Ordynator otrzymał wymówienie. Dyrektor szpitala odpowiada na krytykę
- W przypadku, który opisał Państwa portal ordynator utracił kontrolę nad załogą. To on powinien rozwiązać problem wewnątrz struktury oddziału. Nie potrafił tego zrobić przez 1,5 roku i dlatego, niestety, poniósł określone konsekwencje - mówi dyrektor Lech Wędrychowicz. Szpital rozwiązał z ordynatorem umowę o pracę, gdyż "stwarzał zagrożenie dla funkcjonowania oddziału". To pokłosie skargi, którą trzech lekarzy skierowało do Rady Miejskiej.
Z Lechem Wędrychowiczem, dyrektorem Beskidzkiego Centrum Onkologii - Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej rozmawia Robert Kowal
Do Rady Miejskiej wpłynęła skarga trzech lekarzy, w której zarzuca się Panu m.in. lekceważący stosunek do personelu medycznego, złe zarządzanie placówką oraz brak właściwej komunikacji z podwładnymi (pisaliśmy o tym TUTAJ - red.). W skardze jest mowa o mobbingu, a nawet perspektywie buntu na jednym z oddziałów. Czy prawdą jest, że wraz z objęciem przez Pana stanowiska dyrektora szpitala zepsuły się relacje międzyludzkie w placówce?
- Nic się nie zepsuło. W środowisku lekarzy specjalistów opinie są zawsze podzielone. Różnice dotyczą spraw medycznych, ale także sposobu zarządzania szpitalem. W tym konkretnym przypadku trzech lekarzy próbowało wymóc określone decyzje personalne na dyrektorze placówki. Na to nie ma mojej zgody, zaś sprawy mobbingu powinny być zgłaszane do odpowiednich organów.
Migracja lekarzy jest spora
Czy lekarze zatrudnieni w szpitalu mają prawo do publicznego wyrażania swoich opinii?
- Oczywiście! Odkąd zostałem dyrektorem szpitala spotykam się z personelem medycznym. Placówka zatrudnia jednak ponad 900 osób, dlatego nie mogę rozmawiać bezpośrednio z każdym pracownikiem. Partnerami w tej dyskusji są dla mnie ordynatorzy i kierownicy zakładów, którzy odpowiadają za wyniki leczenia oraz organizację pracy w swoich oddziałach.
Za poprzedniego dyrektora było to inaczej ułożone?
- Tak. Wcześniej opinie dotyczące bieżącego funkcjonowania szpitala były generowane przez nieformalne grupy służbowo-towarzyskie. Negocjowały one warunki pracy bezpośrednio z dyrektorem placówki. Z chwilą objęcia stanowiska dyrektora przywróciłem ordynatorom i kierownikom właściwą rolę w zarządzaniu zespołami ludzkimi i bezpośrednią odpowiedzialność za jakość pracy.
Ilu pracowników złożyło wymówienia odkąd kieruje Pan szpitalem?
- W wyniku zwolnień i przyjęć do pracy szpital zatrudnia obecnie o 16 lekarzy kontraktowych oraz siedmiu etatowych więcej niż w poprzednim okresie. Migracja lekarzy jest spora, gdyż nasz szpital jest coraz bardziej specjalistyczny. Poszukujemy specjalistów tym bardziej, że w ostatnim czasie przybyło nam ok. 10 proc. etatów. Pracownicy przyjmują się do pracy lub zwalniają u danego ordynatora/szefa dlatego, że jest lub nie jest dobrym szefem, jest lub nie jest skuteczny, daje lub nie daje im poczucia bezpieczeństwa, itp. Dyrektor szpitala nie może zastąpić roli bezpośredniego przełożonego.
Ordynator otrzymał wymówienie
Chce Pan powiedzieć, że wyłącznie ordynator odpowiada za sprawy kadrowe w oddziale, a Pan jako dyrektor szpitala nie ma z tym nic wspólnego?
- Dokładnie tak jest. W przypadku, który opisał Państwa portal ordynator utracił kontrolę nad załogą. To on powinien rozwiązać problem wewnątrz struktury oddziału. Nie potrafił tego zrobić przez 1,5 roku (kwiecień 2018) i dlatego, niestety, poniósł określone konsekwencje.
Jakie?
- Rozwiązaliśmy z nim umowę o pracę, gdyż nie potrafił kierować oddziałem, a przez to stwarzał zagrożenie dla funkcjonowania oddziału.
Jakie jest konkretne uzasadnienie wymówienia?
- Pan ordynator odwołał się do sądu pracy, stąd nie mogę mówić o szczegółach.
Ile jest oddziałów w szpitalu, gdzie dochodzi do podobnych konfliktów personalnych?
- To był jedyny - z wewnętrznym problemem interpersonalnym.
Z uwzględnieniem drogi służbowej
Rada Miejska jest odpowiednią instytucją do załatwiania problemów wewnątrzszpitalnych?
- Pismo trzech lekarzy nie powinno trafić do Rady Miejskiej. Osoby te oceniały pracę innych lekarzy, nie posiadając odpowiedniej wiedzy specjalistycznej. Właściwym adresem w takich sprawach są izby lekarskie jako organy samorządu zawodowego, które dysponują właściwymi kompetencjami. Jak dotąd, ta konkretnie sprawa nie trafiła do Beskidzkiej Izby Lekarskiej, gdyż skarżący się lekarze nie skierowali wspomnianego pisma do właściwej izby lekarskiej.
W odpowiedzi na nasz artykuł czworo innych lekarzy podpisało się pod przesłanym do redakcji oświadczeniem, w którym podkreślają, że pomimo zmiany organizacji pracy i zmian kadrowych, które nastąpiły w oddziale, „działalność poszczególnych jednostek jest w pełni zabezpieczona”, a Pan jako dyrektor „pozostaje do dyspozycji pracowników w odpowiednim zakresie z uwzględnieniem drogi służbowej”.
- Zapewniam pacjentów, że w naszej placówce mogą liczyć na specjalistyczne leczenie i profesjonalne wsparcie gwarantowane przez ordynatorów i kierowników, a pracownicy w sytuacjach, gdy ich przełożeni nie potrafią rozwiązać problemu, uzyskają pomoc w dyrekcji szpitala.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Kowal
Oceń artykuł:
54 64
Autor: Robert Kowal
redaktor naczelny portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 34
Ba Im mniej lekarzy tym większe kolejki :)

Klauzula informacyjna ›