- Tylko Inka patrzy z nieba, zachowałaś się jak trzeba - to jedno z wielu haseł, jakie można było dziś usłyszeć na tradycyjnym Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Bielsku-Białej. Przyszli ci, którzy chcieli przyjść. Znanych postaci zabrakło.

- Warto pamiętać o Żołnierzach Niezłomnych dlatego, że ich postawa może być wzorem dla wielu ludzi. Ich bezkompromisowość i pamięć o ideałach mogą być bardzo pomocne w dzisiejszym świecie. Marsze odbywają się co roku, ale da się zauważyć, że spada liczba osób, które biorą udział w tego typu wydarzeniach. Bardzo żałuję, że jest grono ludzi, którym nie chce się wyjść z domu, żeby pokazać swoje przywiązanie do ojczyzny, a wiem, że jest ich więcej niż tych, którzy tu dziś stoją. Uważam, że raz w roku, to jest takie niezbędne minimum - powiedziała nam Adrianna Gąsiorek, jedna z uczestniczek marszu.

W tym roku wydarzenie rozpoczęto od mszy w intencji żołnierzy NSZ, którą odprawiono w kościele pw. Świętej Trójcy. Obok kościoła ożywioną dyskusję prowadziło dwóch mężczyzn: pan Antoni, po ojcu Antonim i pan Tomek.

- Bielsko-Biała liczy około 170 tys. mieszkańców. W ub. roku na Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych było może 150, może 180 osób.
- Ważne jest to, że jest wiele młodzieży, która pamięta… Zobacz, ile przyjdzie kibiców z BKS…
- Ale teraz jest mecz na Stadionie Miejskim!
- Mecz jest? Hmm, a to może nie przyjdą? A jak przyjdą, to odśpiewają hymn, wszystkie zwrotki bez pomyłki, czego nie można powiedzieć o politykach, którzy już przy drugiej zwrotce nie pamiętają słów. Przydałby się im dubbing.
- A wie pan, co każdy kibic ma napisane na koszulce? - Dla ciebie Polsko jestem chuliganem. - Śp. generał Petelicki chodził na wszystkie mecze. To z kibiców powinno być tworzone wojsko, oni się nie boją. Oni staną za ojczyzną.
- Ja mam do nich szacun.
- Mam nadzieję, że pan tego tekstu nie “obróci” w przeciwną stronę? A wie pan, jak media robią? Wyrywają z kontekstu i “obracają” w przeciwną stronę…
 
W tym roku na Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Bielsku-Białej zabrakło znanych postaci. - Wystosowaliśmy zaproszenia i informacje do różnych mediów, organizacji, stowarzyszeń i kibiców. Była informacja, jak to wydarzenie będzie wyglądać w tym roku. Przyszli ci, którzy chcieli przyjść. W mieście były rozwieszone plakaty, więc to nie jest tak, że promocji nie było - podsumowała Adrianna Gąsiorek.
 
Tekst, foto i film: Mirosław Jamro