O godzinie przyjęcia na SOR nie decyduje kolejność zgłoszeń
Ponad 40 tys. pacjentów rocznie. W ciągu jednej doby do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej zgłasza się średnio 110 osób. Bywa, że w ciągu 24 godzin pomoc otrzymuje tutaj nawet 200 pacjentów. - Zdarza się, że chory musi czekać w SOR kilka godzin, ale to absolutnie nie wynika ze złej pracy personelu - podkreśla rzeczniczka szpitala Anna Szafrańska.
Stały dyżur na oddziale pełni czterech lekarzy. Tutaj trafiają pacjenci nie tylko z Bielska-Białej oraz powiatów bielskiego, żywieckiego i cieszyńskiego. - Pomagamy mieszkańcom Pszczyny, Wadowic i okolic, a także Oświęcimia i powiatu oświęcimskiego. Na SOR przyjeżdżają osoby po wypadkach, w stanach zagrożenia życia. Ratownicy medyczni, lekarze i cały personel robią wszystko, aby każdemu udzielona została właściwa pomoc - podkreśla Maciej Skwarna, kierownik SOR.
Czerwony, pomarańczowy, żółty…
Zdarza się, że chory musi czekać na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym kilka godzin. To absolutnie nie wynika ze złej pracy personelu. Dwa lata temu na oddziale wprowadzono procedurę TRIAGE, z powodzeniem stosowaną w wielu placówkach medycznych na świecie. - Ideą systemu jest to, aby wychwytywać osoby w najcięższym stanie. TRIAGE dotyczy wszystkich bez wyjątku - mówi dr Skwarna.
Trzeba wyraźnie podkreślić, że o godzinie przyjęcia pacjenta nie decyduje kolejność pojawienia się na SOR, ale stan zdrowia zweryfikowany przez personel medyczny. Triażysta, którym jest ratownik medyczny, po wykonaniu wstępnych badań i zebraniu wywiadu kwalifikuje każdego pacjenta do jednej z pięciu grup. Czerwona to osoby, które muszą otrzymać pomoc natychmiast. Do pomarańczowej zaliczani są chorzy wymagający ratunku do 15 minut. Grupa żółta to potrzebujący, których trzeba zaopatrzyć w ciągu jednej lub dwóch godzin. Pacjenci zaliczeni do kategorii zielonej czekają na ratunek około dwóch godzin. Najdłużej, bo cztery godziny i więcej czekają osoby zaliczane do grupy niebieskiej.
Przypomnijmy, że w ramach SOR udzielana jest pomoc w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. - Tak zwany nagły stan to m.in. napad drgawek, silny ból brzucha, uszkodzenie funkcji organizmu, uszkodzenie ciała, silne krwawienie z dróg rodnych czy moczowych - zaznaczono na stronie internetowej informującej o prawach pacjenta.
Pomoc nie tylko na SOR
Są sytuacje, że chory nie ma widocznych objawów, a po weryfikacji przez ratownika medycznego okazuje się, że kwalifikuje się go grupy czerwonej. Dlatego stosowanie metody TRIAGE na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest tak ważne.
Mieszkańcy regionu chcący skorzystać z SOR w Szpitalu Wojewódzkim powinni mieć świadomość, że obowiązek udzielenia im pomocy mają również izby przyjęć czterech innych bielskich szpitali. Placówki te są integralną częścią systemu zabezpieczenia zdrowotnego opracowanego przez wojewodę śląskiego. Zakres udzielanych tam świadczeń jest taki sam, jak w Szpitalu Wojewódzkim.
Sabina Bigos-Jaworowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej podkreśla, że część pacjentów, gdy dojdzie do nagłego pogorszenia stanu zdrowia, może skorzystać z funkcjonującej w placówce nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Skierowana jest ona do osób, u których nie ma objawów sugerujących bezpośrednie zagrożenie życia, a zastosowane środki domowe lub leki dostępne bez recepty nie przyniosły spodziewanej poprawy.
Wkrótce akcja informacyjna
W sytuacjach np. zaostrzenia dolegliwości rozpoznanej choroby przewlekłej, m.in. napadu astmy oskrzelowej, a także infekcji dróg oddechowych z gorączką wyższą niż 39 st. C, bólów brzucha nie ustępujących po lekach rozkurczowych lub bólów głowy, a także biegunki i wymiotów u dzieci lub osób starszych pacjenci najczęściej zaliczani są do grupy niebieskiej.
Dyrektor przyznaje, że analizuje wszystkie uwagi dotyczące pracy SOR. Deklaruje, że wkrótce przeprowadzona zostanie akcja informacyjna dotycząca systemu TRIAGE. - Będziemy również pracowali nad zmianami, które jeszcze bardziej usprawnią pracę specjalistów z tego oddziału po to, aby skrócić czas pobytu pacjentów - mówi Sabina Bigos-Jaworowska.
Anna Szafrańska
Autorka artykułu jest rzecznikiem prasowym Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej
Foto: Piotr Targosz
Oceń artykuł:
34 37Komentarze 29
Najgorsze co można zrobić to przyjechać na SOR samemu.
. Czekałam 6 godzin na Sorz-e w Bielsku. Gdy prosiłam o tabletkę na zbicie temperatury czekałam chyba z pół godziny aż łaskawie wyszedł ratownik zmierzył mi temperaturę i przyniósł z wielkim fochem tabletkę
To co się dzieje na bielskim sorz-e to obraz nędzy i rozpaczy
Jesteśmy tylko ludźmi -akcja i reakcja...
A od lekarzy odczepcie się wreszcie.
Na szczęście nie każdy tam się tam zachowuje, ale to częste. Nikt nie odbiera fachowości personelowi, ale to przez taki sposób traktowania ludzi rodzą się tę opinię.
Ja jednak uważam, że coś lub ktoś tam nie do końca funkcjonuje/pracuje tak jak powinno.
Zgłosiłam się do szpitala bo objawy które miałam od tygodnia nie przechodziły mimo leków przepisanych przez lekarza rodzinnego a dodatkowo dochodziły nowe jednak została mi odmówiona pomoc usłyszałam że czekania jest do 12godzin nie byłam w stanie tyle tam siedzieć więc usłyszałam żebym próbowała w innym szpitalu lub zgłosiła się do lekarza rodzinnego . Musiałam pomocy szukać w innym szpitalu gdzie mnie przyjęto od razu porobiono różne badania po których okazało się że muszę wrócić do szpitala Wojewódzkiego bo moje objawy i stan okazały się na tyle poważne że musi mnie zobaczyć neurolog którego w tym drugim szpitalu nie było.
Po skierowaniu mnie do Wojewódzkiego i telefonie na oddział neurologi tym razem musieli mnie przyjąć od razu.
Okazało się że miałam zapalenie opon mózgowo rdzeniowych przez co musiałam spędzić kilka tygodni w szpitalu.
Wszystko miało miejsce w czerwcu 2019r.
Popieram, informować ludzi to może zaczną świadomie korzystać z opieki medycznej do czego mają pełne prawo. Kolejki się zmniejszą z pożytkiem dla wszystkich

Klauzula informacyjna ›