Szczęśliwe dzieciństwo choremu chłopcu zapewniło małżeństwo księgarzy, które go adoptowało. Zdobył wykształcenie, a potem posadę archiwisty, choć wcześniej... prawie został księdzem. Rodzicom spłacił dług wdzięczności, ale też wpadł w spiralę długów i wylądował na wózku inwalidzkim. Teraz odlicza dni do momentu, gdy komornik zlicytuje jego mieszkanie.

69-letni Andrzej Kliś biologiczną matkę poznał dopiero, gdy miał lat 40. W praktyce rodzicami byli dla niego Helena i Leon Klisiowie, małżeństwo księgarzy, o których opowiada z największą czułością i wdzięcznością. Przygarnęli pochodzącego z Częstochowy pięcioletniego chłopca, który wcześniej tułał się po bielskich domach dziecka.

- Wzięli mnie do siebie, choć byłem po chorobie Heinego-Medina i praktycznie nie miałem mięśni w lewej nodze. Długo musieli mnie rehabilitować. Dzięki nim miałem naprawdę szczęśliwe dzieciństwo i niczego mi nie brakowało - opowiada.

Nigdy się nie ożenił, nie ma też dzieci. Rodzice zmarli w 2002 roku. Nieco wcześniej popełnił błąd, który zaciążył na jego późniejszym życiu. - Był boom na pożyczki. Nikt nie pytał o zdolność kredytową. Myślałem, że nic mi nie grozi, bo miałem dochody. Wziąłem 50 tys. zł kredytu pod mieszkanie. Spłaciłem ponad 30 tysięcy, ale zostało około 15 tysięcy. Teraz dług urósł do 130 tys. zł. Właśnie tyle jest warte moje mieszkanie. Odsetki są zabójcze. Moja emerytura jest zabierana na spłatę długów. Zostaje mi ponad tysiąc złotych, ale po opłaceniu wszystkich rachunków nie mam już z czego żyć - przyznaje mężczyzna.

Problemy finansowe zbiegły się ze zdrowotnymi. Bielszczanin jest niepełnosprawny i w ciasnym mieszkaniu na piątym piętrze porusza się głównie na wózku inwalidzkim. Jest jeszcze w stanie powoli chodzić o kulach. Mimo że nie ma żadnych krewnych, z problemami nie został sam. Pomagają sąsiedzi. Prawdopodobnie już wiosną przyszłego roku jego mieszkanie zostanie zlicytowane przez komornika, więc zwrócił się do prezydenta miasta o możliwość zamieszkania w miejskim lokalu.

Cała historia Andrzeja Klisia do przeczytania w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży.

bb