Spadek z USA nie pomógł zwierzętom. Patowa sytuacja w schronisku
W połowie stycznia br. bielskie schronisko dla bezdomnych zwierząt „Reksio” otrzymało 100 tys. dolarów w spadku. Pieniądze zapisała w testamencie pani Maria z Chicago, z pochodzenia mieszkanka naszego miasta. Ze spadku miała powstać lecznica dla podopiecznych schroniska, ale na razie jest to niemożliwe. Pieniądze leżą na koncie Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, a miasto szuka wyjścia z patowej sytuacji. Kiedy ruszy budowa miejskiej lecznicy dla zwierząt?
Zdzisław Szwabowicz, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Bielsku-Białej przyznaje, że nowej lecznicy nie można zbudować przynajmniej z kilku powodów. Pierwszy to odległość zakładu od najbliższych zabudowań, np. prywatnych. Zgodnie z przepisami, nie może być ona mniejsza niż 150 m.
Minister nie wyraził zgody
- Zwróciłem się do właściwego ministra o odstępstwo od tych przepisów, ale nie uzyskałem zgody. Stawiając zakład w tym miejscu, gdzie planowaliśmy, nie zmieścilibyśmy się w wyznaczonej odległości. Nie możemy więc wybudować czegoś, co będzie kwestionowane - podkreśla kierownik.
Drugim problemem są przepisy w sprawie działalności zakładu leczniczego w takich obiektach, jak schronisko dla zwierząt. Według Szwabowicza, odchodząc ze stanowiska kierownika schroniska, musi - jako osoba kierująca również lecznicą - zakład wyrejestrować.
- Nowy kierownik bez względu na to, czy będzie lekarzem weterynarii, czy nie, nie dostanie prawa do rejestracji zakładu leczniczego, który obecnie tu funkcjonuje. Istnieje zagrożenie, że lecznicy na terenie schroniska w ogóle nie będzie. Możliwe, że trzeba będzie podpisać umowę z jakąś placówką zewnętrzną i wozić tam zwierzęta. Będzie to dosyć skomplikowane, bo wykonujemy bardzo wiele szczepień i zabiegów związanych z leczeniem zwierząt - dodaje kierownik.
Nie odstępujemy od pomysłu
W styczniu, gdy na konto miasta wpłynęła kwota 357 tys. zł, czyli w przeliczeniu na złotówki równowartość 100 tys. dolarów, wszystko wydawało się proste. Zdzisław Szwabowicz znał ofiarodawczynię. - Miałem przyjemność kilkukrotnie ją spotkać. Gdy przyjeżdżała do Polski, by odwiedzić rodzinę, przychodziła do naszego schroniska. Od czasu do czasu wspierała nas różnymi kwotami - mówił w styczniu.
Kierownik „Reksia” spotkał się z projektantem, który miał opracować koncepcję lecznicy weterynaryjnej, o którą od dawna zabiegają m.in. wolontariusze wspierający „Reksia”. Zdzisław Szwabowicz zakładał, że budowę sfinalizuje jeszcze w tym roku. Sytuacja jednak diametralnie się zmieniła. - Odchodzę ze stanowiska. Tym tematem zajmie się osoba, która mnie zastąpi - przyznaje kierownik schroniska.
Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego Ratusza twierdzi, że na razie sytuacja jest patowa, bo lecznicy nie można postawić tam, gdzie planowano ze względu na mniejszą niż zakładają przepisy odległość od najbliższych zabudowań. - Nie odstępujemy jednak od pomysłu budowy. Zastanawiamy się, jak ten problem rozwiązać - podkreśla. Jego zdaniem, sytuacja powinna wyjaśnić się po objęciu stanowiska przez kolejnego kierownika.
xxx
Kilka dni remu wiceprezydent Adam Ruśniak poinformował, że Zdzisław Szwabowicz odejdzie ze stanowiska kierownika schroniska dla zwierząt w Bielsku-Białej. Do końca wakacji powinno nastąpić rozstrzygnięcie konkursu, który wyłoni jego następcę.
Anna Szafrańska
Oceń artykuł:
14 23
Autor: Anna Szafrańska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 50
W schronisku o takiej nazwie:"Reksio".
To schronisko powinno być słynne w całym naszym pięknym kraju, nie z tego, że wyrzucono kilkadziesiąt kotów
za płot schroniska na pewną śmierć z głodu i wyziębienia, ale powinno być słynne z wyjątkowo troskliwej opieki nad zwierzętami.
Powinno być najnowocześniejszym schroniskiem prowadzonym przez ludzi o wielkim sercu i nie w wyznaczonych godzinach, ale przez 24 godz./dobę.
Schronisko dla zwierząt,to nie jest miejsce dla bezdusznych urzędników.
Nazwa "Reksio" do czegoś zobowiązuje.
Jestem za nagłaśnianiem zdarzeń, gdy dzieje się potworna krzywda zwierzętom, które są bezbronne wobec tych ,
którzy traktują je jak rzecz.
To chyba jedyne takie schronisko w naszym kraju, z którego wyrzuca się zwierzęta za płot, które potem podobno znajdowano martwe wokół schroniska.
To nie jest powód do dumy, gdy ogląda się w TV reportaż, jak to ze schroniska "Reksio"w Bielsku - Białej wyrzucono kilkadziesiąt kotów.
Kocia mama uczy swoje kocięta odpowiednich zachowań.
Koty, które żyją w mieszkaniu, np.przygarnięte małe kocięta, nie wychodzące, nie znają środowiska na zewnątrz, one nie umieją funkcjonować w obcym dla siebie środowisku -bo go nie znają.
Mieszkanie,osiatkowany balkon, pełna miseczka,kuweta i ciepły przytulny np.fotel,to jest ich świat,który znają i są szczęśliwe-bo innego nie znają.
Te wyrzucone nie umieją zdobyć pożywienia,znaleźć schronienia. Wygłodzone, wędrują na osiedla w poszukiwaniu
miski z jedzeniem.
Co się stało, że zwierząt jest trzykrotnie mniej?????
Niestety wyrzucenie kierownika wiąże się z likwidacja lecznicy. Ale panie wolontariuszki nie maja o tym pojęcia. Zobaczymy jak bedzie wygladalo leczenie zwierząt w zewnetrznych placowkach i za jaką kase?????
Jeżeli schronisko nie będzie miało swojego gabinetu to ile miasto będzie musiało zapłacić lecznicy zewnętrznej? Ile to będzie kosztować mieszkańców Bielska -Białej? Czy władze miasta to policzyły i czy mogą to przedstawić publicznie.
Ich rozwój porównywalny jest do rozwoju 3-4 letniego dziecka.
Tak samo odczuwają głód, ból, strach, cierpienie itp.
Każdy ma prawo wyboru komu chce pomagać i czy w ogóle chce.
Z całym szacunkiem dla Ciebie i dzieci odczep się od zwierząt.
Ja osobiście pomagam tylko zwierzętom i mam do tego prawo.

Klauzula informacyjna ›