Od kilkunastu dni ukrywa się w centrum Bielska-Białej. Gigant pod okiem policji
Stasiu ma trzynaście lat i powinien przebywać w ośrodku wychowawczym. Ale od kilkunastu dni ukrywa się w centrum Bielska-Białej pod adresem znanym policji. Jego matka rwie włosy z głowy i nie może zrozumieć, dlaczego jej syn do tej pory nie został zatrzymany i odwieziony do miejsca, z którego nawiał.
- To jakaś paranoja - pani Małgorzata nie może uwierzyć w to, co się dzieje. - Ustaliłam adres, pod którym przebywa mój syn, podałam go policji, a oni przyszli, zapukali, ale nie zostali wpuszczeni i odjechali. Przecież syn jest poszukiwany! Więc dlaczego go po prosu nie złapią?
Powinien być pod nadzorem
Aspirant Roman Szybiak, rzecznik KMP w Bielsku-Białej tłumaczy: - Policja w takich przypadkach nie może wejść na siłę do mieszkania. Tu chodzi o osobę małoletnią, która jest na ucieczce, a nie o popełnienie domniemanego przestępstwa. Obowiązują nas odpowiednie procedury.
- A jeśli się coś stanie, to kto będzie ponosił winę? Procedury? - dziwi się matka chłopca. - Syn powinien być pod nadzorem, bez powodu do ośrodka nie trafił. A teraz przebywa na jakiejś melinie, gdzie Bóg jeden raczy wiedzieć, co się może jeszcze stać.
Dla dobra osoby małoletniej
Z przepisów dotyczących osób małoletnich, a w szczególności tych, które mówią o ucieczkach, wynika, że policja faktycznie ma związane ręce. „Poszukiwania za małoletnimi prowadzone przede wszystkim są w oparciu o przepisy Zarządzenia nr 48 Komendanta Głównego Policji z dnia 28.06.2018 r., a także na podstawie przepisów o charakterze poufnym, w związku z czym Policja nie może udzielać informacji o pełnym zakresie prowadzonych czynności. Prowadząc poszukiwania, Policja kieruje się ich celem - ujawnieniem osoby i ujęciem jej. Należy jednak przy tym kierować się także dobrem osoby małoletniej - prawami dziecka - oraz zasadą, aby stosowanie środków przymusu było adekwatne do konkretnej sytuacji i nie wywoływało nadmiernych dolegliwości”.
Tej treści odpowiedź otrzymaliśmy z bielskiej komendy. Nie oznacza ona jednak, że policja nic nie robi. Przeciwnie, ale - jak podkreślono w piśmie - o szczegółach nie można informować.
Pani Małgorzaty takie tłumaczenia oczywiście nie przekonują. Wolałaby, aby jej syn został na powrót umieszczony w ośrodku wychowawczym. - Jeśli takie są przepisy, to powinno się je czym prędzej zmienić - uważa nasza rozmówczyni. - Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.
KJ
Oceń artykuł:
39 16Komentarze 43
Dzieci już dawno wyrosły na normalnych ludzi. Do szkoły zap...ły piechotą 2 km, zajęcia dodatkowe, to szkoła sportowa i 2, 3 treningi dziennie. Na głupoty po lekcjach u ojca Janusza i matki Grażynki czasu nie było, merolem do szkoły 400 m z tatulkiem w dresie albo mamulką z różowymi szponami nie jeździły, mimo że był taki w garażu, więc są normalne.
Trzeba było dobrze wychować...dbać i okazywać miłość.Pani syn jest z kolegami sobie podobnymi.ośrodek nie jest zamknięty-takie prawo w polsce...i w wakacje i tak z niego uciekają codziennie niemal.A ile wynosi koszt konwoju takiej osoby i z powrotem do miejsc daleko poza BB.Chory jest system ośrodki bez krat zerowa odpowiedzialność za ucieczke...bez stresu wychowanie i bez przemocy w ośrodkach dla młodych bandytów.głaskać i chuchać.
He,he... A po co mam googlać "ustawę o ochronie informacji niejawnych", skoro, wg was, mogą być jakieś niejawne przepisy o ochronie informacji niejawnych więc i tak niczego się nie dowiem?
Nie kolego. Poufny to może być przepis na zupę. Prawo ma być jawne i podlegać kontroli sądów. W cywilizowanym państwie nie istnieje coś takiego jak "poufne przepisy". Może zróbmy jeszcze może "poufny kodeks drogowy", albo "poufne przepisy podatkowe"?

Klauzula informacyjna ›