Jej prace mogłyby posłużyć do zilustrowania baśni braci Grimm. Na myśl przywołują legendy norweskie, które nasycone są trollami i innymi bajkowymi postaciami. Alicja "Birna" Górna, plastyczka, którą Bielsko-Biała nieodmiennie zachwyca, ma nadzieję na dalsze inspiracje. Ilustratorka jest współautorką komiksów na norweski rynek.

- Do pewnego momentu nie miałam czasu, aby tworzyć coś własnego. Pracowałam dla kogoś, a wszystko co wychodziło spod mojej ręki było odtwórcze. To się zmieniło, gdy zostałam mamą. Po głowie zaczęły mi chodzić trolle. To jest efekt działań - mówi Alicja "Birna" Górna, wskazując na kilka grafik, które udostępniła także na portalu społecznościowym.

Magia zaczęła krążyć

Ukończyła wydział artystyczny na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, gdzie zamieszkała po przeprowadzce z Chorzowa. Na ostatnim roku zaczęła dojeżdżać do Bielska-Białej. - Otrzymałam pracę w prywatnym studio filmów animowanych. Pracowaliśmy nad dalszym ciągiem przygód Bolka i Lolka. Później przygotowywałam komiksy na norweski rynek.

W Bielsku-Białej poznała przyszłego męża, który z powodzeniem działa w Bielskiej Drużynie Najemnej Svantevit. - Wejście do grupy zmieniło moje życie. Siłą rzeczy poznałam historie Słowian czy Wikingów. Magia zaczęła krążyć i zaowocowała grafikami ilustrującymi podania i wierzenia dawnych ludów - tłumaczy ilustratorka.

Początkowo grafiki przygotowywała w programie komputerowym. Później postanowiła, że będzie je przelewać na płótno. Nie ukrywa, że inspiracja są dla niej John Bauer oraz Theodor Kittelsen, norweski ilustrator.

Prawdziwa mapa skarbów

- Twórczość Johna Bauera stała się dla mnie prawdziwą mapą skarbów. Jego wizja mitycznych stworów otulonych w futro łagodności jest mi bardzo bliska. Osoby znające mnie trochę bliżej wiedzą, że nieco naiwnie, ale konsekwentnie staram się ukryć przed tym, co mroczne, smutne i tragiczne - przyznaje Alicja "Birna" Górna.

Jedną z ostatnich ilustracji, która wyszła spod jej ręki, upamiętnia życie Bauera. - 101 lat temu udał się w podróż do Sztokholmu. Towarzyszyła mu żona Esther i 3-letni synek. Płynęli statkiem, który już nigdy nie przybił do brzegu. Chciałam uczcić jego pamięć. Postanowiłam, że ciemne wody jeziora Vättern zaprowadzą jego łódkę do tajemniczego świata stworzeń, które tak pięknie ilustrował, czarując wyobraźnię moją, pokoleń przyszłych i minionych.

Artystka dwa lata temu przygotowała zbiór ilustracji do legend łużyckich na zlecenie Muzeum Łużyckiego w Zgorzelcu. Z jej dziełami można zapoznać się TUTAJ.

Katarzyna Górna-Oremus