Podwyżka za śmieci. Każdy może wyrazić opinię, ale trzeba się spieszyć
Tylko do 12 listopada potrwają konsultacje społeczne w sprawie proponowanej przez Ratusz podwyżki stawek za odbiór śmieci od mieszkańców Bielska-Białej. Zgodnie z projektem uchwały, od 1 stycznia 2020 czeka nas prawie dwukrotna podwyżka opłat.
Zarządzeniem prezydenta Jarosław Klimaszewskiego wczoraj rozpoczęły się konsultacje społeczne w sprawie podwyżki stawek za odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców Bielska-Białej (przedstawialiśmy je w artykule Śmieci do góry! Od 1 stycznia blisko dwukrotna podwyżka opłat). Konsultacje potrwają do 12 listopada. Termin jest więc krótki tym bardziej, że znaczna część czasu przewidzianego na zgłaszanie opinii przypada na dni wolne od pracy.
O konsultacjach urzędnicy poinformowali poprzez ogłoszenie na stronach internetowych oraz tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego, rozplakatowanie komunikatu na terenie objętym konsultacjami oraz na łamach Magazynu Samorządowego „W Bielsku-Białej”.
Konsultacje polegają na kierowaniu przez osoby zamieszkałe na terenie Bielska-Białej, zarządców Wspólnot Mieszkaniowych, zarządy Spółdzielni Mieszkaniowych oraz organizacje prowadzące działalność pożytku publicznego opinii, wniosków i uwag na adres Biura ds. Gospodarki Odpadami: [email protected]. Opinie, uwagi i wnioski można zgłaszać pisemnie w Biurze Obsługi Interesanta (stanowisko nr 3) przy placu Ratuszowym 6, gdzie dostępne są formularze w wersji papierowej.
Projekt uchwały oraz formularz w wersji elektronicznej można znaleźć TUTAJ.
bak
Oceń artykuł:
4 65Komentarze 39
Ale na pewno system nie jest idealny.
Np. makulatura to surowiec bardzo łatwy do przetwarzania, a jednocześnie bardzo łatwy do segregacji przez mieszkańców (no, może poza nielicznymi sprawiającymi trudność wyjątkami, jak zatłuszczone opakowanie po pizzy lub foliowane po bombonierce). Ale w dzisiejszych czasach (gdy mało kupuje się papierowej prasy) jej ilość na mieszkańca jest bardzo mało, taki kontener nie musi być przy każdym domu, wystarczyłoby dużo mniej, przy jakichś placykach, przystankach, urzędach (szczególnie, że to surowiec czysty, nieśmierdzący, niebrudzący)...
Inny przykład to te butelki (szklane, ale też plastikowe), można by zwiększyć efektywność ich odzyskiwania pobierając kaucję i wymuszając na sklepach postawienie automatów odkupujących puste butelki. Ale ja np. nie mam samochodu, duże zakupy co kilka tygodni zamawiam przez Internet z dostawą do domu, byłoby więc głupie, gdybym musiał dodatkowo co jakiś czas zamawiać taksówkę, by butelki zawieźć do automatu przy najbliższym dużym sklepie – choć tu wystarczyłoby wymóc na sklepach oferujących dostawę do domu odkupywanie butelek bezpośrednio od klienta, podczas dostawy... Ale czy to by nie sprawiło, że sklepy by się z takiej dostawy wycofały? Jakimś rozwiązaniem byłoby też wymuszenie odkupu butelek przez każdy sklepik, nawet najmniejszą żabkę...
W każdym razie zmiany systemu powinny być dobrze przemyślane, obawiam się, że tak może nie być, więc nie wiem, czy nie lepiej, by jednak zostało to, co mamy obecnie...
Nie miasta nas okradają bo są nie Nazaretu w tej chwili i lepiej brać kase od obywateli
„Sortowanie w domach nie ma sensu” — nieprawda.
Makulatura nawet odrobinę zabrudzona czy zamoczona nie nadaje się do dalszego przetwarzania.
Także zabrudzenie plastiku, choćby pampersem z kupą, nie tylko zmniejsza wydajność późniejszej segregacji, ale też naraża na znaczne i zupełne nieprzyjemności pracowników sortowni.
Natomiast szło warto zbierać osobno, gdyż jest to produkt, który łatwo się tłucze, wtedy nie tylko trochę trudniej go oddzielić (takich okruszków chyba żaden automat nie odseparuje?), ale też zwiększa prawdopodobieństwo skaleczenia się osób pracujących przy segregacji odpadów. A akurat szkło w domach oddzielić łatwo.
Reasumując: przy nowoczesnych liniach sortowniczych można było zrezygnować z podziału na „plastik i metale” oraz „pozostałości po segregowaniu”. Z tym się zgadzam, ale takie rozwiązanie ma swoje zalety (mniej brudów w sekcji „plastik i metale”), no i to już naprawdę niewiele zmienia. Cóż, już tu pisałem, ten system wprowadzano bezmyślnie, na pewno można by było wybrać inne rozwiązanie, np. przy domach sekcje „bio”, „plastik/metale/inne” i „szkło” (względnie te dwa ostatnie połączyć, czyli wrócić do „mokre” i „suche”) i co ok. kilometr stawiać kontenery na makulaturę z pojemnikami na baterie i elektrośmieci — niestety, już za późno, teraz już może lepiej tego nie zmieniać.
A cena niestety musi rosnąć, bo to po prostu duża droga sprawa, a teraz już coraz trudniej liczyć, by biedne kraje do siebie śmieci przyjmowały, przeciwnie, to niestety to do Polski nierzadko trafiają...
Ja przyznaję, że jeszcze kilka lat temu mieszkałem blisko jednego i dla paru złotych co jakiś czas sprzedawałem swoje aluminiowe puszki; widziałem, że opakowania plastikowe też tam były przyjmowane, choć oczywiście śmiesznie tanio. Bo jeśli porównujesz sytuację do zachodnich krajów, gdzie konkretniejsze pieniądze dostaje się za zwrot butelki w automacie – to wynika to z tego, że tam jest pobierana kaucja przy sprzedaży napoju...
Ja przyznaję, że jeszcze kilka lat temu mieszkałem blisko jednego i dla paru złotych co jakiś czas sprzedawałem swoje aluminiowe puszki; widziałem, że opakowania plastikowe też tam były przyjmowane (nie musisz więc segregować za darmo), choć oczywiście śmiesznie tanio. A jeśli porównujesz sytuację do zachodnich krajów, gdzie konkretniejsze pieniądze dostaje się za zwrot butelki w automacie – to wynika to z tego, że tam jest pobierana kaucja przy sprzedaży napoju...

Klauzula informacyjna ›