Do końca XIX wieku przestrzeń urbanistyczną i system dróg w Bielsku wytyczał najczęściej przypadek połączony z klęskami takimi, jak pożar czy powódź. Jednak z czasem intensywna urbanizacja i uprzemysłowienie miasta pociągały za sobą konieczność zaprowadzenia ładu przestrzennego. Do wizji nakreślonego wtedy z wielkim rozmachem planu Maksa Fabianiego sięga się także dziś na początku XXI wieku. O podobny rozmach Kraków pokusił się w roku 1910, a Warszawa dopiero w 1916.

Takiego wielkiego dzieła podjął się Max Fabiani, który przygotował plan regulacji urbanistycznej Bielska. Głównym celem projektu było racjonalne rozładowanie nasilającego się ruchu pieszego i kołowego oraz wytyczenie nowych arterii. Tak, aby swobodnie można się było poruszać pomiędzy poszczególnymi kwartałami miasta oraz po sąsiedniej Białej, która od początku przyłączyła się do tej koncepcji.

Rajcy trochę się wystraszyli

Młody architekt z Wiednia przygotował plan idealny, ale jego wizje musiały się zderzyć z rzeczywistością w miastach nad rzeką Białą, gdzie zastał zwartą zabudowę. Każda zmiana powodowała więc nie tylko naruszenie status quo. Na realizacji planów mogły ucierpieć interesy konkretnych mieszkańców. Architekt zaczął prace w marcu 1898. W lutym 1899 jego wizje przedstawiono Radzie Miejskiej, która je zaakceptowała. Widząc rewolucyjne wręcz zmiany, rajcy trochę się wystraszyli i postanowili do dyskusji włączyć mieszkańców. W tym celu wydrukowali założenia modernizacji.

Śmiały projekt zakładał uporządkowanie istniejącej zabudo­wy i wytyczenie planu w dwóch horyzontach. Pierwszy, który wyznaczono na 5-10 lat, zakładał porządkowanie terenu, poszerzanie istniejących ulic i budowę chodników. W drugim, do realizacji w szerszej perspektywie, uwzględniono nie tylko nowe arterie komunikacyjne, ale place czy kąpieliska. Fabiani dostrzegł, że miasto ma niewiele okazałych gmachów. Dlatego zaproponował, aby na dzisiejszym placu Chrobrego (wtedy Gancarskim) zbudowano monumentalny ratusz. Jako normę przyj­ął, że na głównych ulicach jezdnia powinna mieć szerokość 14-18 m, a na bocz­nych 6-10 m.

Projekt dwóch obwodnic Bielska

Isto­tą jego planu był podział ulic na już istniejące, wychodzące z placu Chrobrego, który zmienił swój wygląd poprzez wyburzenie stojących tam domów. Fabiani zakładał też stworzenie nowych przestrzeni komunikacyjnych, które miały promieniście rozchodzić się od placu Garncarskiego, tworząc swego rodzaju obwodnice centrum. Warto przypomnieć, że plany te zostały zrealizowane pod koniec lat dwudziestych XX wieku.

Już pod koniec XIX wieku Max Fabiani zaprojektował budowę dwóch obwodnic dla Bielska. Pierwsza, wewnętrzna, biegła od dworca kolejowego na zachód wzdłuż wytyczonej wówczas ulicy Piastowskiej i dalej na południe wzdłuż obecnych ulic Listopadowej i Wyspiań­skiego do nowego traktu równoległego do ul. Michałowicza. Przy tej okazji zaproponował powiększenie parku miejskiego przy Strzelnicy aż do obecnej ul. Piastow­skiej.

Druga obwodnica, zewnętrzna, miała biec od dworca na północny zachód do traktu cieszyńskiego i połączyć się z po­łudniowym odcinkiem obwodnicy wewnę­trznej. Co ciekawe, już wtedy Fabiani zaprojektował przejścia schodowe i pasaże, np. od ul. Partyzantów do ul. Lompy. Projektant postulował budowę mostu na rzece Białej przy placu Smółki, gdzie od 1892 roku istniała jedynie kładka dla pieszych. Był wizjonerem, który już wtedy widział dzielnicę mieszkalną na terenach tzw. ogrodów zamkowych (dzisiejsza ul. Bohaterów Warsza­wy i przyległe).

Miasto podzielone na pięć kwartałów

Zielony trójkąt nad potokiem Starobielskim przewidział pod budowę placów sportowych, a ul. Zamenhoffa miała stać się trasą rowerową (Ewa Janoszek, Architektura przemysłowa Bielska i Białej w latach 1806-1939, Bielsko-Biała, s. 120-122). O tym, że patrzył na Bielsko i Białą całościowo najlepiej świadczy pomysł budowy jego zdaniem niezbędnej dzielnicy robotniczej wzdłuż dzisiejszych ul. Michałowicza i Kamińskiego. Za­projektował też wybudowanie hotelu ro­botniczego na 5 tys. miejsc!

W swoim projekcie Max Fabiani podzielił miasto na pięć kwartałów:
1/ stare miasto miałoby utrzymać zabudową w miarę ujednoliconą,
2/ strefa obejmująca obszar od zamku do dworca, tereny wewnątrz obwodnicy ul. Piastowskiej i przy teatrze oraz wzdłuż ulic Sobieskiego i obecnej Partyzantów - z gęstą, zwartą zabudową z wąskimi pasami zieleni przed do­mami, z ograniczonym przemysłem.
3/ strefa przemysłowa i mieszkalna obejmująca tereny na zachód od ul. Par­tyzantów oraz na północ od ul. Piasto­wskiej.
4/ strefa ściśle przemysłowa - przedmieście Leszczyn oraz tereny na pół­noc od miasta w kierunku wsi Komorowice.
5/ strefa mieszkalno-willowa na terenach na zachód od ul. Słowackiego, wzdłuż ul. Grunwaldzkiej oraz połud­niowe przecznice ul. Cieszyńskiej (obec­ne Kluski, Zdrojowa, Lompy).

Uznali, że lepsza jest „stara bieda”

Realizacja śmiałego projektu musiała kosztować. Według samego autora, wykonanie wszystkich innowacji kosztowałoby ogromną wówczas kwotę 900 tys. florenów. Bajeczna suma przeraziła mieszkańców. W tych okolicznościach Max Fabiani wybrał ze swojego projektu jego zdaniem niezbędne elementy, dzięki czemu koszty wielkiej inwestycji spadły do niemal połowy, czyli 500 tys. florenów.

Ale nie tylko perspektywa wysokich wydatków uniemożliwiła realizację jego planów. Delikatnie rzecz ujmując, projekt wywołał sporo kontrowersji wśród mieszkańców miasta, którzy gremialnie uznali, że lepsza jest „stara bieda”, a nowe rozwiązania mogą przynieść szkodę ich interesom. Również poważna i opiniotwórcza Komunalna Kasa Oszczędności oceniła projekt jako nierealny, który należy odłożyć na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. Ostatecznie miasto zdecydowało zrealizować tylko fragmenty wizjonerskiego projektu Fabianiego.

Jacek Kachel

Na zdjęciu tytułowym: plac Garncarski (obecnie plac Chrobrego)