Mają pasję! Jeżeli komuś wydaje się, że ich aktywność polega wyłącznie na przebieraniu się w stroje elfa czy czarodzieja ten się grubo myli. Sporo podróżują, a ich plany sięgają daleko poza Europę. Ich kalendarz jest wypełniony po brzegi. Najbliższy wolny termin przypada na połowę przyszłego roku. Tam, gdzie się pojawią robią wrażenie i zamieszanie. Ostatnio udowodnili, że tron, o który spory toczyły najszlachetniejsze rody Westeros, należy do nich. Nam udało się spotkać Bractwo Śródziemia na Rynku w Bielsku-Białej.

Jest i Gandalf. Ubrany tak jak przystało na czarodzieja w długi płaszcz i spiczastą czapkę. W ręku trzyma drewniany kostur. - To jedna z trzech lasek. Jedną straciłem w trakcie walk, druga jest zbyt ciężka, aby się z nią przechadzać, a ta jest w sam raz na miejskie spacery - mówi Gandalf, a oficjalnie Dariusz Bagiński, człowiek, który powołał do życia Akademię Fantastyki i japońskich sztuk walki.

Tron należy do nich

Akademia jest stowarzyszeniem fanów science fiction, fantasy, średniowiecza oraz wszystkich tych, którzy interesują się kulturą Dalekiego Wschodu. Wcielają się zatem w bohaterów znanych z Gwiezdnych Wojen czy średniowiecznej Japonii. Teraz jednak, jak sam przyznaje twórca, najbliżej im do Śródziemia, czyli całego świata wykreowanego przez J.R.R.Tolkiena, a co za tym idzie Petera Jacksona, który przeniósł to uniwersum na ekran.

Gandalfowi towarzyszy długowłosa Tauriel. To postać wprowadzona przez reżysera, przez niektórych fanów Tolkiena krytykowana, ale w większości zaakceptowana. Pogrążeni w rozmowie stoją przy ulicy Wzgórze i zdają się nie zauważać zainteresowania ze strony przechodniów, którzy z ukrycia robią im zdjęcia. - Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Ci odważniejsi podchodzą i zadają pytania, ale z reguły robią nam fotografie z ukrycia - mówi Tauriel.

A okazji do fotografowania jest wiele. Są zapraszani na konwenty, spotkania czy festiwale, gdzie spotykają się z takimi samymi zapaleńcami, jak oni sami. A grupa ta jest naprawdę olbrzymia. Miłośnicy seriali, gier, sztuk walki. To wszystko ma swoje odpowiedniki w podobnych wydarzeniach. Nie są więc sami i mają wsparcie ludzi nie tylko z Polski, ale i całego świata.

W Bielsku-Białej ma przestrzeń

Ich kalendarz jest wypełniony po brzegi. Najbliższy wolny termin przypada na połowę przyszłego roku. Tam, gdzie się pojawią robią wrażenie i zamieszanie. Ostatnio udowodnili, że tron, o który spory toczyły najszlachetniejsze rody Westeros, należy do nich.

Wszystko zaczęło się od pasji Dariusza Bagińskiego. W latach 80. zaczytywał się w literaturze fantasy i nawet działał w grupie jej miłośników na terenie województwa śląskiego. Kilkanaście lat temu w Dąbrowie Górniczej powołał do życia grupę Bractwo Śródziemia. Wtedy też urodziła się jego najstarsza córka, która dziś wciela się w Tauriel. Dziesięć lat temu przeprowadził się z całą rodziną do Bielska-Białej, gdzie czuje się bardzo dobrze i ma przestrzeń do realizacji planów i marzeń.

Cztery lata temu został zainicjowany projekt „Powrót Bractwo Śródziemia”.  W skład drużyny, którą założył wchodzi także żona, która przywdziewa szaty Galadrieli, a także młodsze córki wcielające się w Bilbo i Eowinę. Z czasem dołączyli inni, którzy po prostu lubią świat Tolkiena. - Stanowimy wszyscy jedną rodzinę. Rodzina Bagińskich i przyjaciele, bez których nie byłoby tego wszystkiego. Wspólnie działamy, tworzymy, wymyślamy projekty - tłumaczy pan Dariusz. Spotykają się w Kubiszówce. Organizują tam także Festiwal Tolkienowski, który cieszy się dużym powodzeniem.

Własnoręcznie uszyli swoje stroje

Przynależność do Bractwa Śródziemia to nie tylko dobra zabawa czy podróże. To także praca. Każdy daje coś od siebie. Niektórzy prowadzą warsztaty z tańca, sztuk walki, strzelania z łuku, a nawet wypiekania chleba czy pisania gęsim piórem. Budowa domku hobbita pochłonęła im kilka miesięcy. - Rok temu przyszłam na spotkanie do Kubiszówki i już zostałam. Przygotowuję fire show i robię zdjęcia. Jestem kronikarzem. Uwieczniam chwile - przyznaje Nina, uczennica technikum fotograficznego w Bielsku-Białej.

Wszyscy członkowie grupy własnoręcznie uszyli swoje stroje i zadbali o to, aby były one w miarę wiarygodne. - Jesteśmy jednyną tego typu drużyną rekonstrukcyjną w Polsce, być może w Europie. Wiedze czerpiemy z książek, gazet, piszemy z ludźmi z całego świata. Staramy się szyć z tych samych tkanin, które znalazły akceptację krawcowych przygotowujących kostiumy do filmów Jacksona. Prawdziwym skarbcem są ciucholandy, gdzie możemy odnaleźć nietuzinkowe ubrania - tłumaczy Tauriel, na co dzień uczennica Ekonomika.

Ostatnio spotkali aktora, który wciela się w postać Gimliego. John Rhys-Davies znany jest także z ról w takich filmach, jak "Poszukiwacze zaginionej Arki", "Kopalnie króla Salomona", "Indiana Jones i ostatnia krucjata" czy "Księga dżungli". - Był tak oczarowany naszą krasnoludzicą, że padł na kolana i poprosił ją o rękę. Powiedział, że szukał ją przez całe życie, a znalazł w Polsce - uśmiecha się Gandalf, serdeczny przyjaciel Gimliego.

Katarzyna Górna-Oremus