Noc na styku Sylwestra i Nowego Roku rozpoczynała cały ciąg balów karnawałowych, w których lubowali się nasi przodkowie. W archiwalnej prasie regionalnej odnaleźliśmy wiele relacji z sal balowych, które dowodzą, że nasi pradziadowie mieli nie tylko ochotę do zabawy ale i fantazję. Oto krótki rys, z jaką fantazją bawiono się na początku XX wieku, czyli roku pańskiego 1911.

Powrót z balu sylwestrowego bez względu na wiek bywa trudny, a nawet czasami bolesny. Przypomniał o tym tygodnik „Ślązak”, opisując przypadek niejakiego R. Laske z Bielska, który powrócił do domu z tak wielkim animuszem, że sąsiedzi zmuszeni byli wezwać policję.

Bez litości dla tancerek

- Przy aresztowaniu opierał się tak, że musiało być zawezwanych więcej policyantów, przy których pomocy jakoteż i osób cywilnych udało się nareszcie rozochoconego wielbiciela nocy sylewstrowej oddać do kozy. Przy tym Laske złamał policyantowi Kobieli szablę i rozdarł mu płaszcz, jakoteż i surdut.

Ten epizod obyczajowy tylko na chwilę zainteresował opinie publiczną, gdyż najważniejszym wydarzeniem towarzyskim w styczniu 1911 był bal karnawałowy w sali hotelu Pod Czarnym Orłem, gdzie zebrała się cała polska inteligencja oraz wszyscy z tzw. towarzystwa. Protektorem balu była żona marszałka Łazarskiego, która w towarzystwie małżonka, dwóch pięknych córek i synów zjawiła się na sali.

Do tańca przygrywała orkiestra z 13. pułku z Krakowa, a wodzirejem był niejaki Dawidowski, również z Krakowa. - Zabawa była przednia. Twarze roześmiane, oczy rozjaśnione, pierś ze zmęczenie faluje szybkim nierównym oddechem, a nóżki bunt otwarty podnoszą (...). Do odpoczynku pora. Zmęczone nóżki o litość proszą: ale nie było litości dla pięknych tancerek. Już grzmi komenda: do mazura! Już pary łączą się na nowo i w dziarskich podskokach przebiegają sale (...) w ten zawrotny tańca wir...

Zabawa do białego rana

Hotel Pod Czarnym Orłem był wtedy ulubionym miejscem zabaw. Dziennik „Silesia” wspomina o bardzo udanym balu karnawałowym, jaki urządziły sobie stowarzyszenia kupieckie w Białej. W balu charytatywnym uczestniczył burmistrz i starosta. Dużą sensacją był wspaniały występ tenora z opery wiedeńskiej. Oczywiście, i tym razem bawiono się do białego rana.

Bawili się wszyscy. Na balu dobroczynnym środowiska żydowskie w ramach tzw. wolnego stołu zbierały datki na dofinansowanie wyżywienia dla biednych dzieci szkolnych. Zaraz po nich na parkiet weszli urzędnicy bankowi i z miejskiej kasy oszczędności. Do tańca przygrywała orkiestra 56. pułku piechoty, przy czym obowiązywały stroje w kolorach czerwonych i czarnych. Zabawić postanowili się również członkowie Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Techników Budowlanych.

W tym czasie najbarwniejszą w regionie zabawę karnawałową zorganizował w Żywcu Związek Urzędników Kolejowych, o którym obszernie rozpisywała się prasa. Zabawa odbywała się w budynku TG „Sokół”. Olbrzymia sala „Sokoła” udekorowana była emblematami kolejowymi.

„Dziennik Cieszyński” relacjonował: - Wejście stanowiło jasno oświetlony... tunel. Na ścianach wśród wieńców zieleni i dekoracyi z choiny piękne widoki, które bawić muszą oczy każdego kolejarza: wśród górskiego krajobrazu pociąg pędzący przez śmiało rzucony wiadukt (...). Do pierwszego kadryla stanęło blisko sto par. Wzdłuż sali stanęły cztery długie kolumny w doskonałym tanecznym szyku (...). Pary ... wirowały aż do dnia białego. „Kurier Lwowski” wspominając o tym wydarzeniu, informował, że do kadryla stanęło ponad 80 par.

Jacek Kachel