- W miastach wojewódzkich budowana jest sfera usług publicznych wyższego rzędu: uczelnie, instytuty naukowe, szpitale specjalistyczne, placówki kultury, publiczne media. Takie instytucje skupiają twórczą warstwę społeczną, która ma kluczowe znaczenie dla rozwoju regionu. Status wojewódzki podnosi znaczenie miasta w oczach prywatnych inwestorów; to wyraźnie wychodzi w statystyce gospodarczej.

Z dr. Łukaszem Zaborowskim, ekspertem Instytutu Sobieskiego w Warszawie, specjalistą w dziedzinie transportu i rozwoju regionalnego oraz podziału terytorialnego państwa rozmawia Janusz Buzek

Panie doktorze, zawodowo zajmuje się pan tzw. polityką przestrzenną państwa i na wylot zna polskie miasta. Czym wyróżnia się Bielsko-Biała na tle innych ośrodków podobnej wielkości?

- Bielsko-Biała wielkością odpowiada Olsztynowi i Rzeszowowi. Natomiast w ujęciu tzw. miejskiego obszaru funkcjonalnego, w promieniu 20-25 km od centrum miasta, Bielsko-Biała zbliża się do Bydgoszczy, przewyższając Białystok, Częstochowę, Kielce, Olsztyn, Radom, Rzeszów oraz Toruń. To pokazuje znaczenie Bielska-Białej w krajowej sieci osadniczej, zaniżone w wymiarze formalno-administracyjnym.

„Wyrywali” sobie województwo

W stosunku do wielkości Bielsko-Biała jest słabo wyposażona w usługi publiczne wyższego rzędu: tylko jedna publiczna wyższa uczelnia o statusie zaledwie akademii, tylko 7 tys. studentów w mieście (Częstochowa 14 tys., Opole 20 tys., Rzeszów 40 tys.), brak edukacyjnego centrum nauki, filharmonii i ośrodka mediów publicznych. Z drugiej strony Bielsko-Biała wyróżnia się dobrą sytuacją gospodarczą na tle miast podobnej wielkości, w tym wojewódzkich. Świadczą o tym wysokie wartości środków trwałych i nakładów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach, bardzo wysoki stosunek pracujących do liczby mieszkańców. Jednak przemysłowa monokultura to nie jest dobry kierunek rozwoju dla dużego miasta.

Czy dzisiejszy podział kraju na szesnaście województw jest optymalny?

- Mamy albo za mało, albo za dużo województw. Natomiast układ szesnastu - jest nie tylko nieoptymalny, ale w ogóle nie da się go racjonalnie uzasadnić. Stanowi hybrydę powstałą z koncepcji województw dużych przez dodanie kilku województw średnich. Nie było to przemyślane posunięcie, lecz skutek pokątnych politycznych targów. Niektórzy „wyrwali" sobie dodatkowe województwo, inni zostali pominięci. Jest to zwyczajnie niesprawiedliwe.

W związku z tym, które województwa powinny być odtworzone?

- Najpierw należy określić kryteria, jakim powinny odpowiadać województwa. Jeśli uznajemy, że słuszne jest istnienie województwa opolskiego, nie ma rozsądnego argumentu, by odmawiać powołania województw kaliskiego i sądecko-tarnowskiego. Byłyby to jednostki większe od opolskiego. Tarnów pod względem położenia w krajowej sieci osadniczej jest przypadkiem bliźniaczym dla Opola. Kalisz, współtworzący duopol z niewiele mniejszym Ostrowem Wielkopolskim, jest odosobniony od sąsiednich wielkich miast bardziej niż Opole. Jego potencjał jako niezależnego ośrodka wojewódzkiego jest nawet większy.

Koncesja na rozwój

Z kolei za Bielsko-Białą i Częstochową przemawia wielkość własna. To miasta znacznie większe niż Opole czy Zielona Góra. Natomiast niezależnie od przyjętego układu województw stanowczo twierdzę, iż takie miasta, jak Bielsko-Biała, Częstochowa, Radom powinny mieć status ośrodków wojewódzkich na równi z Opolem, Kielcami, Rzeszowem. Niekoniecznie jako ośrodki odrębnych województw, lecz być może w modelu województwa z więcej niż jednym miastem wojewódzkim.

Dlaczego bycie stolicą województwa jest ważne dla rozwoju miasta oraz jego okolic?

