Radni nie wyjaśnią zarzutów o mobbing w bielskim szpitalu
Beskidzka Izba Lekarska oraz Państwowa Inspekcja Pracy mają wyjaśnić sprawę zarzutów o mobbing w Beskidzkim Centrum Onkologii-Szpitalu Miejskim w Bielsku-Białej. Skarga w tej sprawie trafiła do Rady Miejskiej wiosną i pomimo kilku prób nie udało się jej rozstrzygnąć.
W kwietniu do komisji skarg, wniosków i petycji Rady Miejskiej Bielska-Białej wpłynęła skarga asystentów oddziału medycyny paliatywnej Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego na działania dyrektora Lecha Wędrychowicza (szczegółowo treść tych dokumentów i protokół z jednego z posiedzeń komisji przytaczaliśmy we wrześniu w artykule TUTAJ).
Komisja obradowała kilkukrotne w tej sprawie. Pomimo wysłuchania skarżących lekarzy oraz dyrektora BCO-SM nie zdecydowała się podjąć stanowiska, uznając, że nie jest właściwa do wyjaśnienia zarzutów. Na październikowym posiedzeniu komisji radni zdecydowali przekazać skargę do Beskidzkiej Izby Lekarskiej i Beskidzkiej Izby Pielęgniarskiej, a w kwestii dotyczącej zarzutu o mobbing - do Państwowej Inspekcji Pracy.
- Rada Miejska wyraża ubolewanie, że atmosfera pracy w BCO-SM w Bielsku-Białej jest daleka od wzorcowej, o czym mogła przekonać się komisja, wysłuchując strony. Poprawne relacje wśród personelu także w kontekście struktur hierarchicznych powinny być jednym z filarów troskliwej opieki nad pacjentami - czytamy w projekcie uchwały, która trafi pod obrady Rady Miejskiej.
bak
Oceń artykuł:
9 15
Klauzula informacyjna ›