Wiceminister ze Straconki: "Premierowi nie odmawiam"
- Zadzwonił do mnie osobiście pan premier Morawiecki i zapytał, czy zgodziłbym się objąć stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju - rozmowa z Grzegorzem Pudą, bielszczaninem, który nieoczekiwanie wszedł do rządu.
Jeszcze nie tak dawno był pan zmorą byłego prezydenta Bielska-Białej Jacka Krywulta, zadając dziesiątki niewygodnych pytań jako radny. Przyszło panu wówczas do głowy, że kiedyś będzie pan w rządzie?
- Wie pan, każdy ma jakieś marzenia i ambicje, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że wtedy myślałem o pracy w rządzie. Nie, oczywiście, że nie.
Jak się pan dowiedział o nominacji?
- Zadzwonił do mnie osobiście pan premier Morawiecki i zapytał, czy zgodziłbym się objąć stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.
I co? Odpowiedział pan, że nie ma sprawy? Nie bał się pan?
- Premierowi się nie odmawia. Byłem, rzecz jasna, zaskoczony i to bardzo, chociaż jakieś jaskółki wcześniej do mnie o takiej możliwości docierały. Zgodziłem się więc.
Cały wywiad z wiceministrem Grzegorzem Pudą można przeczytać w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”, która pojawi się w sprzedaży tradycyjnie w czwartek.
bb
Oceń artykuł:
200 157Komentarze 3
