- Słowo, które przychodzi mi do głowy, kiedy o tym myślę, to klejnot. Tak! Bielsko-Biała to klejnot architektoniczny - mówi amerykańska poetka Linda Nemec Foster, którą w tych dniach odwiedziła Bielsko-Białą. Korzenie poetki związane są z okolicami naszego miasta i Tarnowa, skąd jej dziadkowie wyemigrowali do USA.

W październiku stolicę Podbeskidzia odwiedziła Linda Nemec Foster amerykańska poetka pochodząca z Grand Rapids, które od 1991 roku jest miastem bliźniaczym Bielska-Białej. Poetka spotkała się m.in. z zastępcą prezydenta Adamem Ruśniakiem.

Linda Nemec Foster urodziła się w Clevland w Ohio. Jest autorką jedenastu tomów poetyckich, a wiele z jej wierszy było publikowanych w liczących się czasopismach, takich jak „The Georgia Review” czy „Nimrod”. Korzenie poetki związane są z Polską z okolicami Bielska-Białej i Tarnowa, skąd jej dziadkowie wyemigrowali do USA.

W trakcie wizyty w Polsce poetka odbyła nie tylko podróż sentymentalną, ale także wykładała gościnnie na ATH współczesną poezję i literaturę amerykańską. Na pytanie, co najbardziej spodobało jej się w Bielsku-Białej, odpowiada: - Pełnym zaskoczeniem była dla mnie impreza FotoArtFestival, której inauguracja zbiegła się z moim i mojego męża przyjazdem do Bielska-Białej. Mieliśmy przyjemność wziąć udział w Maratonie Autorskim oraz odwiedzić wystawy fotograficzne zorganizowane w ramach tej imprezy. Byłam pozytywnie zaskoczona rozmachem imprezy, jej skalą, jakością prezentowanych prac, jak i tym, że jest to tak międzynarodowa impreza. Brawo dla organizatorów i dla miasta!

Lindzie Nemec Foster spodobała się architektura miasta. - Nasz apartament, w którym zamieszkaliśmy na czas pobytu w Bielsku-Białej, zlokalizowany jest przy Rynku i stamtąd wyruszaliśmy na spacery po wąskich, zabytkowych uliczkach. Słowo, które przychodzi mi do głowy, kiedy o tym myślę, to klejnot. Tak! Bielsko-Biała to klejnot architektoniczny - podkreśla.

bb

Foto: UM Bielsko-Biała