Kierowniku, kup bułeczkę! Czy żebrzącym należy pomagać?
Widok osób bezdomnych żebrzących o pieniądze i jedzenie zdarza się również na bielskich ulicach. - Kierowniku kup bułeczkę, bo od wczoraj nic nie jadłem - to często słyszane w takich sytuacjach zdanie. Czy faktycznie osoby bezdomne, bezrobotne, nieradzące sobie w życiu w Bielsku-Białej głodują?
O to, aby nikt nie przymierał głodem, miał się w co odziać oraz znalazł dach nad głową dbają instytucje pomocy społecznej. Każdy potrzebujący, jeśli tylko zwróci się do gminy o pomoc, na pewno ją otrzyma. Przy czym kluczowe jest tu stwierdzenie „zwróci się”, bo nikomu nie da się przecież pomagać na siłę, wbrew jego woli.
Aby być objęty pakietem pomocowym, należy zgłosić się do gminnej placówki pomocy społecznej - w przypadku Bielska-Białej jest to Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej - i poddać procedurze weryfikacyjnej. Na końcu otrzymuje się decyzję administracyjną określającą zakres i rodzaj przyznanej pomocy. Ci, którzy taką szansę odrzucają, muszą zatroszczyć się o siebie sami. Przy czym i wtedy nie są pozbawieni wsparcia. Tu jednak, jeśli chodzi o pomoc żywnościową, pole do popisu mają głównie organizacje charytatywne.
W stolicy Podbeskidzia działa ich kilka i robią wszystko, aby nikt w mieście nie chodził głodny. Najbardziej znane jest Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta. - Nikt nie jest odsyłany z kwitkiem. Nawet wtedy, a zdarza się to bardzo rzadko, gdy zabraknie gorącej zupy, rozdawane są kanapki - mówi Piotr Ryszka, miejski radny i zarazem prezes bielskiego koła im. św. Brata Alberta.
W niedziele, kiedy „Albert” nie wydaje gorących posiłków, na wysokości zadania stoją chociażby młodzi ludzie z inicjatywy „Zupa za ratuszem”. W każdą niedzielę o 18.00 w parku za bielskim ratuszem wydają bezdomnym ciepły posiłek.
Czy więc należy pomagać osobom, które proszą, by kupić im bułeczkę? Odpowiedzi na to pytanie szuka „Kronika Beskidzka”. Aktualne wydanie tygodnika jest dostępne w sprzedaży.
bb
Oceń artykuł:
24 19
pozdrawiam