- Rozwijając działalność medyczną, znacznie zwiększyliśmy kontrakt w konkursach NFZ. To dla pacjentów z naszego regionu przez wiele lat walczyliśmy o hematologię. W ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyliśmy kontrakt o ponad 2,6 mln zł, a w pierwszym kwartale br. o następne 600 tys. zł. Ryczałtowy system finansowania nie jest dobry dla dużych, specjalistycznych szpitali obciążonych ciężkimi przypadkami bez możliwości odroczenia pomocy, co skutkuje kosztownymi nadwykonaniami.

Z Ryszardem Batyckim, ustępującym dyrektorem Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, rozmawia Anna Szafrańska

Z końcem kwietnia w Szpitalu Wojewódzkim oddano do użytku nowoczesny SOR. Jak Pan ocenia prace oddziału po modernizacji?

- Oddano naprawdę nowoczesny oddział. Proces inwestycyjny trwał blisko dwa lata i kosztował - wraz z wyposażeniem - ponad 8,5 mln zł. Realizowano go przy ciągłym funkcjonowaniu szpitala. W tym miejscu należy podziękować zarówno wykonawcom inwestycji, jak również - albo przede wszystkim - pracownikom szpitala, którzy znieśli wszystkie utrudnienia towarzyszące tej rozbudowie. Praca w nowych warunkach spełniających wytyczne Ministerstwa Zdrowia jest wymagająca dla personelu, ale również nakłada określone obowiązki na pacjentów. SOR nie jest bowiem miejscem udzielania pomocy pacjentom, którzy nie mieli czasu zająć się swoją chorobą bądź urazem np. w ciągu tygodnia i nagle postanowili przyjść do szpitala zamiast do POZ lub nocnej i świątecznej pomocy. Szpitalny Oddział Ratunkowy jest miejscem ratowania zdrowia i życia tylko w nagłych przypadkach.

Wielkie inwestycje ostatnich lat

Część pacjentów narzeka, że przez inwestycję zmniejszono poczekalnię dla chorych. Zgadza się Pan z takimi opiniami?

- Owszem, powierzchnia tzw. poczekalni uległa zmniejszeniu, ale większość chorych została przeniesiona do wielostanowiskowych pomieszczeń wewnętrznych w zależności od rodzaju schorzenia. Poczekalnia przeznaczona jest głównie dla osób towarzyszących oraz pacjentów z triagu, czyli obszaru selekcji zakwalifikowanych do ostatniej grupy ze względu na czas konieczny do interwencji medycznej. Zmieniła się również jakość pobytu, gdyż zastosowano np. klimatyzację pomieszczeń.

Nowoczesny SOR to nie jedyna duża inwestycja, którą przeprowadzono w ostatnich latach w szpitalu.

- Jesteśmy bardzo pozytywnie postrzegani, jeżeli chodzi o pozyskiwanie środków zewnętrznych na niezbędne inwestycje. W ciągu ostatnich ośmiu lat szpital pozyskał i zrealizuje do końca bieżącego roku inwestycje za ok. 90 mln zł, przy czym tylko w tym roku wartość realizacji to 24 mln zł. Ponad 40 mln zł otrzymaliśmy ze źródeł zewnętrznych, w tym 17 mln zł z dotacji Województwa Śląskiego.

Województwa bielskiego już dawno nie ma, ale szpital wciąż pomaga pacjentom z miejscowości sąsiadujących z Bielskiem-Białą. Trudno sobie wyobrazić miasto bez tej placówki.

- Zgadzam się z tą opinią. W wielu obszarach działalności szpital jest jedynym świadczeniodawcą publicznym.

System ryczałtowy nie jest dobry

Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej jest obecnie uznawany za jeden z najnowocześniejszych w Polsce. Jakie były najtrudniejsze chwile odkąd kieruje Pan tą placówką?

- Jako dyrektor szpitala do 2003 odpowiadałem również za jego budowę jako inwestor. To było niełatwe zadanie, które zrealizowaliśmy dzięki świetnemu zespołowi. Przeżyliśmy razem ponad dwadzieścia niełatwych lat. I wszystkim moim współpracownikom chciałbym tą drogą serdecznie podziękować.

Wdrażał Pan programy naprawcze. Z jakim skutkiem?

- O wprowadzeniu programu naprawczego decyduje właściciel, w tym wypadku Województwo Śląskie, zatwierdzając corocznie wynik finansowy placówki. Trudno mówić o zbilansowaniu działalności w latach, gdy koszt amortyzacji nowego szpitala stanowił praktycznie wartość jednej trzeciej jego przychodów. Sukcesem było stałe zwiększanie kontraktu oraz pozyskiwanie środków na działalność ze źródeł pozakontraktowych.

Rozwijając działalność medyczną, znacznie zwiększyliśmy kontrakt w konkursach NFZ. To dla pacjentów z naszego regionu przez wiele lat walczyliśmy o hematologię. W ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyliśmy kontrakt o ponad 2,6 mln zł, a w pierwszym kwartale br. o następne 600 tys. zł. Moim zdaniem, ryczałtowy system finansowania nie jest dobry dla dużych, specjalistycznych szpitali obciążonych ciężkimi przypadkami bez możliwości odroczenia pomocy, co skutkuje kosztownymi nadwykonaniami.

Nową dyrektor czekają duże wyzwania

W jakiej kondycji zostawia Pan szpital swojemu następcy ?

- Niestety, jak większość tego typu wielospecjalistycznych ośrodków w Polsce, nasz szpital ma problemy finansowe związane m.in. z wydłużonym okresem zapłaty za nadwykonania w procedurach nieobjętych ryczałtem czy w ogóle ryczałtowym systemem finasowania. W lipcu br. Zarząd Województwa Śląskiego pokrył szpitalowi stratę powyżej amortyzacji , co pozwoliło odzyskać płynność finansową.

Czego Pan życzy nowemu dyrektorowi?

- Konkurs został już rozstrzygnięty. Panią dyrektor Sabinę Bigos-Jaworowską, która od 1 sierpnia będzie zarządzała szpitalem czekają duże wyzwania, a ja życzę jej powodzenia. Jest doświadczonym menedżerem w obszarze zarządzania szpitalami i jestem przekonany, że to dobry wybór.

Wieloletnie kierowanie tak dużą placówką zapewne nie pozwalało Panu w pełni realizować swoich prywatnych pasji. Zamierza Pan teraz znaleźć trochę więcej czasu dla siebie? Może spełnić jakieś marzenie?

- Nareszcie będę miał czas dla siebie, dla rodziny. Przecież w okresie, gdy zarządzałem szpitalem przez szesnaście lat byłem radnym Rady Miejskiej, z czym wiązały się określone obowiązki. Będę miał czas dla mojej nowej przyjaciółki: brunetki na czterech łapach i wielkim sercu - trzymiesięcznej suczki rasy hovawart. Nie pozostawiam również bez opieki dzieci z wadami postawy, gdyż jako lekarz ortopeda będę nadal się nimi zajmował, co czyniłem nieprzerwanie przez 44 lata.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała: Anna Szafrańska