Pogoda niby nie najgorsza, jednak podmuchy zimnego wiatru nie sprzyjają spacerom. Nie odstraszyło to jednak wielu bielszczan, którzy w miniony weekend przyszli na Rynek i plac Chrobrego, gdzie trwa świąteczny jarmark.

My zajrzeliśmy tam w niedzielę tuż po godz. 16. Już z daleka doszły nas dźwięki estradowych występów. Okazało się, że to zespół myBB (Ośrodek Integracji Obcokrajowców) złożony z cudzoziemców mieszkających w Bielsku-Białej prezentował ciekawą mozaikę kolęd. Była więc chwila z muzą, a później przeciskanie się pośród tłumów ludzi do któregoś ze stoisk oferujących coś na ząb.

Trudno było się oprzeć dolatującym zewsząd smakowitym zapachom. Ostatecznie padło na bigos (miała być grochówka, ale ta zdążyła się już skończyć, niestety). Za porcję żądają tylko 10 zł. Tylko, bo podobna na jarmarku bożonarodzeniowym w Krakowie kosztuje 25 zł. Przystępna cena, jakość pierwszorzędna. Nawet miejsce siedzące się znalazło.

Kto jeszcze nie był, niech żałuje. I to nie tylko bigosu czy innych smakołyków, które zawsze inaczej smakują na powietrzu niż w domowym zaciszu. Niezapomniana jest bowiem atmosfera - przesycona zapachem zbliżających się świąt i uśmiechami zadowolonych ludzi.

KGO