Polowanie na dziki na stokach Stefanki. Wszystko zgodnie z prawem
Okolice Cygańskiego Lasu, schroniska na Koziej Górce, przełęczy Kołowrót, dolnej stacji kolejki na Szyndzielnię - to znakomite miejsca na spacer z rodziną czy rowerowy wypad. W oddali można dostrzec tablice: Uwaga, polowanie. Wpis ks. Jacka Pędziwiatra, który pojawił się w miniony weekend w sieci, podzielił ludzi. Polowanie dla jednych to bestialstwo. Dla drugich, konieczność. - Opisałem jedynie to, co widziałem. Nie jestem przeciwnikiem myśliwych. Wierzę, że działają zgodnie z prawem. Niepokoi mnie praktyka odstrzału dzikiej zwierzyny - podkreśla ksiądz.
- To są normalne tereny leśne, gdzie wykonuje się polowania. Wszystko dzieje się zgodnie z prawem. Tabliczki pojawiły się dlatego, że wymaga tego ustawodawca - mówi Michał Jordan, łowczy okręgowy, przewodniczący bielskiego oddziału PZŁ. - Nie dziwię się jednak reakcjom ludzi, gdy spotykają na swojej drodze myśliwego ze strzelbą. Rozumiem także głosy sprzeciwu. Punkt widzenia zależy jednak od kilku czynników - dodaje łowczy.
"Nie ma innego wyjścia"
Michał Jordan przekonuje, że wzmożony ostatnio odstrzał dzików jest związany z chorobą AFS, bardziej znaną jako afrykański pomór świn. Źródłem zakażenia są chore świnie domowe oraz dziki. Rezerwuarem choroby są dzikie świnie, dziki europejskie i guźce.
- Ten nieszczęsny AFS to podstawowy problem. Nie ma innego wyjścia. Tak samo dzieje się w Niemczech, Francji, we Włoszech. Dodatkowo dziki robią szkody na wysokie kwoty. Rolnicy coś o tym wiedzą - mówi. - W naszym okręgu zostało odstrzelonych 4100 dzików. Do końca sezonu ta liczba powinna wzrosnąć do 5500 sztuk - wylicza.
Łowczy podkreśla, że nie ma powodów do obaw. - Polowania nie stanowią zagrożenia dla człowieka. To nie wchodzi w grę, aby ktoś mógł zostać przez przypadek postrzelony. Każdy myśliwy przechodzi szkolenia związane z bezpieczeństwem. Są dwie zasady, o których musi pamiętać. Po pierwsze, nie może strzelać do celu bez jego właściwego rozpoznania oraz musi pamiętać o kulochwycie. To znaczy, nie można oddawać strzału do zwierzęcia, który stoi na wzniesieniu, wybrzuszeniu terenu. Musi być odniesienie do gruntu - przekonuje Michał Jordan.
"Może warto zaufać naturze"
- Opisałem jedynie to, co widziałem - tłumaczy ks. Jacej Pędziwiatr. - Nie jestem przeciwnikiem myśliwych. Wierzę, że działają zgodnie z prawem zarówno w kwestii organizacji polowania, jak i oznaczenia jego terenu. Niepokoi mnie sama praktyka odstrzału dzikiej zwierzyny oraz fakt, że odbywa się on w weekendy, w miejscach uczęszczanych przez spacerowiczów, w bezpośrednim sąsiedztwie szlaków turystycznych i tras rowerowych. Nadmierne dokarmianie wolno żyjącej zwierzyny generuje przerost jej pogłowia. Redukuje się go odstrzałem. Dla mnie to nielogiczne Może jednak warto bardziej zaufać naturze i pozwolić jej działać. Pan Bóg wie wszystko. A nam się wydaje, że wiemy wszystko lepiej - dodaje ksiądz.
W OCZY
Onegdaj odwiedziłem leśniczego. Ściana nad kominkiem obwieszona trofeami. Przez godzinę opowiadał o sukcesach myśliwskich. Wyszliśmy na podwórko. Jak spod ziemi wyrosła oswojona sarenka.
- Znalazłem ją w lesie, przygarnąłem, odchowałem - pochwalił się leśniczy.
- Poluje pan na sarny - mówię mu. - Kiedy pan ją zastrzeli?
- Nigdy. Bo ona patrzy mi prosto w oczy.
Dziś w przerwie między gadaniem i gadaniem, powałęsałem się biegusiem po stokach Stefanki. Na skraju lasu tablica: uwaga, polowanie. Kawałek dalej ognisko, cztery samochody terenowe i człowiek z dwoma psami, który pilnuje tego wszystkiego. Za chwilę mijam dwóch gości. Na sznurze wloką truchło ubitego dzika. W oddali słychać strzały. Widzę jeszcze dwie grupy innych mistrzów flinty czy jakiegoś tam sztucera.
Cygański Las, schronisko na Koziej Górce, przełęcz Kołowrót, zbieg do dolnej stacji kolejki na Szyndzielnię. Wracając nadkładam trochę drogi i jeszcze raz mijam tablicę: uwaga, polowanie. Przy ognisku stoi spora grupa myśliwych. Rozmawiają. Śmieją się. Palą papierosy. U stóp leży pokotem kilkanaście ubitych dzików. Głupie. Stały za daleko. Nie umiały spojrzeć im prosto w oczy.
Podniecone psy obszczekują trupy. Liżą krew, co leniwie sączy się z śmiertelnych ran.
Staram się wypluć z pamięci twarze tych ludzi (ksiądz Jacek Pędziwiatr na Facebooku).
Katarzyna Górna-Oremus
Oceń artykuł:
45 66
Autor: Katarzyna Górna-Oremus
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 58
Gardzę myśliwymi.
ale sensacja odbyło się polowanie.....
Zresztą, prawidłowo prowadzona rzeźnia powinna jak najbardziej ograniczać cierpienie zabijanych zwierząt, w przeciwieństwie do myśliwych, którzy potrafią chwalić się, ile to przeszli po śladach krwi postrzelonego zwierzęcia zanim znaleźli konajacą ofiarę swojego bestialstwa. To zdaje się "Po śladzie farby" się nazywa...

Klauzula informacyjna ›