- Status wojewódzki to koncesja na rozwój. Miasta wojewódzkie postrzegane są jako „duże i ważne”. Przekłada się to na przywileje w rządowych i wojewódzkich dokumentach strategicznych oraz na decyzje władz publicznych. Nie chodzi tu tylko o to, że w miastach wojewódzkich mieszczą się organy administracji: urzędy wojewódzki i marszałkowski, ponadto około czterdziestu innych urzędów tego szczebla. W miastach wojewódzkich budowana jest sfera usług publicznych wyższego rzędu: uczelnie, instytuty naukowe, szpitale specjalistyczne, placówki kultury, publiczne media. Takie instytucje skupiają twórczą warstwę społeczną, która ma kluczowe znaczenie dla rozwoju regionu. Status wojewódzki podnosi znaczenie miasta w oczach prywatnych inwestorów; to wyraźnie wychodzi w statystyce gospodarczej.

Na czym szczególnie tracą Bielsko-Biała i pański rodzinny Radom pozbawione ponad dwadzieścia lat temu statusu miast wojewódzkich?

- Ostatnie dwie dekady to okres żywiołowego rozwoju miast wojewódzkich, czyli tych ośrodków, które same decydowały o kierunkach swojego rozwoju, spożytkowując masy pieniędzy z unijnego wsparcia. Dla Radomia najlepszym porównaniem są pobliskie, bliźniacze Kielce. Sam jeden kielecki uniwersytet w ostatniej dekadzie wydał na inwestycje 500 mln zł. W okresie 2007-2013 dwie uczelnie kieleckie otrzymały z funduszy unijnych 95,7 mln zł., jedyna uczelnia radomska - 16,7 mln; kieleckie szpitale - 165,8 mln zł., radomskie - 29,1 mln zł. W Kielcach powstał też nowy gmach filharmonii za 71 mln zł i Kielecki Park Technologiczny z Energetycznym Centrum Nauki za 205 mln zł. O takich inwestycjach Bielsko-Biała i Radom mogły tylko pomarzyć.

Dyletancka reforma administracyjna

Co jeszcze należy zrobić, aby obszar funkcjonalny Bielska-Białej stał się aglomeracją z prawdziwego zdarzenia konkurującą z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią oraz Krakowem?

- I tu dotykamy problemu przebiegu granic województw w sąsiedztwie Bielska-Białej. Największe, wschodnie ramię aglomeracji bielskiej - Kęty, Andrychów - jest odcięte granicą województw. To przykład, jak dyletancko przeprowadzono ostatnią reformę. Przypomnijmy, iż podział miał być oparty na kryteriach funkcjonalnych. I dopuszczono przebieg granicy województw w odległości 10 km od ścisłego centrum dużego miasta. W polskich uwarunkowaniach oznacza to na np. duże utrudnienia w komunikacji kolejowej.

Problemem jest fakt, iż władze województwa śląskiego nie traktują poważnie zagadnienia transportu publicznego w aglomeracji bielskiej, mimo że ustawowo są za to odpowiedzialne. Jedynie słusznym kierunkiem transportu kolejowego pozostają Katowice. Natomiast nie zrobiono nic, by przywrócić komunikację na linii z Bielska-Białej do Cieszyna, która w całości leży w województwie śląskim.

Długo możemy jeszcze snuć wizje Bielska-Białej i Radomia jako stolic województw. Czy zdaniem pana doktora istnieją realne szanse na korektę podziału administracyjnego Polski?

- Tak. Jesteśmy obywatelami Rzeczpospolitej i mamy prawo domagać się, by sprawy publiczne były rozwiązywane w sposób sprawiedliwy i rozsądny. Podczas ostatniej reformy podziału terytorialnego pokrzywdzonych zostało kilka dużych społeczności regionalnych - to setki tysięcy, jeśli nie miliony wyborców. Świadomość potrzeby zmian jest coraz większa. Korektę układu województw wielokrotnie zapowiadali też politycy obecnego obozu rządzącego. Bądźmy dobrej myśli.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia wkrótce na seminarium i debacie w Bielsku-Białej.

Rozmawiał: Janusz Buzek

Dr Łukasz Zaborowski jest specjalistą w dziedzinie transportu i rozwoju regionalnego, podziału terytorialnego państwa oraz kształtowania sieci ośrodków osadnicznych. Będzie gościem oraz ekspertem debaty pt. „Województwo Bielskie Reaktywacja”, która odbędzie się 14 marca w hotelu Qubus o godz. 16:30. Zobacz TUTAJ. Organizatorem debaty jest Janusz Buzek, radny Bielska-Białej, a portal bielsko.biala.pl objął patronat medialny nad tym wydarzeniem.