Radny Janusz Buzek kolejny raz zwrócił się do władz Bielska-Białej w sprawie nagrywania audio posiedzeń komisji Rady Miejskiej. To jego trzecia w ciągu ostatniego roku interpelacja dotycząca tego samego tematu. Odpowiedzi na dwie poprzednie były negatywne.

Wiosną ub. roku Janusz Buzek dwukrotnie postulował o nagrywanie dźwięku na posiedzeniach komisji Rady Miejskiej. Buzek uważa, że zapis audio powinien być ogólnodostępny, co m.in. usprawniłoby pracę radnych oraz pomogło mieszkańcom zainteresowanym sprawami miasta, którzy nie musieliby poświęcać czasu na osobiste uczestnictwo w posiedzeniach komisji.

Wcześniej do wniosków radnego dwukrotnie odnosił się sekretarz miasta Igor Kliś. Urzędnik wyjaśniał, że spełnienie postulatu jest niemożliwe ze względu na przepisy RODO oraz koszty zakupu urządzeń do nagrywania (jedno urządzenie miałoby kosztować ok. 120 tys. zł). Gdy radny Buzek w kolejnej interpelacji zasugerował, by posiedzenia komisji nagrywać za pomocą zwykłych dyktafonów, pojawił się argument niskiej jakości nagrań, które „mogą być przyczyną dodatkowych konfliktów”.

W ostatnich dniach radny PiS ponowił wniosek o nagrywanie dźwięku na posiedzeniach komisji. Buzek wcześniej zasięgnął opinii Urzędu Miejskiego w Tychach, gdzie przepisy RODO nie przeszkadzają w nagrywaniu posiedzeń. Tyski samorząd stosuje do tego celu dyktafony, a wiceprezydent Tychów w korespondencji z Buzkiem miał stwierdzić, że „jakość nagrań jest zadowalająca i nigdy nie była powodem nieporozumień”. Zgodnie z przepisami, prezydent miasta ma 14 dni na odpowiedź na interpelację.

bak