Tłumy na pogrzebie ofiar wybuchu gazu w Szczyrku ZDJĘCIA
Biskup Piotr Greger przewodniczył wczoraj uroczystościom pogrzebowym ośmiu ofiar wybuchu gazu w Szczyrku. Tragicznie zmarłych członków rodziny Kaimów żegnały w szczyrkowskim kościele św. Apostołów Piotra i Pawła rzesze mieszkańców tej beskidzkiej miejscowości, w tym najbliżsi krewni ofiar. W trakcie uroczystości odczytano list kondolencyjny od prezydenta RP Andrzeja Dudy.
Podczas mszy pogrzebowej bp Greger przypomniał w kazaniu, że czas adwentu uświadamia wierzącym, „że jesteśmy w drodze, trwamy w postawie oczekiwania na spotkanie z Tym, który jest Panem historii”. - To nie jest tylko oczekiwanie na święta Bożego Narodzenia, to jest przede wszystkim szkoła oczekiwania na spotkanie z Bogiem na progu wieczności - wyjaśnił.
Jak zauważył kaznodzieja, ta śmierć przypomniała, że ludzka codzienność jest kroczeniem na krawędzi pomiędzy doczesnością i wiecznością. - Oni przekroczyli próg życia i śmierci w chwili, której nikt z nas się nie spodziewał. Byli w domu, a więc tam, gdzie człowiek będąc u siebie ma prawo czuć się bezpiecznym. To tam, pośród prozaicznych działań wykonywanych każdego dnia, nadeszła godzina śmierci. To był szczególny wieczór, to był czwarty dzień tegorocznego adwentu, a zarazem dzień liturgicznego wspomnienia św. Barbary, która jest także patronką dobrej śmierci - stwierdził biskup. Zaznaczył jednocześnie, że wobec tej tragedii człowiek pozostaje bezradny i nie ma żadnego sensownego wyjaśnienia.
Przed mszą nad ośmioma urnami tragicznie zmarłych mieszkańców Szczyrku modlono się w przykościelnej kaplicy. W trakcie uroczystości odczytano list kondolencyjny od prezydenta RP Andrzeja Dudy. - Jestem przekonany, że zmarli pozostaną na zawsze w pamięci społeczności, jako dobrzy, pracowici, uczynni i serdeczni gazdowie. Takimi zapamiętają ich liczne osoby, które przez kilkadziesiąt lat gościły u nich, na Kaimówce, aby tu, u stóp Skrzycznego wypoczywać, uczyć się podstaw narciarstwa, czerpiąc z ogromnej wiedzy i doświadczenia zawodniczego i trenerskiego Józefa i Wojciecha Kaimów. Będzie nam ich brakowało. Pozostaje żal, pamięć i modlitwa - napisał prezydent.
Głos zabrał także burmistrz Antoni Byrdy, który zaznaczył, że dziś wielu wciąż zadaje sobie pytanie, dlaczego tak się stało. - W obliczu tej ogromnej tragedii żadne słowa nie są w stanie wyrazić i ukoić bólu oraz cierpienia - podkreślił samorządowiec.
Po liturgii w kościele nastąpił pochówek na pobliskim cmentarzu. Kondukt żałobny, w którym nie zabrakło górali, przeszedł główną ulicą Szczyrku.
bb
Foto: diecezja bielsko-żywiecka
Oceń artykuł:
15 6Galeria:
Komentarze 5
















Klauzula informacyjna ›