Podbeskidzie zakończyło pierwszą część sezonu w fotelu wicelidera, a wczoraj w rozegranym awansem meczu rundy wiosennej wygrało w Bielsku-Białej z Chojniczanką. Z rundy jesiennej w wykonaniu „Górali” nie do końca zadowolony jest prezes klubu Bogdan Kłys. Jego zdaniem, zespół prezentuje widowiskowy futbol, który podoba się kibicom i przyciąga ich coraz więcej na trybuny, ale Podbeskidziu nie mogą zdarzać się wpadki takie, jak w wyjazdowych meczach z Wigrami czy Stomilem. Zimą do drużyny trafić ma skrzydłowy, który wzmocni rywalizację w zespole.

Po raz pierwszy od bolesnego pożegnania z ekstraklasą Podbeskidzie na półmetku sezonu w pierwszej lidze znajduje się w strefie gwarantującej awans do Ekstraklasy. „Górale” w siedemnastu spotkaniach rundy jesiennej zdobyli 31 punktów. Formą strzelecką imponują zwłaszcza Karol Danielak i Marko Roginić, ale w ekipie Krzysztofa Brede naprawdę trudno wskazać słaby punkt.

Strzelamy najwięcej bramek

Ale z rundy wiosennej nie jest w pełni zadowolony prezes klubu Bogdan Kłys. - Na plus na pewno gra zespołu, liczba zdobytych i straconych bramek. Zdecydowanie poprawiliśmy grę w defensywie i zdobywamy więcej goli. Na pewno poprawiona została też jakość gry, ale zdarzały się wpadki i takie porażki, jak z Wigrami Suwałki czy Stomilem Olsztyn. Nad tym nadal musimy pracować - mówi.

Kłys podkreśla, że Podbeskidzie jest drugim najlepiej punktującym zespołem na własnym stadionie - biorąc pod uwagę zarówno Ekstraklasę, jak 1. Ligę. - Strzelamy też najwięcej bramek w meczach domowych - wylicza. Jego zdaniem, to przekłada się na rosnącą frekwencją na trybunach. W rundzie jesiennej tego sezonu gościło u nas średnio 3947 kibiców. Rok temu o tej porze było 2358 kibiców. Nie spoczywamy na laurach. Mierzymy wyżej, chcemy dobić do średniej frekwencji na poziomie 5-6 tys. kibiców na meczu.

Brak dużego sponsora

Prezes klubu pozytywnie ocenia letnie transfery, jakie udało się przeprowadzić w Podbeskidziu. - Gdy przychodziłem do klubu, od fachowców słyszałem, że jeśli połowa transferów będzie pozytywnie oceniona i piłkarze będą stanowić o sile zespołu, to będzie OK. Okazuje się, że chyba wszystkie nasze letnie ruchy nam się udały - przekonuje prezes TSP.

Dlatego tej zimy przy Rychlińskiego nie będzie rewolucji kadrowej ani nerwowego szukania młodych, perspektywicznych zawodników. - Zimowe ruchy transferowe muszą stanowić wartość dodaną zespołu. Ruchy inwestycyjne wykonaliśmy latem, sprowadzając Filipa Laskowskiego, odważnie stawiając na Konrada Sierackiego, Kubę Bierońskiego czy włączając do pierwszego zespołu Michała Studnickiego, Szymona Machalicę i Szymona Mroczko - mówi prezes „Górali”.

To, czego nie udało się zrobić w ostatnich miesiącach, to pozyskanie nowego dużego sponsora. - To jest niestety wciąż nasza pięta achillesowa. Myślałem, że pozyskanie firmy, która mocniej zaangażuje się w działalność sponsoringową Podbeskidzia będzie łatwiejsza. Dlatego obecnie to jest ten obszar działalności w klubie, który jest do jak najszybszej poprawy - deklaruje Bogdan Kłys.

Bartłomiej Kawalec

Foto: Piotr Bieniecki