycznie „złożono” tą jednostkę administracyjną z ziem danego woj. śląskiego, dodając niektóre ziemie Małopolski zachodniej, Śląsk Cieszyński i wschodnią część Górnego Śląska), ani do ukształtowanych jeszcze w okresie boomu przemysłowego struktur społeczno-kulturowych i gospodarczych.
Można powiedzieć, że aktualny podział na jednostki terytorialno-administracyjne poziomu regionalnego nie odpowiada żadnemu z przyświecających reformie 1998 roku kryteriów, jednak kompromis umożliwił osiągnięcie celu jakim jest ustabilizowanie podziału administracyjnego i struktur regionalnych, co umożliwia prowadzenie wielu, istotnych dla rozwoju poszczególnych województw polityk, w tym przede wszystkim polityki spójności UE.
Z drugiej strony nie wyklucza to wprowadzania ewolucyjnych zmian, których efektem może być poprawa działania całego systemu terytorialno-administracyjnego na poziomie regionalnym. W ujęciu polityki prowadzonej przez UE, tego typu zmiany wprowadzane przy okazji zamykania poszczególnych okresów programowania, jeśli trzymają się wyznaczonych dla państw UE zasad, nie są wykluczone.
Województwo bielskie - realne możliwości utworzenia struktury
Przechodząc do konkretnego przypadku propozycji odtworzenia lub utworzenia regionalnej jednostki administracyjno-terytorialnej opartej na ośrodku bielskim (miasto Bielsko-Biała i aglomeracja bielska), uzasadnione są następujące stwierdzenia:
bb
Oceń artykuł:
50 39Komentarze 33
I nie chodzi tu o dylemat Kratowice czy Kraków, chodzi o Nas, Nas w obszarze regionu, który możecie sobie nazwać jak chcecie, ale on istnieje na obszarze oddziaływania miasta Bielsko-Biała jako centrum.
Chcecie lepszej przyszłości ? Ta przyszłość jest marnowana dla Nas wszystkich i nastepnych pokoleń chorym rozbiciem administracyjnym regionu. I nie jest ważne w jakim województwie będziemy, ważne żeby cały obszar znajdował się w jednym.
ten obszar jest determinowany dominującym przepływem ludności związanym z więzami gospodarczymi i społecznymi. To determinuje granice regionu o którym mówimy. Na pewno są w nim Kęty, Oświęcim, Andrychów, powiat bielski, żywiecki i większość cieszyńskiego.
Ciążenie do Krakowa czy Katowic nie powinno determinować głównego celu jakim jest wskazany powyżej region i jego podstawowy problem jakim są ograniczenia w kształtowaniu wspólnej/regionalnej polityki gospodarczej i społecznej.
Trzeba działać, póki hanysolandia nie zrobi na południe od Katowic do granicy państwa Śląska.
Prośba, na drugi raz lepiej przygotujcie dźwięk i obraz bo to był totalna amatorka.
Niepoważny?

Klauzula informacyjna ›